Przejdź do głównej zawartości

Andreas Steinhöfel. Rico, Oskar i złodziejski kamień.

Wydane przez
Wydawnictwo WAM

Pamiętacie Rico i Oskara? Tym razem chłopcy opiekują się kolekcją kamieni zmarłego sąsiada i odkrywają, że jeden z nich, szczególnie ceniony przez właściela, zaginął. Śledztwo prowadzi do pewnej młodej kobiety, która - jako, że to czas urlopowy - wyrusza nad morze. Chłopcy, choć trudno w to uwierzyć, podążają za nią...

Książki Andreasa Steinhöfela oprócz zaprezentowania specyfiki funkcjonowania społecznego osób z zaburzeniami w rozwoju pokazują rodziny w jakich wychowują się Rico i Oskar. Zawahałam się przed napisaniem "wychowują", bo podczas lektury odnoszę nieustające wrażenie, że obydwaj chłopcy są znacznie  dojrzalsi niż ich bliscy dorośli. To na chłopcach spoczywa odpowiedzialność za pewną rytualną codzienność, a wszelkie odstępstwa od niej są - o ile są - kłoptliwe tylko dla nich. Dorosłym zdarza się nie dostrzegać wielu zachowań dzieci, lekceważą młodszych skupiają się na swoich, częściowo wyimaginowanych, problemach.

"Rico, Oskar i złodziejski kamień" skłoniły mnie do refleksji silniej niż poprzednie (12) tomu cyklu powieściowego. I za to Autorowi chwała - wciąż czuję się zaskakiwana.

Komentarze

Kinga pisze…
Czytałam pierwszą część z serii o Rico i Oskarze i choć była to przyjemna lektura, jakoś nie mam ochoty na dalsze. Niby fajna książka, mądra i ciepła, ale jednak czegoś mi w niej brakowało.

Pozdrawiam :)
Monika Badowska pisze…
A ja nieustająco jestem ciekawa przygód obydwu chłopców.
Pozdrawiam:-)
Alicja S. pisze…
A ja zaczynam od tyłu, bo to moja pierwsza część :)

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Daphne Du Maurier. Rebeka

Gdybym była damą w kapeluszu pijącą z przyjaciółką herbatę na tarasie w letnie popołudnie powiedziałabym o ksiażce: "Jakie to angielskie...". Młoda dziewczyna, podróżująca ze starszą, zgryźliwą, ciekawską kobietą dociera do Monte Carlo, gdzie poznaje zamożnego Maxima de Wintera, właściciela uroczej posiadłości Manderley, owdowiałego przed niespełna rokiem. Gdy starsza pani choruje, Maxim zaczyna opiekować się dziewczyną, a w dniu, w którym obie panie zamierzaja opuścić Monte Carlo, prosi ją o rękę. Młoda pani de Winter ma kłopoty z aklimatyzacją w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, w nowej roli. Nie pomaga jej w tym zarządzająca domem niania pierwszej, tragicznie zmarłej, pani de Winter. Mąż nie dostrzega rozterek żony, wciąż walczy z upiorami przeszłości. Gdy dziewczynę ogarnia zniechęcenie i przekonanie, że ona nigdy nie dorówna Rebece, którą zachwycaja się wszyscy, pewnien splot okoliczności ukazuje jej zupełnie inne oblicze pierwszej pani de Winter. Ta wiedza wzmacnia ją ...