19 października 2012

Joshua M. Greene. Sprawiedliwość w Dachau. Opowieść o procesach nazistów.


Wydane przez
Wydawnictwo Świat Książki


Wczoraj powiesiłam notkę o książce Gilberta, a dzisiaj będzie o książce Joshuy M. Greena. Długo czytałam te dwa tomy; najpierw Proces norymberski, a później Sprawiedliwość w Dachau. Przez jakiś czas czytałam książki równolegle.

Green napisał o procesach zbrodniarzy zawiadujących obozami koncentracyjnymi w Dachau, Mauthausen, Flossenbürgu orz Buchenwaldzie. Książka w dużym stopniu opiera się na archiwum, które zostawił William Denson, amerykański prokurator wojskowy, który podczas procesów w Dachau był głównym oskarżycielem. Denson zostawił ponad trzydzieści tysięcy kart, na których były zapisane jego notatki, stenogramy z procesów, listy oficerów SS i więźniów obozów; archiwum zawierało też kilometry mikrofilmów, fotografie, artykuły prasowe oraz inne artefakty.

Green podkreśla, że procesy w Dachau różniły się w sposób istotny od najsławniejszego procesu, tego w Norymberdze:
W Norymberdze oskarżonymi byli twórcy nazistowskiej polityki: przywódcy, którzy kreślili i popierali plany wojenne Hitlera, jak również jego „ostateczne rozwiązanie”, systematyczną eksterminację europejskich Żydów. Najbliżsi współpracownicy Hitlera nigdy jednak nie brali broni do ręki. To w Dachau, sto kilometrów dalej na południe, na terenie dawnego obozu koncentracyjnego, sądzono ludzi za to, że osobiście dopuszczali się okrucieństw i morderstw, kierując się nie względami polityki rządowej, lecz własną pogardą dla ludzkiego życia. (s. 13)
Dzieło Greena to nie tylko ważny dokument o procesach w Dachau, ale też znakomicie opowiedziana historia Densona, który, jak pisze Green, przed Dachau miał do czynienia z typowym przekraczaniem norm cywilizowanego zachowania ludzkiego. Teraz miał wkroczyć w świat niecywilizowany, świat poza granicami normalnego zachowania. (s. 40)

Wielkim dramatem Densona było to, co władze amerykańskie, kierując się motywami politycznymi, zrobiły w kwestii wyroków zasądzonych na procesach w Dachau. Powołano mianowicie wojskowe komisje rewizyjne, które pisały rekomendacje zatwierdzenia, złagodzenia lub uchylenia werdyktów sądów. Ostateczną decyzję podejmował generał Lucius D. Clay, który zredukował wysokość wielu wyroków; niektóre decyzje Claya były w powszechnej opinii skandaliczne, jak choćby zredukowanie wyroku dożywocia do zaledwie czterech lat więzienia dla Ilse Koch, zwanej Wiedźmą z Buchenwaldu.

To, co w sprawie wyroków na mordercach uczyniono z powodów politycznych, Green nazywa plamą na historii amerykańskiej jurysprudencji.

2 komentarze:

Kasiek pisze...

Tak to jest, wbrew Monteskiuszowi Temida została zaciągnięta do służby polityce co ma tyle wspólnego ze sprawiedliwością co ja z piękną kobietą.

Żal mi tego prokuratora, facet tyle przeszedł, widzieć, czytać, słuchać - przecież nie widząc tego na wlasne oczy Nam wspołczesnym siada to na psychikę, a co dopiero gdy się oddychało powietrzem w którym czuć było palone niegdyś ciałal....

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Cóż... Dobrze, że są ludzie na tyle silni, by pisać o tym, co widzieli/przeżyli...