Przejdź do głównej zawartości

II Targi Książki w Katowicach















Pierwsze ze zdjęć pokazują halę wystawienniczą jeszcze przed rozpoczęciem Targów. Chwilę później zaczął się zwyczajowy targowy szum, półki się zapełniły, Spodek wypełnił się książkami, zapach kawy smakowicie unosił nad głowami odwiedzających, a atmosfera robiła się z minuty na minutę coraz gorętsza i przyjemniejsza.

Miniony weekend był dla mnie satysfakcjonujący. Rok pracy, rok tego, co niewidoczne, godzin rozmów, tysięcy literek w listach, nabrał kształtu i przybrał postać święta z książką w roli głównej. 

Przyjemność płynąca z tego, że robi się to, co się lubi, jest niewyobrażalna. Pewnie nie zajmowałabym się tym, czym się dziś zajmuję, gdyby nie to, że jesteście ze mną, czytacie, rozmawiacie, podsuwacie tytuły warte przeczytania i zapraszacie do wspólnej - przez literaturę - wędrówki. Dziękuję Wam z całego serca.

P.S. Żałuję, że nie miałam czasu, by porozmawiać z tymi, z Was, którzy odwiedzili Katowice, ale liczę, iż będzie jeszcze ku temu okazja.

Komentarze

magdalenardo pisze…
Cieszę się, że ze mną jednak udało Ci się porozmawiać :)

Odespałaś już?
Monika Badowska pisze…
:-) Było mi miło.

Tak, zdecydowanie tak:-)
Iwonaa pisze…
Cieszę się, że wszystko się udało. :) To ważne, żeby lubić swoją pracę i czerpać z niej satysfakcję. Życzę dalszych udanych przedsięwzięć z książką w roli głównej. :)
ja żałuję że nie byłem, może kiedyś się uda :-)
Agnes pisze…
W przyszłym roku koniecznie wygospodaruj sobie trochę czasu na spotkania z nami :)

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Daphne Du Maurier. Rebeka

Gdybym była damą w kapeluszu pijącą z przyjaciółką herbatę na tarasie w letnie popołudnie powiedziałabym o ksiażce: "Jakie to angielskie...". Młoda dziewczyna, podróżująca ze starszą, zgryźliwą, ciekawską kobietą dociera do Monte Carlo, gdzie poznaje zamożnego Maxima de Wintera, właściciela uroczej posiadłości Manderley, owdowiałego przed niespełna rokiem. Gdy starsza pani choruje, Maxim zaczyna opiekować się dziewczyną, a w dniu, w którym obie panie zamierzaja opuścić Monte Carlo, prosi ją o rękę. Młoda pani de Winter ma kłopoty z aklimatyzacją w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, w nowej roli. Nie pomaga jej w tym zarządzająca domem niania pierwszej, tragicznie zmarłej, pani de Winter. Mąż nie dostrzega rozterek żony, wciąż walczy z upiorami przeszłości. Gdy dziewczynę ogarnia zniechęcenie i przekonanie, że ona nigdy nie dorówna Rebece, którą zachwycaja się wszyscy, pewnien splot okoliczności ukazuje jej zupełnie inne oblicze pierwszej pani de Winter. Ta wiedza wzmacnia ją ...