14 lutego 2009

Marie Hermanson. Plaża Muszli.


Po „Plażę Muszli” sięgnęłam po Waszych, dobrych recenzjach. I przyznam, że po mniej więcej 60 stronach zastanowiłam się nad tym, co w tej książce może zachwycać. Jednak, ufając Waszym gustom, czytałam dalej.

Gdybyśmy chcieli przedstawić akcję powieści w formie wykresu, to ja narysowałabym po prostu linie prostą. Zaczynającą się dość wysoko, ale nie podnoszącą się, ani nie opadającą. Ku mojemu zdumieniu okazało się, że tak spokojny i oszczędny tok powieści, może okazać się przyjemnym doznaniem literackim.

Bardzo podobało mi się prowadzenie opowieści w taki sposób, który pozwalał zaglądać nam to w życie Urliki, to w życie Kristin (nie mam książki przed sobą, a skleroza pozwala mi się obawiać, że pomyliłam imię). I choć wydawać się może, że uporządkowane życie Urliki odkrywającej tajemnice z przeszłości jest ciekawe, moja uwagę przyciągnęła druga bohaterka. Jej milczenie i potrzeba odosobnienia przełamana tylko dla milczącej induskiej dziewczynki uderzyła mnie o wiele bardziej, niż historia sypiającej z żonatym bratem dawnej przyjaciółki Urliki.

23 komentarze:

mary pisze...

ahhh juz kolejna osoba pisze o tej ksiazce :)) kurde. Czemu ona taka droga jest. mogłaby ze 20 zł kosztowac znajac moje potrzeby muszę byc milionerką ;)))))

ps. Kreativ Blogger dla Ciebie - bo lubię i czytam i szanuję. Pozdrawiam

kultur-alnie pisze...

Hm, ja też przyznałam Tobie kreativ bloggera, bo lubię czytać recenzje na tym blogu i cały czas zadziwia mnie ilość czytanych przez Ciebie książek. Pozdrawiam:)

Jarosław Czechowicz pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Jarosław Czechowicz pisze...

Zainteresowałem się tą książką, ale po tych kilku słowach od Ciebie zapał do przeczytania mocno wygasł...

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Mary,
poszukaj w bibliotekach:)

Maty, Kultur-alnie,
dziekuję za wyróżnienie:) Wybaczcie, ale nie zaproponuję następnych blogów do zabawy.

Jarku,
może ja - podobnie jak recenzent na wp.pl - nie umiem dostrzec głebi tej powieści?

mary pisze...

alez nie ma problemu :)

montgomerry pisze...

Kreativ Bolgger dla bardzo ciekawego bloga, od ktorego "wszystko" się zaczęlo:)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Montgomerry,
dziękuję:) Cieszę się, że zaczęłaś publikować:)

Er_minia pisze...

Wydaje mi się, że to właśnie spokojny tok powieści był jej dużym, jeśli nie największym atutem. Ale dlaczego podkreśliłaś epizod pójścia do łóżka Ulriki i Jensa? Pojawia się dopiero w jednym z ostatnich rozdziałów...

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Er_minio,
bo moim zdaniem dodaje dodatkowego rysu postaci Urliki, która całe dzieciństwo marzyła by być jedną z Gattmanów. Jak widać - będąc dorosłą nie porzuciła marzenia; tylko będąc dorosłą stosuje inne metody zespolenia z rodziną.

Er_minia pisze...

A czy to nie mogła być pozostałość po młodzieńczym zauroczeniu? Usłyszała przecież od Jensa historię Gattmanów pozbawioną 'różowej' otoczki.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Er_minio,
to spełnienie dziecięcego zauroczenia jest jednoczesnym, w moim odczuciu rzecz jasna, zespoleniem z rodziną Gattmanów. I nie wiem, czy opowieść Jensa cos tu zmieniła.
Znacznie bardziej fascynowała mnie druga bohaterka. Urlika w pewnym sensie wciąż nie dorosła.

peek-a-boo pisze...

mnie odstraszyłaby sama okladka. Podwójny "chic' i jeszcze rózowy,rety!

Er_minia pisze...

A czy ta druga bohaterka nie była odrobinę przerażająca w swym osamotnieniu...?

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Er_minia,
była inna. Ale nie przerażała. Jej Cienie mogły budzić grozę, ale dla mnie była pełniejsza niż Urlika. I bardziej przejmująca.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Peek-a-boo,
ale ta seria chyba tak ma;)

Er_minia pisze...

Przejmująca na pewno. Ale czy pełniejsza? Odebrałam Ulrikę jako ciekawą postać właśnie przez to zainteresowanie Gattmanami. Jedyne, co uznałabym w niej za zgrzyt, to jej zawodowe zainteresowanie porwaniami przez trolle - autorka chyba tu przesadziła.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Er_minio,
zainteresowanie były ok;) Ale już to, że podejrzewała, iż zniknięcie dziewczynki jest winą trolli, to już przesada;)
A co do Urliki i Gattmanów - męczyło mnie to, że ona nie widzi siebie bez nich, że czułaby się dobrze jedynie bedąc z nich. Porównywała swój wygląd, swoją rodzinę, pragnęła być Gattmanką jakoś wręcz obsesyjnie. Druga bohaterka (pamiętasz jak ma na imię?) nic od nikogo nie chciała. Żyła swoim życiem, w pełni samowystarczalna i akceptowana przez siebie; żyła tak, jak chciała. Nie potrzebowała lustra w postaci innych osób, by się widzieć.

Er_minia pisze...

Wydaje mi się, że druga bohaterka miała na imię Kristina. Właśnie przyszło mi do głowy to, że podobało mi się, że pierwszy rozdział książki był o niej - bo opowieść od razu mnie pochłonęła. I za to należą się podziękowania autorce, że stworzyła taką postać.
Rozumiem, że nie podobał Ci się stosunek Ulriki do Gattmanów - bo był niezdrowy. Byli obecni w jej myślach nawet wtedy, gdy dorosła. Myślisz, że autorka chciała stworzyć kontrastowe postaci - z jednej strony Kristina, z drugiej Ulrika?

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Er_minio,
tak - sądzę, że autorka stworzyła kontrastowe osobowości, dzięki którym jej proza nabrała smaku:)

Er_minia pisze...

No dobrze, ale czy zachęciła Cię wystarczająco do przeczytania innej książki jej autorstwa?

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Er_minio,
a są jakieś inne w Polsce?;) Tak od razu to może i nie (tym bardziej, że mam mnóstwo innych lektur), ale kiedyś może?:)

Er_minia pisze...

Pytałam czysto teoretycznie, w Polsce nie została wydana żadna inna ksiązka Hermanson poza "Plażą Muszli". Byłam ciekawa, czy jej pisarstwo Cię zachęciło.