Przejdź do głównej zawartości

Miewamy się dobrze

Nusia, mimo, że wciąż w kaftaniku, czuje się coraz lepiej. Poznaję to po tym, jakie awantury urządza, gdy zmieniam jej opatrunek. Owszem, nadal chodzi niepewnie i niechętnie, ale coraz bardziej kładę to na karb ubranka, do którego nie jest przyzwyczajona. We wtorek jedziemy na wyciągnięcie szwów. W czasie choroby, szczególnie podczas pierwszych dni, odmówiła jedzenia suchego pokarmu. Lubię się do niej przytulić, mruczy, przytrzymuje mnie łapką i próbuje wymyć mi twarz.

Nie pamiętam, czy o tym pisałam, ale czas już jakiś temu odkryłam, że Sisulce wypadły przednie, górne ząbki. Gdy się zamyśli, zapatrzy wypada jej z pyszczydełka język. Przedziwnie wygląda Królowa Kotów z jęzorkiem na wierzchu. A w ogóle - wśród upływających dni zapomniałam napisać, że 1 września minęło 8 lat naszego wspólnego życia. TU można obejrzeć zdjęcia z pierwszych miesięcy Sisuleńki w naszym domu. Piękny czas:-)


Wojtuś odkrył ostatnio, że można wskakiwać na regały. Zdumiewa mnie, że dokonał tego odkrycia tak późno - jest najskoczniejszym z kotów i spodziewałam się go pod sufitem już dawno. Dumny, acz niepewny, czy nie będę oczekiwała, że zeskoczy, spaceruje nad moja głową, na wysokości ok. 2 metrów. Traktuje to jako nowość, nie wpadł jeszcze na to, że można się tam po prostu położyć; na razie spaceruje:-)

Gusia, moja gniewna pantera, jest najspokojniejsza. Pierwsza przybiega do łóżka widząc, że już leżę pod kołdrą, dni słoneczne spędza na swoim krześle wyścielonym poduszką, na balkonie. Ostatnio, za każdym razem, gdy wracam z psem ze spaceru, kombinuje, żeby wybiec na korytarz (zamykany, na 6 mieszkań). Czasami jej się udaje - biegnie szybko na sam koniec i wącha, a brana przeze mnie na ręce burczy oburzona. Podobnych ucieczek próbuje Sisi.

Spacery z Sarą przypominają ostatnio zabawę w niespodzianki; ona narzuca tempo, czas i trasę spaceru:-) Nie chcę jej zmuszać, to przecież ma być głównie aktywność dla niej. Szczególnie na porannym spacerze widać, w jakiej jest danego dnia kondycji - czasami wracamy do domu po godzinie, czasami na tyle późno, że mam tylko dokładnie wyliczony czas na czynności przedpracowe. Jedyny kłopot z nią jest taki, że podczas spacerów wciąż szuka jedzenia i próbuje jeść to, co znajduje.

Od piątku będzie u nas moja Mama. Zwierzyniec będzie rozpieszczany na całego:-)

P.S. W zaprzyjaźnionym domu, będącym Domem Tymczasowym, na własny Dom czeka Piotruś. Komu skradnie serce?

Komentarze

Mechatek pisze…
Super. Bo te kilka dni o operacji jest najważniejsze.
kociokwik pisze…
Mechatku,
posypało się:/
Kotka Lusia pisze…
ja ostatnio odkryłam parapety :D

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Daphne Du Maurier. Rebeka

Gdybym była damą w kapeluszu pijącą z przyjaciółką herbatę na tarasie w letnie popołudnie powiedziałabym o ksiażce: "Jakie to angielskie...". Młoda dziewczyna, podróżująca ze starszą, zgryźliwą, ciekawską kobietą dociera do Monte Carlo, gdzie poznaje zamożnego Maxima de Wintera, właściciela uroczej posiadłości Manderley, owdowiałego przed niespełna rokiem. Gdy starsza pani choruje, Maxim zaczyna opiekować się dziewczyną, a w dniu, w którym obie panie zamierzaja opuścić Monte Carlo, prosi ją o rękę. Młoda pani de Winter ma kłopoty z aklimatyzacją w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, w nowej roli. Nie pomaga jej w tym zarządzająca domem niania pierwszej, tragicznie zmarłej, pani de Winter. Mąż nie dostrzega rozterek żony, wciąż walczy z upiorami przeszłości. Gdy dziewczynę ogarnia zniechęcenie i przekonanie, że ona nigdy nie dorówna Rebece, którą zachwycaja się wszyscy, pewnien splot okoliczności ukazuje jej zupełnie inne oblicze pierwszej pani de Winter. Ta wiedza wzmacnia ją ...