16 grudnia 2010

Oksana Pankiejewa. Przekraczając granice.

Wydane przez
Wydawnictwo Fabryka Słów

Wybieranie kierunku studiów, a więc decydowanie o reszcie swojego życia, w wieku lat dziewiętnastu jest nieco nierozważne. Bo gdy dwa lata później okaże się, jak w przypadku Olgi, że studiów ze względów finansowych skończyć nie można - to cóż zrobić na głębokiej ukraińskiej prowincji z umiejętnością posługiwania się językiem hiszpańskim? Takim to niewesołym myślom oddaje się wspomniana już Olga wędrując ze stacji kolejowej do rodzicielskiego domu, gdy ktoś próbuje ją zabić. Niejako w tym samym czasie, książę Ortanu, niejaki Mafiej, sięga poza własne przestrzeń i czas i sprowadza do królestwa studentkę hiszpańskiego z XX wieku.

Zaczyna się intrygująco, prawda?

Ortan to świat nieco przypominający nasz, ale zamieszkany, oprócz ludzi, przez istoty znane nam z baśni. Olga po początkowym, niewielkim, szoku kulturowym doskonale odnajduje się w gronie króla i książąt oraz ich przyjaciół i zaraża ich współczesnym nam językiem (swobodą obyczajów nie musi). Życie w Ortanie bywa niebezpieczne, ale w dużej mierze jest po prostu przyjemne. Dużo się rozmawia, pija, jada, a towarzysze Olgi, wolni wszak od prac niezbędnych, by zarobić na owo jedzenie i picie, stanowią dla niej doskonałe towarzystwo.

Czyta się bardzo szybko. Postacie stworzone przez Oksanę Pankiejewą dają się lubić (te dobre, rzecz jasna), a wzajemne oswajanie się ludzi z Ortanu i kobiety współczesnej aż iskrzy od humoru i frapuje:) Problemy na dworze królewskim są podobne tym, jakie znamy z historii - ktoś namawia króla do szybkiego ożenku, ktoś inny chce zabić jego przyjaciółkę, by móc zając jej miejsce u boku władcy, smok żąda comiesięcznej daniny z niezamężnej panny (o dziewicach niech zapomni), a głównym zajęciem wojowników jest alkoholizowanie się.

Skończyło się w takim momencie, że pozostaje mi tylko mieć nadzieję na ciąg dalszy...

Brak komentarzy: