07 maja 2008

Terry Pratchett. Zadziwiający Maurycy i jego uczone szczury.



Ludzie tak bardzo lubią oszukiwać się wzajemnie, że wymyślili rząd, by robił to za nich.


Już za to zdanie powinnam pokochać pisanie Pratchetta, ale skoro upodobałam sobie jego książki już wcześniej, teraz jedynie mogłam sobie umocnić owe upodobanie.

Zadziwiający Maurycy to kot, który pewnego dnia doznał Przemiany: 
zaraz po obiedzie zobaczył swoje odbicie w kałuży i pomyślał: To ja. Nigdy wcześniej nie był świadomy siebie.

Po przemianie zaczął myśleć i mówić. Ta sama Przemiana dotknęła również szczury, które w przedziwny sposób zaprzyjaźniły się z kotem i chłopcem, który wyglądał na głupka. Wędrowali razem i zarabiali pieniądze. Lśniący Zdrój miał być ostatnim miastem, w którym szczury i Keith zgodzili się postąpić nieetycznie.

Autor w zachwycający sposób obdarzył szczurze postacie charakterem i cechami ludzkimi. Uczynił je jednak szlachetniejszymi niż ludzie.

Koty dobrze wiedzą, jak kierować ludźmi. Tu miauknięcie, tam mruknięcie, delikatne naciśnięcie łapą… Koty nie muszą myśleć. Muszą tylko wiedzieć co chcą. Myślenie jest sprawą ludzi.

Lubię zanurzać się w Świat Dysku.

Brak komentarzy: