Przejdź do głównej zawartości

Wróciłam:)

Koty przywitały mnie od progu, a później poszły spać na cale popołudnie. Wieczorem czekałam na ugniatającą Sisuleńkę, rozpychającego się Małego Misia lub Gusię układającą się skromnie  w rogu łóżka, ale Kociaste najwyraźniej doszły do wniosku, że trzeba mnie ukarać i spałam bez nich.

Jednak dziś rano Gusia wspięła się na moje kolana, Nusia zaprosiła do zabawy w sznureczek (tak, tak - to wciąż hit!), a Sisi niedawno okazała mi, że zostało mi wybaczone. Przecież nie można inaczej zinterpretować poniższych zdjęć, prawda?

Podczas nieobecności w domu miałam okazję odwiedzić Katowickie Niekochane, poznać Maszę i Duszka Tangerine oraz Julcię i Czarcię Zuzanny. Dziękuję za wszystkie spotkania oraz zaproszenia, których nie udało mi się przekuć w spotkania. Uda się następnym razem - na 100%:)

Komentarze

abigail pisze…
Koty na pewno wybaczyły :). A spały szczęśliwe, że już jesteś... Urwis też gdy wracamy do domu po południu idzie spać - szczęśliwy, że wszyscy w domu, i zmęczony jakby całe przedpołudnie czuwał czekając... :).
Anonimowy pisze…
Jak będzie ten następny raz, to zapraszam do naszych kotów. Mamy nadzieję, że już w nowym domu :)

nougatina
kociokwik pisze…
Abigail,
kot się najbardziej męczy czekaniem;)))

Nougatino,
z przyjemnością:) Teraz się nie odzywałam wiedząc jak jesteście zabiegani:)
Anonimowy pisze…
Przeprowadzka zaplanowana na przełomie marca i kwietnia. A przynajmniej mamy taką nadzieję...
Wtedy pewnie też trochę odsapniemy.

nougatina
kociokwik pisze…
Nougatino,
trzymam kciuki, żeby się Wam udało dotrzymać terminu:)
EwKo77 pisze…
Mina na drugim zdjęciu: Co się gapisz? To wszystko MOJE!

POZDRAWIAM! :)

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

30 dni z książkami (1)

( źródło zdjęcia ) Tak oto przetłumaczyłam na własny użytek wyzwanie znalezione na facebooku . Nie wiem, czy owe trzydzieści dni należy traktować literalnie, jako miesiąc (i skutkiem czego powinnam pisać w ramach tego wyzwania od wczoraj), czy mogę sobie pozwolić na pewną dowolność i zacząć od dziś. Myślę jednak, że trzymanie się czegokolwiek poza listą książek na każdy dzień jest w tym wypadku nieobowiązkowe. Dzień 1 - ulubiona książka Pytania nie są łatwe i odpowiedź na nie stanowi dla mnie spore wyzwanie. Już pierwsze zmusza do prześwietlenia wszystkich życiowych wyborów książkowych i wyłonienia spośród tego, co kiedykolwiek czytałam książkę ulubioną. Analizując moje spotkania z książkami uświadomiłam sobie, że nie mam ulubionej powieści, książki popularnonaukowej, poezji, relacji podróżniczej, czy bajki dla dzieci. Jest wiele takich, które lubię; czasami tworzą serię, czasami są odrębnymi powieściami, ale wiąże je postać autora, którego cenię. Są też i takie, które poprawiają m...

Marzec nie mógł się zacząć niczym innym (wygrywajka)

Marzec na moim blogu zaczyna się książką o kobiecie. Silnej, odważnie stawiającej czoła przeciwnościom, o niebanalnej urodzie, nie mniej niebanalnym poczuciu humoru oraz interesującym życiu zawodowym. Mowa o Mma Ramotswe, bohaterce książek Alexandra McCalla Smitha. Czytający mnie od dłuższego czasu wiedzą, że bardzo lubię tego Autora (dałam temu wyraz także w gościnnej wizycie u Padmy , której serdecznie dziękuję za zaproszenie). Tak się jednak składało, że nigdy nie miałam własnego cyklu książek o pani detektyw z Botswany. Wyobraźcie sobie zatem moją radość, gdy dostrzegłam, że w jednej z sieciowych księgarni można kupić kolejne części za bardzo przyzwoitą cenę. Od razu zamówiłam egzemplarz z myślą o Was, gdyż zamierzam osoby jeszcze nie przekonane do twórczości Alexsandra McCalla Smitha zachęcać do sięgnięcia po jego powieści. Na zachętę link do filmu zrealizowanego na podstawie książki i kilka cytatów: Bóg był tutaj wcześniej od misjonarzy. Nazywaliśmy Go wtedy inaczej i...