Przejdź do głównej zawartości

Wojciech Widłak, Paweł Pawlak. NIEkalendarz.

Wydane przez
Wydawnictwo Czerwony Konik

Mam zaufanie do Czerwonego Konika i do Pani Aleksandry, która dba o to, by w dziecięce i nie tylko dziecięce ręce trafiały książki tego warte. Po całej serii NIEporadników (Grzebień, Młotek, Rękawiczka Pięciopalczasta) nadeszła pora na NIEkalendarz i po raz kolejny poczułam się mile zaskoczona przez twórców książki.

Szukacie numeru do pogotowia garmażeryjnego? Zastanawiacie się, który z miesięcy jest najdłuższy? Intryguje Was czyje imieniny przypadają w dzień Waszych urodzin (w mój Kremigiusza)? W NIEkalendarzu znajdzie także listę osób, którym należy wysłać pozdrowienia z wakacji, prognozy pogody dla poszczególnych regionów kraju i miast, wyniki turnieju krasnali ogrodowych oraz błyszczek towarzyski;-)

NIEkalendarz jest wydany starannie, ma wszytą tasiemkę będącą jednocześnie miarą. Ciekawe, czy jest ona w stanie zmierzyć poziom siły śmiechu, jaki osiągną ci, którzy z NIEkalendarzem się spotkają.

Urocze i gwarantujące doskonałą zabawę kolejne wydawnicze dziecko Czerwonego Konika, zasługuje na pochwały. Sprawdźcie, czy spodoba się Wam NIEkalendarz i rozważcie, czy 2015 rok przeżyć z nim :-)

Komentarze

Scarlett pisze…
Właśnie szukam idealnego kalendarza. Ma dużo miejsca na prywatne notatki?
Unknown pisze…
Kalendarz jest bardziej "do czytania" niż "do zapisywana". Miejsca na prywatne notatki jest niewiele - najwyżej 3-4 krótkie hasła na dzień.

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Daphne Du Maurier. Rebeka

Gdybym była damą w kapeluszu pijącą z przyjaciółką herbatę na tarasie w letnie popołudnie powiedziałabym o ksiażce: "Jakie to angielskie...". Młoda dziewczyna, podróżująca ze starszą, zgryźliwą, ciekawską kobietą dociera do Monte Carlo, gdzie poznaje zamożnego Maxima de Wintera, właściciela uroczej posiadłości Manderley, owdowiałego przed niespełna rokiem. Gdy starsza pani choruje, Maxim zaczyna opiekować się dziewczyną, a w dniu, w którym obie panie zamierzaja opuścić Monte Carlo, prosi ją o rękę. Młoda pani de Winter ma kłopoty z aklimatyzacją w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, w nowej roli. Nie pomaga jej w tym zarządzająca domem niania pierwszej, tragicznie zmarłej, pani de Winter. Mąż nie dostrzega rozterek żony, wciąż walczy z upiorami przeszłości. Gdy dziewczynę ogarnia zniechęcenie i przekonanie, że ona nigdy nie dorówna Rebece, którą zachwycaja się wszyscy, pewnien splot okoliczności ukazuje jej zupełnie inne oblicze pierwszej pani de Winter. Ta wiedza wzmacnia ją ...