Przejdź do głównej zawartości

Bernadeta Prandzioch. Tabu.


Powiem Wam, że czytanie powieści o swoim rodzinnym mieście budzi uczucia najróżniejsze. Z jednej strony podczas lektury kołatała się we mnie myśl "to fikcja literacka", a drugiej śledziłam losy bohaterów umiejscawiając ich w konkretnych miejscach, przestrzeni czasowej i zżymałam się na choćby niewielkie odstępstwo od realiów. 


Wiktor Janosz, psychiatra, który uciekając przed kłopotami osobistymi z Warszawy, trafił na zesłanie do Węgorzewa, zaczyna dostrzegać zmowę milczenia wokół jednego z pacjentów. Im mocniej lekarz interesuje się Zygmuntem Milewskim, tym wyraźniej ktoś próbuje mu przeszkadzać w odkopywaniu historii sprzed lat. A trzeba Wam wiedzieć, że o tym, czemu Milewski jest w szpitalu psychiatrycznym zdecydowały pewne układy, zobowiązania podjęte w pierwszych latach po II wojnie światowej, w czasach, gdy Prusy zasiedlali przybysze i tylko niektórzy z dotychczasowych mieszkańców mieli odwagę (lub nie widzieli innego rozwiązania) pozostać.



Junosz mieszkał w ostatnim, poniemieckim domu, w drodze na Kal. Na Kal wybrałam się dwukrotnie, raz na pływanie (polecam kąpielisko, spędziłam tam niegdyś wiele przemiłych chwil), raz po to, by zrobić zdjęcia. Pilnowałam się, by nie zaglądać ludziom mieszkającym w przydrożnych domach w okna i dla własnej przyjemności zaangażowania w powieść wymyśliłam, że Wiktor mógłby pomieszkiwać w tym oto domu. Ładny, prawda?


Tu, przyznaję, byłam bez książki. Jest to jednak miejsce znaczące dla akcji powieści, więc jeśli kiedyś zawędrujecie na Mazury, to serdecznie zapraszam, abyście odwiedzili cmentarz wojenny, na którym spoczywają żołnierze niemieccy i rosyjscy. Zlokalizowany na Wzgórzu Saksońskim pozwala na podziwianie Jeziora Święcajty.


[Obejrzyjcie też zdjęcia STĄD]

Patrzenie na miasto, w którym się dorastało oczyma kogoś z zewnątrz jest interesującym doznaniem. Czytanie o historii miasta, o autochtonach i o tym jak układały się siły i władza w mieście opuszczonym przez mieszkańców, jak tworzyły się lepsze i gorsze kategorie ludzi i jak bardzo rzutuje to na czasy obecne, budzi podskórny niepokój.



Zachęcam do lektury, od odwiedzin w Węgorzewie, a gdybyście mieli ochotę posłuchać co Bernadeta Prandzioch mówi o swojej książce, to zapraszam 9 października do Filii nr 3 Miejskiej Biblioteki Publicznej w Katowicach.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Daphne Du Maurier. Rebeka

Gdybym była damą w kapeluszu pijącą z przyjaciółką herbatę na tarasie w letnie popołudnie powiedziałabym o ksiażce: "Jakie to angielskie...". Młoda dziewczyna, podróżująca ze starszą, zgryźliwą, ciekawską kobietą dociera do Monte Carlo, gdzie poznaje zamożnego Maxima de Wintera, właściciela uroczej posiadłości Manderley, owdowiałego przed niespełna rokiem. Gdy starsza pani choruje, Maxim zaczyna opiekować się dziewczyną, a w dniu, w którym obie panie zamierzaja opuścić Monte Carlo, prosi ją o rękę. Młoda pani de Winter ma kłopoty z aklimatyzacją w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, w nowej roli. Nie pomaga jej w tym zarządzająca domem niania pierwszej, tragicznie zmarłej, pani de Winter. Mąż nie dostrzega rozterek żony, wciąż walczy z upiorami przeszłości. Gdy dziewczynę ogarnia zniechęcenie i przekonanie, że ona nigdy nie dorówna Rebece, którą zachwycaja się wszyscy, pewnien splot okoliczności ukazuje jej zupełnie inne oblicze pierwszej pani de Winter. Ta wiedza wzmacnia ją ...