Przejdź do głównej zawartości

Sylvia Bishop. Słoń Eriki.


Erika Perkins mieszka sama. Kiedyś mieszkała z wujkiem Jeffem, roztargnionym ornitologiem, który wyruszył na poszukiwania dziwogona czubatego i - jak na razie - nie wrócił. Zamiast niego, u progu domu Eriki, pojawia się słoń. Duży, jak się później okazuje, indyjski, i z certyfikatem stwierdzającym, że Erika ma do niego prawo. Tylko Erika oprócz Wszelkich Praw do słonia ma też obowiązki wobec niego, a najpoważniejszym jest jego wykarmienie.


Opowieść o tym, jak dziewczynka radzi sobie z zadbaniem nie tylko o siebie, ale też i o słonia, o zwykłych i spektakularnych pomysłach, oraz o tych niezwykłych i robiących jeszcze większe wrażenie, o przyjaźniach - udawanych i prawdziwych, o kolejnym roztargnionym mężczyźnie, tym razem z Departamentu Egzotycznych Zwierząt i Kapeluszy, to prawdziwa przygoda literacka. Niecałe sto osiemdziesiąt stron zapisanych przez Sylvię Bishop i zilustrowanych przez Ashley'a Kinga wzbudza radość, wzruszenie, tęsknotę i śmiech. No, może też chwilami - jeśli nie lubicie mrówek i boicie się ich - przerażenie.


Samodzielność Eriki, jej rezolutność i odwaga sprawiają, że bez trudu można ją polubić. Jej optymistyczne, a zarazem bardzo praktyczne podeście do życia, może uczynić ją doskonałym przykładem dla młodych czytelników i ich literacką przyjaciółką. Bo może po czasie na Pipi przyszedł również czas na Erikę?

TRĄB :)


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Daphne Du Maurier. Rebeka

Gdybym była damą w kapeluszu pijącą z przyjaciółką herbatę na tarasie w letnie popołudnie powiedziałabym o ksiażce: "Jakie to angielskie...". Młoda dziewczyna, podróżująca ze starszą, zgryźliwą, ciekawską kobietą dociera do Monte Carlo, gdzie poznaje zamożnego Maxima de Wintera, właściciela uroczej posiadłości Manderley, owdowiałego przed niespełna rokiem. Gdy starsza pani choruje, Maxim zaczyna opiekować się dziewczyną, a w dniu, w którym obie panie zamierzaja opuścić Monte Carlo, prosi ją o rękę. Młoda pani de Winter ma kłopoty z aklimatyzacją w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, w nowej roli. Nie pomaga jej w tym zarządzająca domem niania pierwszej, tragicznie zmarłej, pani de Winter. Mąż nie dostrzega rozterek żony, wciąż walczy z upiorami przeszłości. Gdy dziewczynę ogarnia zniechęcenie i przekonanie, że ona nigdy nie dorówna Rebece, którą zachwycaja się wszyscy, pewnien splot okoliczności ukazuje jej zupełnie inne oblicze pierwszej pani de Winter. Ta wiedza wzmacnia ją ...