01 czerwca 2018

3 dla dzieciaków (4)


Katarzyna Ryrych. Bombka babci Zilbersztajn.


Do starej kamienicy wprowadza się Nina wraz z bratem i rodzicami. Gdy przed Bożym Narodzeniem mama trafia do szpitala, by urodzić najmłodsze dziecko, dziewczynka zostaje w domu z tatą i Alkiem. Przeziębiona, trafia pod opiekuńcze skrzydła najstarszej mieszkanki kamienicy, babci Zilbersztajn, która daje jej w prezencie piękną, ozdobną i niemalże zabytkową bombkę choinkową. I ów przedmiot staje się elementem magicznym w tej opowieści; od chwili, w której bombka znajduje się w domu Niny dziewczynka wędruje poprzez drzwi szafy do mieszkania z przeszłości. Spotyka tam dziewczynkę ukrywającą się przed ludźmi, o których mówi „oni”, opowiada Nince o głodzie i tęsknocie za zabawkami.

Katarzyna Ryrych jest dla mnie mistrzynią opowieści (kiedyś poświęcę jej twórczości oddzielny wpis, obiecuję). Realizm miesza się tu z wyśnionym, ale przecież i to wyśnione zaczyna zdumiewająco przypominać to, co realne, a o czym niekoniecznie chcemy/umiem pamiętać, czemu mamy ochotę poprzez pamięć oddać hołd. I co – gdy tylko utkwi w naszej świadomości – ma szansę powstrzymać nas, ludzi, przed kolejnym czasem, w którym ktoś musi się ukrywać z racji swojego pochodzenia, wiary, odmienności poglądów.

Yuval Zommer. Wielka księga robali.


Jakaż to piękna, barwna książka! Jaka bogata w robale i wiadomości o nich!

Yuval Zommer proponuje młodszym czytelnikom całe bogactwo świata, na który rzadko kiedy zwracamy uwagę, a nawet jeśli już, to raczej – szczególnie my, dorośli – w kontekście tego, że przeszkadzają i są niechcianymi gośćmi. 

Słowa bogactwo używam nieprzypadkowo, bo też w książce znajdziemy informacje o chrząszczach, biedronkach, motylach, ćmach, mrówkach, pszczołach, owadach nocnych, termitach, muchach, ważkach, wijach i wielu, wielu innych stworzeniach, które określilibyśmy mianem robali. 

W książce znajdziecie krótki poradnik obserwatora robali, ich drzewo rodowe i krótkie, acz treściwe informacje o każdym z opisywanych wraz z zadaniami dla badacza. Teksty umieszczone są na bogato ilustrowanych stronicach, a duży format książki aż zachęca do tego, by wziąć ją pod pachę i wyruszyć na łąkę w poszukiwaniu najrozmaitszych robali. Zapewniam, że frajda z odszukania w naturze stworzeń opisanych w książce, będzie wielka. 

To kiedy wyruszacie?

Jean-Michel Billioud, Helene Georges. Biblia. Opowiedziana i objaśniona.


Gdy byłyśmy z siostrą dziećmi, dostałyśmy Historie biblijne w kilku tomach. Barwne ilustracje, zupełnie inne od tych, które znałyśmy z powszechnie dostępnych książek, staro- i nowotestamentowe opowieści przedstawione w sposób zdecydowanie przemawiający do dziecięcej wyobraźni, wyposażyły nas w podstawową wiedzę biblijną oraz sprawiły, że do dziś dokładnie pamiętam i sposób pisania, i grafikę owych książek. Piszę o tym, bo Biblia opowiedziana przez Billiouda, a zilustrowana przez Georges, ma szansę, w mojej opinii, stać się dla kolejnego pokolenia tym, czym dla nas owe wspominane Historie…

Stary Testament podzielony jest na rozdziały dotyczące Księgi Rodzaju, Księgo Wyjścia, historii narodu żydowskiego, proroków. Nowy  - dzieciństwo Jezusa, początki działalności, nauczanie, śmierć i zmartwychwstanie oraz początki chrześcijaństwa. Na dole każdej ze stron znajduje się oś czasu, na której zaznaczony jest rozdział, w jakim znajduje się czytana właśnie historia. Teksty, opierające się o konkretne fragmenty biblijne, otoczone są krótkimi ciekawostkami odnoszącymi się szeroko rozumianego kontekstu kulturowego związanego z daną opowieścią. Interesujący jest sposób, w jaki objaśniony jest każdy z tytułów opisywanej historii; np. Samarytanka, czyli Jezus znosi zakazy, Złoty cielec, czyli Bóg grozi, a potem wybacza, Nieszczęścia Hioba, czyli los uwziął się na biednego człowieka.

Jestem pod dużym wrażeniem bogactwa informacji zamieszczonych w Biblii i sposobu ich doboru. Wielkie brawa należą się ilustratorce, która korzystając z oszczędnej kolorystyki, umiała tak wykonać grafikę, by podkreślić znaczenie każdej z opowieści biblijnych.

Oczywiście, moje pierwsze skojarzenie z tego typu publikacją jest takie, że stworzona jest to wspólnego rodzinnego czytania. Ale gdy tylko pojawi się refleksja o tym, że może nie zawsze współczesne rodziny mają czas na wspólną lekturę, budzi się pragnienie, aby ta książka nie stała zakurzona na półce, aby dzieci sięgały po nią często i odkrywały dla siebie całe bogactwo podwalin kultury w jakiej się wychowują.

3 komentarze:

Jardian pisze...

Świetna, zachęcająca recenzja, pozdrawiam :)

Julka pisze...

Ciekawe te książki :) ja ostatnio przeczytałam "Był sobie szczeniak Ellie", moim zdaniem idealna dla dzieciaków :)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Jardian,
:)

Julka, nie znam, poszukam:)