09 grudnia 2010

James Herriot i jego zwierzęta


Wydane przez
Wydawnictwo Czytelnik/ Zysk i S-ka

Uwielbiam poczucie humoru Jamesa Alfreda Wighta i sposób w jaki opowiada on o swojej praktyce weterynaryjnej. Istotą opowieści są zwierzęta, ale równie ważnymi bohaterami są farmerzy z jakim przyszło się Autorowi stykać oraz przeuroczy i równie trudny jak przeuroczy rejon Północnego Yorkshire.

Bohatera opowieści, czyli alter ego pisarza, Jamesa Herriota poznajemy, gdy zjawia się w Darrowby na zaproszenie tamtejszego weterynarza Sigfrieda Fernona. Zestresowany, niespokojny o własną przyszłość absolwent szkoły weterynaryjnej otrzymuje od starszego kolegi propozycję, o której nawet nie śmiał marzyć i tak zaczyna się jego przygoda wiejskiego doktora.

Towarzyszymy Herriotowi w jego pierwszych zabiegach weterynaryjnych, obserwujemy jak wtapia się w społeczność i świadomość mieszkańców rejonu Darrowby, jak zakochuje się, żeni, odbywa służbę wojskową podczas wojny, rodzą mu się dzieci, a on sam jest coraz starszy.

Tym, co stanowi o wartości tych książek jest specyficzna serdeczność jaką weterynarz otaczał swoich podopiecznych, a także niebywałe poczucie humoru, które każe Herriotowi traktować z przymrużeniem oka siebie samego w roli wszechwiedzącego doktora. Nie bez znaczenia jest różnorodność zwierzęcych bohaterów, a także owa zmienność, która w przypadku pracy weterynarza jest pewną stałością; każdy dzień przynosi innych pacjentów, inny przypadek, inne wyzwanie - słowem stwarza wrażenie, iż uczestniczymy w nieustającej przygodzie.



Jak widać po okładkach zaprezentowanych powyżej nie dotarłam do pierwszego tomu (jest w innej bibliotece niż ta, z której brałam pozostałe książki). Nie udało mi się również przeczytać tomu ostatniego (w jednej bibliotece nie ma, a w drugiej jest tylko w czytelni). Wierzę jednak głęboko, że kiedyś dotrę do obydwu tych tomów i doczytam to, czego teraz nie przeczytałam. Książka, której zdjęcie zamieściłam w środku, ta najbardziej zniszczona, stanowi zbiór historii wybranych z poszczególnych tomów serii (szczególnie jednak z tomu drugiego). Co interesujące, w Polsce nie wydano jednego z tomów.

P.S. Dla uporządkowania:

1970 – Jeśli tylko potrafiłyby mówić (If Only They Could Talk)
1972 – To nie powinno się zdarzyć (It Shouldn't Happen to a Vet)
1973 – Nie budźcie zmęczonego weterynarza (Let Sleeping Vets Lie)
1974 – Weterynarz w zaprzęgu (Vet in Harness)
1976 – Weterynarze mogą latać (Vets Might Fly)
1977 – Szał pracy (Vet in a Spin)
1979 – Yorkshire (James Herriot's Yorkshire)
1981 – Boże stworzenia (The Lord God Made Them All)
1992 – Wszystkie stworzenia (Every Living Thing)

P.S.2. Czyż nie byłoby cudownie zobaczyć Yorkshire takim jak widział je James Herriot? Zajrzyjcie.

9 komentarzy:

Hiliko pisze...

No nie, już przeczytałaś wszystkie części? Tak szybko? Ho ho, nieźle. :)
Herriot budzi moje zainteresowanie i podejrzewam, że jak będę trochę odciążona z recenzyjnych, to skoczę do biblioteki i pożyczę przynajmniej kilka pierwszych jego powieści. A właśnie - nie miałaś uczucia, że czytasz kontynuację? Nie było "dziur", momentów, w których nie wiedziałaś o co chodzi?

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Hiliko,
czytałam w tak zwanym "międzyczasie". Jeśli umiesz słuchać książek to informuję, że pierwszy tom jest wydany też w formie audiobooka. Nie bardzo rozumiem to pytanie "nie miałaś uczucia, że czytasz kontynuację?"?

Hiliko pisze...

Rozumiem, ale i tak podziwiam - tak wiele książek w tak krótkim czasie:) Zresztą Ty w ogóle masz zabójcze tempo :D
Nie wiem, czy umiem, nigdy nie próbowałam, i raczej nie spróbuję w najbliższym czasie - nie kręci mnie to, a preferuję papier:)

Domyślałam się, że nie wyraziłam się jasno - chodzi o to, że czy czytając drugą część bez znajomości pierwszej nie miałaś uczucia braku znajomości wydarzeń następujących w poprzedniej części? No chyba, że takowe nie występują w tej książce:)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Hiliko,
odpisałam i zamknęłam bez zapisania odpowiedzi;))
W zbiorze, który czytałam jako pierwszy jest sporo informacji dotyczących samego Herriota. Ot, choćby ta o rozpoczęciu pracy, czy o ożenku, którą można przeczytać w jednym z późniejszych tomów. Nie miałam zatem wrażenia, że czegoś i brakuje. Tym bardziej, że w cały cykl to raczej dykteryjki o zwierzętach i pracy weterynarza niż skrupulatnie wiedziona historia życia Herriota.

Agnesto pisze...

Herriota czyta się szybko i miło, niestety u nas w bibliotece jest tylko 1 tom ("Jeśli tylko potrafiłyby mówić")więc moja przygoda z tym autorem była krótka. Nie tracę jednak nadziei, że kiedyś dorwę pozostałe książki z tej serii, bo polubiłam te dykteryjki o zwierzętach.

Motylek pisze...

A ja BRADZO dziękuję za podanie tytułów w oryginale - zaoszczędziłaś mi sporo czasu!

Motylek

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Agnesto,
nawet w wydawnictwie wszystkich nie mają:( Może jakieś dodruki będą?

Motylku,
ależ proszę:)

zacofany.w.lekturze pisze...

Jeśli pisząc o tomie, który nie został wydany po polsku, masz na myśli "James Herriot's Yorkshire", to spieszę donieść, że nie jest to tom opowiadań, ale album z fotografiami Yorkshire plus komentarze Herriota. Na takie dzieło raczej nie znajdzie się polski wydawca:(

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Zacofany.w.lekturze,
dziękuję za informację.