28 kwietnia 2009

Edyta Szałek. Sen Zielonych Powiek.



Wydane przez

Wydawnictwo Replika

"Lubię moją samotność. Nie rozumiem ludzi, którzy się jej boją. Samotność pozwala na zaczynanie każdego dnia od nowa bez obawy, że jest się za kogoś odpowiedzialnym (...)".

Po lekturze tego fragmentu pomyślałam, że udziałem bohaterki były doświadczenia, których nie sposób nazwać miłymi.  Jej samotność stała się fasadą odgradzająca od życia i wskazująca na to, że mimo wrażenia jakie próbuje sprawiać – samej jest jej sobie w tym życiu niewygodnie.

Gdy owa samotność przerodziła się w impuls, by pójść z mężczyzną znanym z widzenia do jego mieszkania i by uprawiać seks z jego żoną, zirytowałam się. Bo po cóż głosić hasła o samoszczęsliwości, jeśli natychmiast czynem się im zaprzecza? Czy ktoś prawdziwie lubiący samotność, rozmiłowany w niej ulegałby przygodnym pokusom?

Po doczytaniu książki do końca moje postrzeganie bohaterki zmieniło się ponownie… Wydawało mi się, że pojęłam jej psychiczne zawirowania, że ulegając iluzji (tak jak chciała tego autorka) zbyt spiesznie oceniłam Gretę i jej funkcjonowanie społeczne.

Książka poruszyła mnie – choć inaczej niż się spodziewałam – i okazała się być niespodzianką. Bardzo dużą i bardzo dobrą.

1 komentarz:

Sara Deever pisze...

Drugi miesiąc próbuje kupić tą książkę, ale później ją odkładam. Nie wiem czy spodoba mi się i czy dobrze ją odbiorę, ale może mnie także poruszy :)