Przejdź do głównej zawartości

Sara Barnard. Piękne złamane serca.


Powieść Sary Barnard, adresowana głownie do młodych osób, niesie ze sobą emocje, które nie tylko pokazują jak ważna jest w okresie dorastania niezachwiana niczym, acz dobrze pojmowana, przyjaźń, ale także to, jak złe doświadczenia jednej osoby mogą – niczym choroba zakaźna – rozprzestrzeniać się i krzywdzić tych, którzy osobiście ich nie doświadczyli.

Szesnastolatki Rosie i Caddy przyjaźnią się od lat. Wiedzą o sobie wszystko, znają gesty, nastroje, mimikę, traktują domy i rodziny drugiej osoby jak swoje własne i mimo, że chodzą do innych szkół, są w stałym, intensywnym kontakcie. Caddy, ta spokojniejsza, mniej pewna siebie, nieco zahukana, określa listę celów jakie zamierza zrealizować przed siedemnastymi urodzinami:
1. Znajdę sobie chłopaka. Prawdziwego.
2. Stracę dziewictwo.
3. Doświadczę w życiu Epokowego Wydarzenia.
[s. 17]
Kiedy w szkole Rosie pojawia się nowa, to fascynacja jej urodą, przebojowością i lekką tajemniczością, ogarnia obydwie dziewczyny. O ile jednak Rosie potrafi do nowej koleżanki nabrać dystansu, dla Caddie Suzanne staje się wzorcem osoby jaką ona sama chciałaby być. Nastolatka traktuje koleżankę bezkrytycznie i to bez względu na wydarzenia w jakich, w wyniku postępowania Suzie, uczestniczy.

Opowieść stworzona przez Sarę Barnard jest historią pięknej przyjaźni. Jest również historią o doświadczeniu przemocy i tym, jakie owo doświadczenie ma wpływ na osobę będącą ofiarą przemocy – jej relacje z innymi, postrzeganie siebie, dążenie do autodestrukcji, czy rozwój osobowości. Bohaterki powieści Piękne złamane serca stają wobec wyzwania, na które nikt ich nie przygotował i z którym – tak naprawdę – żadna z nich nie ma prawa sobie poradzić bez pomocy dorosłych.

Książki dla dorastających zaskakują mnie bardzo. Ta również; pozytywnie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

William P. Young. Chata.

Wydane przez Wydawnictwo Nowa Proza Od godziny krążę po domu zastanawiając się jakimi słowami przedstawić Wam "Chatę" tak, by nie uderzyć w nadmierny sentymentalizm i by - z drugiej strony - nie skrzywdzić powieści chłodnym, beznamiętnym opisem. Mackenzie Allen Phillips ma troje cudownych dzieci i niemniej cudowną żonę. Umiarkowanie wierzy w Boga, nienawidzi swojego ojca, jest lubiany i ma przyjaciół. Ostatni weekend wakacji postanawia spędzić z dziećmi nad jeziorem Wallowa. W dniu powrotu do domu dwoje starszych zdecydowało się popływać kajakiem i przewróciło się. Mackenzie wskoczył do wody, by ratować dzieci, podczas gdy mała Missy została przy biwakowym stole kolorując książeczkę. Gdy mężczyzna z dziećmi wyszedł z wody, Missy nie było. Poszukiwania, w które włączyła się policja i wszyscy biwakujący, dały straszny rezultat - dziewczynka padła ofiarą seryjnego zabójcy. W życiu  Mackenziego zapanował Wielki Smutek. A list, który dostał, tylko go rozwścieczył. List ...