Przejdź do głównej zawartości

Clémentine Beauvais. Pasztety, do boju!



Świetna powieść!

Mirelle Laplanche, Astrid Blomvall i Hakima Idriss uczą się w tej samej szkole. Oprócz tego łączy je przedziwny i dość chamski ranking prowadzony przez Malo, jednego z kolegów szkolnych (a niegdysiejszego przyjaciela) Mirelle. Chłopak przyznaje najbrzydszym dziewczynom tytuły Złotego, Srebrnego i Brązowego Paszteta. Tak, w chwili, w której poznajemy dziewczyny, to one dzierżą owe  obraźliwe tytuły.

Jednak w myśl powiedzenia poniżyć może cię tylko ten, komu dasz się poniżyć, dziewczyny, pod silnym przewodnictwem Mirelle, weteranki rankingu, ocierają łzy i postanawiają na przekór wszystkim nie umartwiać się, ale zrobić coś dobrego i istotnego dla siebie. Każda z nich ma inny cel, ale wszystkie dążenia zbiegają się w jedno - Mirelle, Astrid i Hakima chcą być 14 lipca w Paryżu, by wziąć udział w garden-party w Pałacu Elizejskim.

Zadanie jakie postawiły przed sobą bohaterki książki z pewnością nie było łatwe. Sceptycyzm niektórych, dezaprobata innych na szczęście zniwelowane zostały przez entuzjazm dziewcząt i rzeczowe wsparcie starszego brata Hakimy, Kadera, którzy zaangażował się czynnie w pomysł głównych bohaterek.

Pasztety do boju to doskonale opowiedziana historia o tym, że warto sięgać po marzenia, nawet jeśli ktoś próbuje nam odebrać nadzieję.

Czytajcie i podsuńcie nastolatkom:)

Komentarze

Jardian pisze…
O, po tę książkę sięgnę na pewno :)

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

30 dni z książkami (1)

( źródło zdjęcia ) Tak oto przetłumaczyłam na własny użytek wyzwanie znalezione na facebooku . Nie wiem, czy owe trzydzieści dni należy traktować literalnie, jako miesiąc (i skutkiem czego powinnam pisać w ramach tego wyzwania od wczoraj), czy mogę sobie pozwolić na pewną dowolność i zacząć od dziś. Myślę jednak, że trzymanie się czegokolwiek poza listą książek na każdy dzień jest w tym wypadku nieobowiązkowe. Dzień 1 - ulubiona książka Pytania nie są łatwe i odpowiedź na nie stanowi dla mnie spore wyzwanie. Już pierwsze zmusza do prześwietlenia wszystkich życiowych wyborów książkowych i wyłonienia spośród tego, co kiedykolwiek czytałam książkę ulubioną. Analizując moje spotkania z książkami uświadomiłam sobie, że nie mam ulubionej powieści, książki popularnonaukowej, poezji, relacji podróżniczej, czy bajki dla dzieci. Jest wiele takich, które lubię; czasami tworzą serię, czasami są odrębnymi powieściami, ale wiąże je postać autora, którego cenię. Są też i takie, które poprawiają m...

Marzec nie mógł się zacząć niczym innym (wygrywajka)

Marzec na moim blogu zaczyna się książką o kobiecie. Silnej, odważnie stawiającej czoła przeciwnościom, o niebanalnej urodzie, nie mniej niebanalnym poczuciu humoru oraz interesującym życiu zawodowym. Mowa o Mma Ramotswe, bohaterce książek Alexandra McCalla Smitha. Czytający mnie od dłuższego czasu wiedzą, że bardzo lubię tego Autora (dałam temu wyraz także w gościnnej wizycie u Padmy , której serdecznie dziękuję za zaproszenie). Tak się jednak składało, że nigdy nie miałam własnego cyklu książek o pani detektyw z Botswany. Wyobraźcie sobie zatem moją radość, gdy dostrzegłam, że w jednej z sieciowych księgarni można kupić kolejne części za bardzo przyzwoitą cenę. Od razu zamówiłam egzemplarz z myślą o Was, gdyż zamierzam osoby jeszcze nie przekonane do twórczości Alexsandra McCalla Smitha zachęcać do sięgnięcia po jego powieści. Na zachętę link do filmu zrealizowanego na podstawie książki i kilka cytatów: Bóg był tutaj wcześniej od misjonarzy. Nazywaliśmy Go wtedy inaczej i...