Przejdź do głównej zawartości

Bo weekendy służą...



do tego, żeby człowiek trzymał na kolanach swojego kota. I głaskał, i czesał i w ogóle zamierał w radosnym bezruchu. To dewiza Gusi.

Sisi lubi weekendy, bo w weekendy po powrocie do domu mam cos innego niż zwykłe papiery pracowe. Wczoraj torebka pachniała jedzeniem dla kotów i białym serkiem. O ile lodówki Sisi jeszcze otwierać nie umie, to na szafke z jedzeniem ma sposób - uderza łapkami w zabezpieczenie antydziecięce na jakie szafka jest zamykana. My, niczem psy Pawłowa, wiemy, że takie stukani oznacza, iż kot zejdzie za chwile z głodu...

Nusia weekendów jeszcze nie odróżnia od dni pracowych. Bez względu na dzień podgryza mnie w stopy, dając mi do zrozumiania, że zamiast pić kawę przy komputerze, powinnam się bawić ze swoim kotkiem. A, znaleźliśmy sposób na obcinanie pazurków Małego Misia. Przystępujemy do tej niewdzięcznej czynności, gdy Nusia śpi;)


Komentarze

mosame pisze…
Interesujące. :)
Nie zauważyłam, żeby moje koty odróżniały dni wolne od dni, kiedy jestem w pracy.

Nie do wiary, że udaje się Wam torturować Nusię podczas snu. U moich w takich przypadkach następuje natychmiastowe wybudzenie. ;)
kociokwik pisze…
Mosame,
Nusia lekko przebudzona usiłuje zjeść Z. palec, a ja robię za potwora z cążkami;)
Anonimowy pisze…
Czy mozna obcinaqc paznokcie tak słodko śpiącemu malenstwu?
kociokwik pisze…
Trzeba korzystać jak maleństwo śpi, bo inaczej zamienia sie w rozjuszonego tygrysa;)

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

30 dni z książkami (1)

( źródło zdjęcia ) Tak oto przetłumaczyłam na własny użytek wyzwanie znalezione na facebooku . Nie wiem, czy owe trzydzieści dni należy traktować literalnie, jako miesiąc (i skutkiem czego powinnam pisać w ramach tego wyzwania od wczoraj), czy mogę sobie pozwolić na pewną dowolność i zacząć od dziś. Myślę jednak, że trzymanie się czegokolwiek poza listą książek na każdy dzień jest w tym wypadku nieobowiązkowe. Dzień 1 - ulubiona książka Pytania nie są łatwe i odpowiedź na nie stanowi dla mnie spore wyzwanie. Już pierwsze zmusza do prześwietlenia wszystkich życiowych wyborów książkowych i wyłonienia spośród tego, co kiedykolwiek czytałam książkę ulubioną. Analizując moje spotkania z książkami uświadomiłam sobie, że nie mam ulubionej powieści, książki popularnonaukowej, poezji, relacji podróżniczej, czy bajki dla dzieci. Jest wiele takich, które lubię; czasami tworzą serię, czasami są odrębnymi powieściami, ale wiąże je postać autora, którego cenię. Są też i takie, które poprawiają m...