17 listopada 2010

Wbrew naturze.

Wydane przez
Wydawnictwo AMEA

Starość. Starzy ludzie w tramwajach, kolejkach do kas, kościołach, przed gabinetami lekarskimi. Ile razy pomyśleliśmy - znów, po co, czemu dziś i tu, ich miejsce jest gdzie indziej. A przecież żyjąc zbliżamy się do czasu, w którym ktoś przestanie nas zauważać, kiedy ktoś rzuci za nami pogardliwe "starucha"/"staruch".

Na istnienie starości zwracają naszą uwagę autorzy siedemnastu opowiadań zawartych w tomie "Wbrew naturze". Autorzy znani bardziej i nieco mniej, którzy umiejętnościami prozatorskimi dorównują znanym i współtworzącym ów zbiór opowiadań.

Starość to nieistnienie. Ból. Cisza. Samotność. Czas, w którym kruche staje się ciało, a intelekt obumiera zwężając nasz świat do wczesnych młodzieńczych lat i każąc z podejrzliwością traktować nasze dzieci, wnuki, bliskich. To czas, w którym albo się walczy, albo poddaje się upływowi chwil ze znużeniem lub ciekawością wyczekując ostatniego oddechu.

Opowiadania podejmujące tematykę starości nie tchną beznadzieją. Pokazują ową reklamowaną przez towarzystwa ubezpieczeniowe "jesień życia" prawdziwie - ze zgodą na upływ dni, z zastanowieniem się nad własną kondycją duchową, ze świadomością uwolnienia się od tego, co należy i wypada, które rządzą naszą młodością. Moją szczególną sympatię obudziła Hedwig słuchająca "Rozmyslań" Aureliusza i dziewczyna, która wierzyła w to, że jej starość nie dotknie.

Amea ponownie nami potrząsa.Uświadamia nam istnienie kolejnego aspektu życia, myślenie o którym zepchnęliśmy w podświadomość. Zastanówmy się nad starością.

P.S. Beata Rudzińska zaprasza na spotkanie:

Brak komentarzy: