28 listopada 2010

Robert Ziębiński. Dżentelmen.

Wydane przez
Wydawnictwo EMG

"Dżentelmen" jest debiutem literackim Roberta Ziębińskiego, dziennikarza, bodajże filmowego, Newsweeka. Bohater "Dżentelmena" jest dziennikarzem, mężczyzną, który jako jedyny przeżył zamach w metrze warszawskim*, któremu nie bez jego winy wypaliło się coś zwane małżeństwem, który często bywa w stanie upojenia i ramionach innych, niż żona, kobiet. Co więcej, ów bohater nosi imię i nazwisko Autora książki, co pachnie albo ekshibicjonizmem literackim, albo doskonałą grą konwencją powieściową (jeszcze się nie zdecydowałam czym bardziej).

Ziębiński (Autor) miesza style, więc znajdziemy tu opowieść obyczajową, political fiction, historię seksualną (bo powiedzenie "erotyczną" nie oddaje mocy przekazywanej treści), opowieść o miłości, pijaństwie, wątek detektywistyczny. Ziębiński (bohater) bywa w pracy, dochodzi do siebie po wypadku, niczym ćma do światła dąży do alkoholu świadomy tego, że z każdą szklanką danielsa oddala się od swojego małżeństwa, korzysta z wdzięków kobiecych nader chętnie i na wszelkie możliwe sposoby, dzieląc się owymi wdziękami z innmi mężczyznami, a tym, co zauważam w nim pozytywnego jest to, że zajmuje się swoimi psami.

Unikam podziałów literatury na damską i męską. Tu jednak czuję się uprawomocniona do takiego klasyfikowania tym, co usłyszałam na temat "Dżentelmena", a mianowicie "To nie jest książka dla grzecznych dziewczynek". Zgadzam się. To książka męska, co więcej - samcza. Jeśli więc Szanowna Panie chciałybyście się dowiedzieć jacy są mężczyźni, no - jakimi widzi ich Robert Ziębiński (Autor) - czytajcie "Dżentelmena". A Panom polecam ku ciekawości - czyżby ta książka miała być dla Was lustrem?

*Jednym z moich ulubionych żartów o metrze jest ten, że gadżetem ME 2012 w Warszawie będą długopisy z planem metra.

Brak komentarzy: