20 listopada 2010

Adam Swift. Wprowadzenie do filozofii politycznej.

Wydane przez
Wydawnictwo WAM

W "Przedmowie" Swift pisze, że książka powstała o to, by w systematyczny sposób przekazać wiedzę, którą studenci zdobywają na wykładach z filozofii politycznej. Mówiąc inaczej - Swift napisał podręcznik, bardzo dobry podręcznik.

Swift przytacza taką oto anegdotę, że kiedy podczas przyjęcia pewnego filozofa zapytano o to, czym tak naprawdę zajmują się filozofowie, ten odpowiedział: - Rozjaśniasz niektóre pojęcia. Dokonujesz pewnych rozróżnień. Samo życie.

Właśnie to robi w swojej książce Swift - wyjaśnia niektóre pojęcia i dokonuje pewnych rozróżnień. Kiedy śledzi się debatę publiczną dotyczącą polityki, zwłaszcza tę pokazywaną przez telewizję, łatwo stwierdzić, że poziom tej debaty bardzo często jest już nie tyle niezbyt wysoki, ale jest wręcz żenujący. Politycy, komentatorzy, eksperci i dziennikarze opowiadają nieraz takie głupoty, że aż trudno uwierzyć, iż jest to grupa ludzi mająca największy wpływ na całe społeczeństwo. Przypomnijcie sobie, co ci ludzie wygadują na temat polityki, sprawiedliwości, etyki, wolności...

Oczywiście - co Swift wielokrotnie podkreśla - paradygmaty polityków i filozofów politycznych zdecydowanie różnią się od siebie: filozofowie szukają prawdy (Swift pisze, że on sam posługuje się kategoriami prawdy i rozumności, co odróżnia go od postmodernistów), a politycy po prostu chcą być skuteczni.

Mamy w książce pięć rozdziałów poświęconych kolejno: sprawiedliwości społecznej, wolności, równości, wspólnocie oraz demokracji. Swift referuje poglądy rozmaitych myślicieli, przy czym najczęściej odnosi się do Rawlsa, w czym nie ma niczego dziwnego jeśli weźmie się pod uwagę, jaką renomę zdobyła sobie Rawlsowska teoria sprawiedliwości - nie oznacza to jednak, że Swift nachalnie agituje za Rawlsem i autorami mającymi podobne intuicje.

Swift pisze bardzo klarownie i w przystępny sposób wyjaśnia mnóstwo pojęć, które na ogół rozumiane są słabo albo źle. Mamy w książce parę swego rodzaju mini-wykładów na różne tematy. Świetny jest fragment poświęcony rozumieniu wolności przez Isaiaha Berlina, bardzo dobre są też krytyki utylitaryzmu.

Bibliografię Swift podaje w częściach, po każdym rozdziale - jeśli jest polskie wydanie jakiejś książki, to jest ono wskazane. Przy każdym tytule Swift daje zdanie lub dwa omówienia treści książki, co jest dużym atutem.

Myślę, że na koniec warto przytoczyć słowa samego Swifta:

"Filozofowie polityczni powinni skupić się na abstrakcyjnym i precyzyjnym myśleniu, zaś politycy na tym, w jaki najlepszy sposób przełożyć abstrakcyjne idee na konkretne rozstrzygnięcia polityczne."

Abstrahując od kwestii tego, co powinni robić filozofowie polityczni oraz politycy, zapytam: a my? Co powinniśmy robić my, czyli szeroka publiczność? W końcu to my jesteśmy demos, ten rządzący lud. Czyż nie?

Brak komentarzy: