Przejdź do głównej zawartości

Holly Bourne. To zdarza się tylko w filmach.


Audrey niegdyś uwielbiała romantyczne filmy. Niegdyś czyli jeszcze wtedy kiedy nie wiedziała, że tata założy nową rodzinę, w której ona i jej brat, będą funkcjonować na granicy dobrego smaku, a jej cudowny chłopak okaże się być nie tak cudownym chłopakiem? Może jeszcze przed tym, gdy musiała patrzeć na pogrążającą się w rozpaczy i alkoholu matkę, która nie umiała pogodzić się z odejściem męża? I przed tym, kiedy była jedyną osobą starającą się udźwignąć rozpad rodziny, podczas gdy jej starszy brat wygodnie zdezerterował do miasta odległego o godzinę jazdy od domu, na studia, a Milo spacerował z nową dziewczyną nie bacząc na to, że jego zachowanie wobec Audrey było i jest zdecydowanie niewłaściwe?

Szkoła i praca w kinie są dla dziewczyny na tyle absorbujące, by nie musiała zbyt szybko wracać do domu i spędzać w nim za dużo czasu. Gdy dodatkowo okazuje się, że kolega z pracy wraz ze swoimi przyjaciółmi, realizuje film o zombie, dziewczyna angażuje się. I nie tylko w film - również emocjonalnie w znajomość z Harry'm Liptonem.

To zdarza się tylko w filmach jest opowieścią o dojrzewającym uczuciu, rozsądku, który nie pozwala dać się skrzywdzić ponownie, szacunku do samej siebie i bliskości, którą dobrze z jest odkrywać z kimś komu ufamy. Historia skomplikowanego życia rodzinnego Audrey przeplata się z jej doświadczeniem dorastania, budowania własnej tożsamości, relacji z rodziną, przyjaciółmi i chłopakiem. 

Powieść Holly Bourne ma ciekawy wydźwięk. Spróbujcie, czy się Wam spodoba.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

30 dni z książkami (1)

( źródło zdjęcia ) Tak oto przetłumaczyłam na własny użytek wyzwanie znalezione na facebooku . Nie wiem, czy owe trzydzieści dni należy traktować literalnie, jako miesiąc (i skutkiem czego powinnam pisać w ramach tego wyzwania od wczoraj), czy mogę sobie pozwolić na pewną dowolność i zacząć od dziś. Myślę jednak, że trzymanie się czegokolwiek poza listą książek na każdy dzień jest w tym wypadku nieobowiązkowe. Dzień 1 - ulubiona książka Pytania nie są łatwe i odpowiedź na nie stanowi dla mnie spore wyzwanie. Już pierwsze zmusza do prześwietlenia wszystkich życiowych wyborów książkowych i wyłonienia spośród tego, co kiedykolwiek czytałam książkę ulubioną. Analizując moje spotkania z książkami uświadomiłam sobie, że nie mam ulubionej powieści, książki popularnonaukowej, poezji, relacji podróżniczej, czy bajki dla dzieci. Jest wiele takich, które lubię; czasami tworzą serię, czasami są odrębnymi powieściami, ale wiąże je postać autora, którego cenię. Są też i takie, które poprawiają m...

Marzec nie mógł się zacząć niczym innym (wygrywajka)

Marzec na moim blogu zaczyna się książką o kobiecie. Silnej, odważnie stawiającej czoła przeciwnościom, o niebanalnej urodzie, nie mniej niebanalnym poczuciu humoru oraz interesującym życiu zawodowym. Mowa o Mma Ramotswe, bohaterce książek Alexandra McCalla Smitha. Czytający mnie od dłuższego czasu wiedzą, że bardzo lubię tego Autora (dałam temu wyraz także w gościnnej wizycie u Padmy , której serdecznie dziękuję za zaproszenie). Tak się jednak składało, że nigdy nie miałam własnego cyklu książek o pani detektyw z Botswany. Wyobraźcie sobie zatem moją radość, gdy dostrzegłam, że w jednej z sieciowych księgarni można kupić kolejne części za bardzo przyzwoitą cenę. Od razu zamówiłam egzemplarz z myślą o Was, gdyż zamierzam osoby jeszcze nie przekonane do twórczości Alexsandra McCalla Smitha zachęcać do sięgnięcia po jego powieści. Na zachętę link do filmu zrealizowanego na podstawie książki i kilka cytatów: Bóg był tutaj wcześniej od misjonarzy. Nazywaliśmy Go wtedy inaczej i...