24 października 2010

Maria Nurowska. Nakarmić wilki.

Wydane przez
Wydawnictwo W.A.B.

Troje ludzi. Bieszczady. Wataha wilków. Stereotypy. Emocje. Takimi słowami mogłabym określić w wielkim, wręcz telegraficznym, skrócie powieść Marii Nurowskiej.


Od czasu, gdy przeczytałam "Nie taki wilk straszny" Farleya Mowata, marzyłam o kolejnej książce o wilkach. W przed chwilą przeczytanej powieści znalazłam i wilki, i ludzi, dla których są one ważne. Przyznam, że w pewnej chwili z oczu zniknęły mi sprawy ludzi, a na pierwszy plan wysunęła się wilcza rodzina obserwowana przez bohaterkę siedzącą na drzewie (marzyłam, żeby zamienić się z nią miejscami). W chwilach napięcia umiejętnie skonstruowanego przez Autorkę zaciskałam pięści i niemalże utożsamiałam się z emocjami bohaterów.

Maria Nurowska stworzyła fascynującą opowieść. Relacje między trojgiem badaczy, między nimi, a mieszkańcami okolicy, w której obserwują wilki przypominają szermierkę pełną uników, wyprowadzonych idealnie w czuły punkt pchnięć. Polubiłam bohaterów sportretowanych przez Autorkę, klimat historii przez nią opisanej i już dziś wiem, że do tej książki będę wracała.

P.S. Książka ukazała się także w wersji do słuchania. Fragment TU.

15 komentarzy:

Isabelle pisze...

oglądałam ją wczoraj w księgarni :) Mam na nią wielką ochotę ;)

sabinka.t1 pisze...

Ja mam na nią ochotę odkąd widziałam p. Nurowska w TVN. Tak ciepło mówiła o ksiązce i głównej bohaterce, która również była w studio :)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Isabelle,
warto!

Sabinko,
:)

Isabelle pisze...

A tak w ogóle to już druga książka związana z Bieszczadami ostatnimi czasy :) Masz do nich jakiś sentyment?:)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Isabelle,
chyba nie - nigdy tam nie byłam i choć zakładam, że byłoby mi tam dobrze:) A dwie książki tematycznie związane z Bieszczadami to przypadek;)

maiooffka pisze...

Jeszcze nigdy nie czytałam nic z prozy pani Nurowskiej. Zawsze zapowiedź fabuły wydawała mi się zbyt bliska romansom. Ale na tematykę wilczą skusiłabym się bez oporów :) Muszę sobie tytuł odnotować i pilnie się rozglądać.

Nyx pisze...

Zaczarowałaś mnie tym filmikiem z z Marią Nurkowską. Na początku jakoś nie byłam przekonana, czy chcę tę książkę wpisać na listę - lubię wilki, ale wydała mi się taka bezbarwna. Do czasu aż włączyłam filmik ;)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Maioofka,
to moja pierwsza książka Pani Nurowskiej:)))

Nyx,
zapewniam - historia opisana w książce jest barwna i przepełniona emocjami:)

mandzuria pisze...

Są Bieszczady i wilki - wystarczy, żeby mnie zaciekawić i zachęcić! Tym bardziej, że piszesz o interesującej fabule. Będę szukać w bibliotece. Pozdrawiam!

Oengus Auld pisze...

A czy facet znajdzie tam coś dla siebie - w tej książce, znaczy się :)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Mandżuria,
udanych poszukiwań:)

Oengus Auld,
to zależy od faceta:)

facetczyta pisze...

Bardzo lubię tą autorkę :)
Facet też coś znajdzie :) u tej autorki też:)

Anonimowy pisze...

Też czytałam:"Nie taki wilk straszny"ciągle jestem pod wrażeniem,cieszę się z książki p. Nurowskiej,napewno ją przeczytam.

Anonimowy pisze...

A ja pozwolę sobie nie zgodzić się z tą entuzjastyczną recenzją, a wręcz pozostanę w kontrze. Tak kiepskiej powieści dawno nie czytałem, gdybym nie wiedział, że pisała ją doświadczona autorka, stawiałbym raczej na średniorozgarniętą licealistkę. Wątek z wilkami rzeczywiście ciekawy, ale nie ratuje powieści. Niestety Nurowska nie umie się zdecydować o czym chce pisać - czy o wilkach, czy o relacjach trójki badaczy. I wszystko wychodzi strasznie powierzchownie. Karygodne spłycenie wszystkich wątków, praktycznie zerowe pogłębienie psychologiczne postaci, wątek romansowy też mocno naciągany. Do tego dochodzą braki czysto warsztatowe - brak płynności w przechodzeniu między poszczególnymi scenami i sytuacje typu:

Kiedyśtam Katarzyna zastanawiała się kiedy zobaczy znów małe wilczki. O nagle jeden potoczył się jej pod nogi!

Nie lubię partactwa. Tej książce przydałoby się albo rozpisanie na trzy głosy albo rzetelne pogłębienie zarówno warstwy "wilczej" jak i "ludzkiej". Jest mi trochę przykro, bo powieść naprawdę prezentowała sobą wspaniały potencjał. A ja nie lubię zmarnowanych pomysłów.

Pozdrawiam Cię Prowincjonalna Nauczycielko serdecznie! Michał.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Michale,
ależ nie zgadzaj się do woli:) Mnie spodobały się owe niedokończone wątki, pozaczynane zasupłane tematy, a priorytetem były wilki. Gdyby jednak uznać, że zamiast tego, czego możemy się domyślać, chcielibyśmy dostać powieść z krwi i kości, to faktycznie można poczuć rozczarowanie, bo "Nakarmić wilki" przypomina w dużej mierze szkic.

Ja również Cię pozdrawiam:)