28 maja 2009

Terry Pratchett. Piekło pocztowe.


Wydane przez

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Moist von Lipwig to utalentowany oszust. Gdy jednak napotyka kogoś, kto świetnie dostrzega w nim wszelkie hochsztaplerskie ciągoty, których nie dostrzegają inni, staje przed ważnym wyborem – albo straci życie albo tchnie życie w zastały urząd pocztowy. Wybiera to drugie, choć zdarzają mu się chwile, w których wątpi w słuszność wyboru.

Terry Pratchett kolejny raz zabiera swoich czytelników w podróż do Świata Dysku, który to Świat jest odbiciem naszej rzeczywistości w krzywym lustrze. To, co można – autor uwypukla, by wskazać na paradoksy, by nie powiedzieć głupotki, jakie funkcjonują wśród poważnych spraw i mają się wcale dobrze.

Odwołania do legend, stereotypów okraszone bogato właściwym Pratchettowi humorem sprawiają, że lektura „Piekła pocztowego” jest prawdziwą gratką. A, że przy okazji mamy szansę zaobserwować jak powstaje bzik filatelistyczny w Ankh-Morpork… Toż to tylko jeszcze jeden zysk:)

Brak komentarzy: