Przejdź do głównej zawartości

Dla dzieciaków (60)

 Christina Steinlein, Mieke Scheier, Woda. Źródło życia.


Cieszę się bardzo, że w książkach adresowanych do najmłodszych utrzymuje się trend ekologiczny. Woda - jedna z najnowszych publikacji Wydawnictwa Babaryba idealnie się w niego wpisuje zapraszając czytelników młodszych i starszych do fascynującej podróży przez świat najważniejszej - jak głosi podtytuł i jak świetnie wiemy - substancji na Ziemi.

Obfitośc wiedzy zachwyciła mnie i zaskoczyła. O wodzie piszę się tu bowiem i w kontekście procesów produkcyjnych, do których jest niezbędna, ale również w kontekście praw człowieka. Pojawia się pytanie o to, czyja jest woda i o korelację wody i zmian pogodowych. Mowa jest o budowie ciała człowieka i wody z jakiej składają się organizmy żywe, o rolnictwie, które wykorzystuje wodę, o zakładach uzdatniających i wielu, wielu innych rzeczach, które stanowić mogą dobrą podstawę do dalszego zgłębiania tematu.

To dobra, wartościowa książka. Przyjrzyjcie się jej koniecznie.

Christopher Lloyd, Mark Ruffle, Człekozwierz. Co nas łączy ze zwierzętami?
Tłumaczenie: Mikołaj Golachowski


Kolejna książka, o której nie umiem napisać inaczej niż z zachwytami. Bo to książka poszerzająca wiedzę (i nie tylko dziecięcą) o zwięrzetach. Tekst idealnie komponuje się z ilustracjami i w bardzo trafny sposób podkreśla to, co łaczy nas i zwierzeta skupiając się na podobieństwach, a nie róznicach. Od tego tylko krok dzieli nas od rozmowy na temat dobrostanu zwierząt, troski o ich życie, a stąd już prosta droga do kształcenia wrażliwości u najmłodszych, prawda?

Całość podzielona jest na rozdziały: społeczność, uczucia, inteligencja. W nich mowa jest między innymi o rolnictwie, życie w mieście, żałobie, miłości, oszukiwaniu, rozwiązywaniu problemów. Fascynujące!

Ponieważ w książce przytaczane są wyniki badań prowadzone przez najrozmaitsze osoby z całego świata, to na końcu książki, tuz przed bibliografią, znajdziecie ich krótkie opisy. Nowatorstwo w książkach dla dzieci, tym chętniej przeze mnie przyjmowane.

Czytajcie, uczcie (dzieci) się:-)

Clive Gifford, Gosia Herba, Świat starożytny w 100 słowach


Majstersztyk! W odmianie od omówionych wyżej, nie dotyka kwestii ekologicznych, ale jako publikacja związana z kształceniem kulturowym jest książką, z którą można spędzić wiele czasu i rozbudzić w sobie/młodym czytelniku fascynację starożytnością. Któż wie - może wśród czytających znajda się przyszli archeolodzy?

Egipcjanie, Fenicjanie, Minojczycy, Grecy i Rzymianie - każda ze stron oznaczona jest symbolem określającym jedną z pięciu przedstawianych w książce kultur starożytnych. Mowa tu o kamieniu z Rosetty i pantakrionie, o Hanibalu i Troi, Kleopatrze i kosmetykach. Każde z haseł to kilka zdań dopełnionych genialną ilustracją autorstwa Gosi Herby.

Gdy zaczęłam czytać Świat starożytny... to po pierwsze pomyślałam, że zazdroszczę dzisiejszym dzieciom takich książek. Po drugie, że wystawa z tej publikacji byłaby hitem. Po trzecie... wchłonął mnie opisywany świat, uruchomiły się te ścieżki w mózgu, które odpowiedzialne są za kojarzenie wiedzy już posiadanej z nową lub nagle przypominaną.

Brak mi słów, by opisać jak świetna jest to książka. Przekonajcie się sami:-)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Konkurs na Blog Roku

Wczoraj ów konkurs wkroczył w kolejny etap. Za nami czas zgłaszania blogów, przed nami czas głosowania na te, co zgłoszone, a po południu 22 stycznia najpopularniejsze blogi oceniać będzie Kapituła Konkursu. Aby zagłosować na bloga, którego właśnie czytacie należy wysłać sms-a o treści E00071 (e, trzy zera, siedem, jeden) na nr 7144. Taki sms kosztuje 1,22 zł. Szczegóły konkursu: http://www.blogroku.pl/

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę

Paweł Beręsewicz. Kiedy chodziłem z Julką Maj.

Wydane przez Wydawnictwo Literatura Książka Pawła Beręsewicza wprawiła mnie w dobry nastrój. Opisując pierwsze drżenia serca, pierwsze zakochanie z punktu widzenia piętnastoletniego Jacka Karasia Autor dokonuje wyłomu - bodaj pierwszy raz mam szansę przeczytać, jak reaguje nastolatek szykując się na randkę, co i czy w ogóle mówi rodzicom o swojej dziewczynie i czy tylko dziewczyny martwią się o to, w którą stronę skierować nos przy pocałunku. Jacek Karaś, którego czytelnicy mieli okazję poznać w książce " Jak zakochałem Kaśkę Kwiatek ", kończy gimnazjum i w ostatniej klasie dostrzega niezwykły urok swojej klasowej koleżanki, Julki Maj. Zdobywając się na straceńczą odwagę pyta Julkę, czy zechciałaby być jego dziewczyną. Później, wbrew temu, co myślał Jacek, bywa trudniej - nagle trzeba myśleć o wielu sprawach, nad którymi nigdy nie było powodu się zastanawiać, funkcjonować w inny niż dotychczas sposób. Cenię sobie ostatnie rozdziały powieści. Nie powiem nic więcej - czytaj