08 października 2010

Rupert Isaacson. Opowieść ojca. Przez mongolskie stepy w poszukiwaniu cudu.


Wydane przez
Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Każdy, kto kiedykolwiek zetknął się z dzieckiem autystycznym, może spróbować wyobrazić sobie jak wyglądało życie Kristin i Ruperta, gdy okazało się, że ich synek jest autystykiem. Od osiemnastego miesiąca życia chłopca rodzice obserwowali niepokojące objawy w zachowaniu, czy opóźnienia w rozwoju, jednak zdiagnozowanie Rowana nastąpiło dopiero, gdy miał on 2,5 roku. Wówczas obydwoje zrozumieli, że zostali jedną z "tych" rodzin, rodziną dziecka specjalnej troski.

O decyzji zabrania chłopca do szamanów żyjących w Mongolii zadecydowały poglądy Ruperta i coś, co zarówno mężczyźnie jak i jego żonie wydawało się niebywałym osiągnięciem w rozwoju ich dziecka - więź emocjonalna nawiązywana przez Ruperta z końmi.

"Opowieść ojca" to wzruszająca historia. Bywa, że współczujemy Kristin i Rupertowi, bywa, że śmiejemy się razem z nimi przez łzy z czegoś, co powiedział lub zrobił ich syn. Rozumiemy ich bezsilność, gniew i podziwiamy wielkie pokłady cierpliwości na jaką wobec siebie i wobec syna potrafili się zdobyć. Stajemy bezbronni wobec mocy szamańskich zaklęć i rytuałów, nie rozumiemy tego, co zaszło, ale obserwujemy zmiany zachodzące w życiu Rowena.

Myślę, że w tej historii wiele osób znajdzie wątek przemawiający właśnie do nich. Czy to wątek więzi rodzinnych, czy ten dotyczący szamanizmu, Mongolii lub relacji pełnych szacunku jakie może nawiązać człowiek ze zwierzęciem, czy wreszcie ten związany z autyzmem. Mnie najmocniej poruszyło to, w jaki sposób Kristin i Rupert walczyli o swoje dziecko i swoje małżeństwo. Nie będę ukrywała także tego, iż zamarzyła mi się podróż do Mongolii.

Nie życzę nikomu, aby musiał dla swojego dziecka stawać wobec takich wyzwań i jednocześnie podziwiam determinację rodziców Rowena, którzy walcząc o niego sięgnęli po wszelkie znane im sposoby.

Podczas wędrówki do szamanów rodzinie Ruperta Isaacsona towarzyszyła ekipa filmowa. W Kinie Muranów w niedzielę o 16:00 będzie można zobaczyć zrealizowany wówczas film. Wybiera się ktoś?

Na zachętę zapraszam na oficjalną stronę filmu - znajdziecie tam, między innymi, trailer.

Jeśli film gwarantuje równie silne przeżycia, co lektura książki, to żałuję, że mam daleko do Warszawy.

10 komentarzy:

the_book pisze...

Bardzo, alte to bardzo tę ksiązkę polecała mi moja teściwa. Jesteś więc drugą osobą, która pozytywnie piszę o tej pozycji. Chyba zerknę...:)

the_book pisze...

Oczywiście Teściowa :)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

The_Book,
to mocna książka - uważam, że warto:)

lilybeth pisze...

O, a ja dziś odkryłam tę książkę w księgarni i strasznie się zapaliłam. I proszę - recenzja, jak na zawołanie :) Teraz chcę ją jeszcze bardziej.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Lilybeth,
cieszę się, że trafiłam we właściwy czas:) Polecam:)

chwila60 pisze...

Ja uważam, że trzeba po tą książkę sięgnąć. Uczy cierpliwości i miłości. Daje piękne wzory do naśladowania i przedstawia ludzi co do których może niektórzy z nas zmienią nastawienie. Książka jest przepiękna.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Chwila60,
dziękuję za komentarz - zgadzam się z tym, co napisałaś:)

mandzuria pisze...

Zaciekawiła mnie ta książka, ale martwiłam się, że poziomem nie dorasta do tematu i końcem końców jest marnym wyciskaczem łez o chorym dziecku. Z tego co napisałaś jednak naprawdę warto ją przeczytać, co mnie bardzo cieszy. Dziękuję!

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Mandzurio,
to dobrze, bez nadmiernych ozdobników i wzruszeń, napisana książka:)

Joanna pisze...

prowincjonalna nauczycielka ma racje. Po pierwsza autor jest dziennikarzem, reportażystą więc nie napisałby jakiegoś dennego wyciskacza łez. W książce styka się narracja reportera i kochającego ojca w jednej osobie - to zestawienie dwóch różnych postaw z czego wyszła emocjonalna, ale pozbawiona jakiegoś patos książka. Jest ona napisana prostym językiem, wzrusza samą historią.Nie jest łatwa, przyjemna i nie ma dostarczać tylko emocji, nie, wręcz przeciwnie jest trudna a mimo to tak zachwyca.