Przejdź do głównej zawartości

Annie Barrows. Opowiem ci pewną historię.


Choć niejasne są dla mnie kryteria według jakich Boog Page obwołało "Opowiem Ci pewną historię" jedną z najlepszych książek roku, i choć nie wiem, czy pokusiłabym się o podobną opinię, to muszę przyznać, że lektura powieści Annie Barrows dała mi dokładnie to, czego potrzebowałam - ukojenia z realistycznym, acz fikcyjnym świecie, ciekawych bohaterów i małomiasteczkową, nie zawsze przyjazną, atmosferę.

W materiałach promocyjnych książki znajdziecie informację o Layli Beck, córce senatora, którą ojciec odciął do rodzinnych finansów i tym sposobem (oraz dzięki odpowiednim znajomościom) nakłonił do zajęcia się pracą zarobkową. Dziewczyna została skierowana do Projektu dla Pisarzy, a jej zadaniem było sporządzenie historii niewielkiego miasteczka Macedonia. Ale to nie jest jedyna, istotna dla rozwoju opowiadanej historii, bohaterka. Równie ważnymi są Jottie Romeyn i jej dwunastoletnia bratanica Willa.

Layla, przyjęta początkowo sceptycznie przez mieszkańców miasteczka, oraz swoich gospodarzy Romeynów, pracując nad zamówioną książką zaprzyjaźnia się z niektórymi w Macedonii i odczuwa coraz silniejszą więź z miejscem, w którym tymczasowo mieszka. Okazuje się, że jej obecność działa jak katalizator - pytania dziewczyny o przeszłość odsłaniają także wydarzenia bliższe czasowo, wydarzenia, które kładą się cieniem na rodzinie Romeynów i ich roli w życiu miasta.

Opowiem Ci pewną historię zabrało mnie do powieściowego świata, który nie jest idealny, ale daje wiarę w ludzką siłę, magię uczuć łączących bliskie sobie osoby, w to, że bez względu na to, gdzie rzuci nas los - za naszą zgodę lub przy braku tejże - możemy znaleźć przyjaciół i dzięki ich spojrzeniu odczytać siebie na nowo.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

William P. Young. Chata.

Wydane przez Wydawnictwo Nowa Proza Od godziny krążę po domu zastanawiając się jakimi słowami przedstawić Wam "Chatę" tak, by nie uderzyć w nadmierny sentymentalizm i by - z drugiej strony - nie skrzywdzić powieści chłodnym, beznamiętnym opisem. Mackenzie Allen Phillips ma troje cudownych dzieci i niemniej cudowną żonę. Umiarkowanie wierzy w Boga, nienawidzi swojego ojca, jest lubiany i ma przyjaciół. Ostatni weekend wakacji postanawia spędzić z dziećmi nad jeziorem Wallowa. W dniu powrotu do domu dwoje starszych zdecydowało się popływać kajakiem i przewróciło się. Mackenzie wskoczył do wody, by ratować dzieci, podczas gdy mała Missy została przy biwakowym stole kolorując książeczkę. Gdy mężczyzna z dziećmi wyszedł z wody, Missy nie było. Poszukiwania, w które włączyła się policja i wszyscy biwakujący, dały straszny rezultat - dziewczynka padła ofiarą seryjnego zabójcy. W życiu  Mackenziego zapanował Wielki Smutek. A list, który dostał, tylko go rozwścieczył. List ...