06 sierpnia 2009

Leszek Kołakowski. Czy Pan Bóg jest szczęśliwy i inne pytania.


Wydane przez

Wydawnictwo Znak

Dziś premiera!

Książka zawiera teksty Kołakowskiego publikowane w różnych miejsach w latach 1984-2008, z tym, że tekstów z lat osiemdziesiątych jest najmniej. Publikacje wybrał i całość zredagował Zbigniew Mentzel, autor m.in. dwóch tomów, które są zapisem rozmów z filozofem.

Książka "Czy pan Bóg jest szczęśliwy i inne pytania" podzielona jest na pięć części, przy czym tytuły rozdziałów są dość umowne. Np. część pierwsza, "O filozofach", zaczyna się tekstem "Leibniz i Hiob. Metafizyka i doświadczenie zła" - znakomitym wprowadzeniem do tematyki teodycei, który to tekst równie dobrze mógłby znaleźć się w części drugiej, zatytułowanej "O Bogu". W rozdziale "O Bogu mamy" z kolei teksty nie tylko o Bogu traktujące, ale i o Kościele, o nauce, a wszystko to osadzone w ciekawych kontekstach - socjologicznym, może też czasami politycznym i innych.

W ostatniej części, "O tym, co ostateczne", mamy tylko jeden tekst, zatytułowany "Kompletna i krótka metafizyka. Innej nie będzie. Innej nie będzie". Tekst zaczyna się tak:

"Na czterech węgłach wspiera się ten dom, w którym, patetycznie mówiąc, duch ludzki mieszka. A te cztery są:

Rozum
Bóg
Miłość
Śmierć."

A kończy tak:

"Wszystkie zatem wsporniki naszej myśli są narzędziami, za pomocą których uwalniamy się od przerażającej rzeczywistości czasu, wszystkie zdają się temu służyć, by czas prawdziwie oswoić."

Zachęcam do przeczytania tego, co jest pomiędzy przytoczonymi fragmentami :-)

Wybrane teksty Kołakowskiego są bardzo dobre. Ja Kołakowskiego lubię słuchać, ale jeszcze bardziej lubię czytać, a w związku z tym, że większości tekstów z tego tomu nie znałam, książka sprawiła mi dużą radość.

We wstępie do książki, noszącym tytuł "Zastrzeżenie albo ostrzeżenie", Kołakowski pisze:

"Jak we wszystkim prawie, com pisał w ostatnich latach kilkudziesięciu, nie potrafię w sprawach najważniejszych dotrzeć do konkluzji ostatecznych i ciągle potykam się o kłopoty, które trzeba wyminąć niezręcznym i uciekinierskim powiedzeniem *z jednej strony..., ale z drugiej strony...*. Być może jest to przypadłość czy raczej ułomność umysłu autora, być może jednak - znów sobie schlebiam - przypadłość bytu. Tak kończę."

Te słowa dobitnie pokazują, co zresztą wiadomo od dawna, że Kołakowski nie chce udzielać arbitralnych odpowiedzi na rozmaite zadawane przez ludzi pytania. Owszem, odpowiada, stara się odpowiadać, ale nie czyni tego w sposób apodyktyczny, a przy tym, być może w stopniu największym jeśli wziąć pod uwagę innych autorów, wielokrotnie podkreśla, że świadomie chce unikać wszelkiej arbitralności. Wręcz boi się jej. Jak Diabeł święconej wody.

6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Nie czytałam nigdy Kołakowskiego, ale chętnie zacznę czytać. Czy ta książka będzie dobra na początek, czy proponujesz coś innego?

Virginia

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Virginio,
jak najbardziej możesz zacząć od tego, bo teksty są różne i o wiele większe jest prawdopodobnieństwo, że trafisz na coś, co Ci posmakuje:) Moim zdaniem, gdybyś zaczęła "Od głównych nurtów marksizmu" (choć to z pewnością największe dzieło Kołąkowskiego), sprawa byłaby nieco trudniejsza;)))

Anonimowy pisze...

Dziękuję :) Zatem wpisuję do notesu na wrzesień. A jak Cię już tak wykorzystuję, to co proponujesz Kapuścińskiego, bo też krążę koło niego i krążę i nie wiem od czego zacząć :)

Virginia

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Virginio,
mnie najbardziej zachwyciły "Podróże z Herodotem":)

joanna_czytelnik pisze...

Zaczęłam dwa lata temu skromnie, bo "Mini - wykładami o maxi - sprawach", ale urzekły mnie swoją prostotą w takim znaczeniu, że każdy może to zrozumieć.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Joanno,
:)