Przejdź do głównej zawartości

Beata Wróblewska. Jabłko Apolejki.


Wydane przez
Wydawnictwo Stentor
w dziale Kora

Nie dziwi mnie fakt, że książka Beaty Wróblewskiej otrzymała nagrodę w konkursie im. Astrid Lindgren. W pełni na nagrodę zasługuje i potwierdza moje przekonanie o tym,że nagroda trafia do książek naprawdę wartościowych.

Przeprowadzka jest jednym z bardziej stresujących doświadczeń w życiu. Przeprowadzka nieco wbrew własnej woli, bliska matura, niepewność co do sytuacji rodzinnej, młodsza siostra zmagająca się z nową klasą, brat autystyk i nowe środowisko wydaje się być ponad siły Kasi. Dziewczyna przygląda się temu co nieznane, próbuje ocenić komu warto zaufać i jednocześnie, udając silną, musi wspierać najbliższych.

Opowieść o rodzinie w trudnej sytuacji, sytuacji, która tak samo sprzyja scaleniu rodziny, jak i jej rozpadowi, pokazuje, że również z takim tematem można zmierzyć się i wyjść z owej konfrontacji z nagrodą:-) I mowa tu nie tylko o Autorce książki...

Polecam.

Komentarze

Książkozaur pisze…
Piękna okładka i bardzo ciekawa książka. Na pewno jej poszukam!
Monika Badowska pisze…
Książkozaur,
serdecznie polecam:-)
Magda pisze…
chociaż to książka raczej dla młodszych czytelników, miałam okazję ją przeczytać i odniosłam same pozytywne wrażenia :)

Popularne posty z tego bloga

Konkurs na Blog Roku

Wczoraj ów konkurs wkroczył w kolejny etap. Za nami czas zgłaszania blogów, przed nami czas głosowania na te, co zgłoszone, a po południu 22 stycznia najpopularniejsze blogi oceniać będzie Kapituła Konkursu. Aby zagłosować na bloga, którego właśnie czytacie należy wysłać sms-a o treści E00071 (e, trzy zera, siedem, jeden) na nr 7144. Taki sms kosztuje 1,22 zł. Szczegóły konkursu: http://www.blogroku.pl/

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę

Paweł Beręsewicz. Kiedy chodziłem z Julką Maj.

Wydane przez Wydawnictwo Literatura Książka Pawła Beręsewicza wprawiła mnie w dobry nastrój. Opisując pierwsze drżenia serca, pierwsze zakochanie z punktu widzenia piętnastoletniego Jacka Karasia Autor dokonuje wyłomu - bodaj pierwszy raz mam szansę przeczytać, jak reaguje nastolatek szykując się na randkę, co i czy w ogóle mówi rodzicom o swojej dziewczynie i czy tylko dziewczyny martwią się o to, w którą stronę skierować nos przy pocałunku. Jacek Karaś, którego czytelnicy mieli okazję poznać w książce " Jak zakochałem Kaśkę Kwiatek ", kończy gimnazjum i w ostatniej klasie dostrzega niezwykły urok swojej klasowej koleżanki, Julki Maj. Zdobywając się na straceńczą odwagę pyta Julkę, czy zechciałaby być jego dziewczyną. Później, wbrew temu, co myślał Jacek, bywa trudniej - nagle trzeba myśleć o wielu sprawach, nad którymi nigdy nie było powodu się zastanawiać, funkcjonować w inny niż dotychczas sposób. Cenię sobie ostatnie rozdziały powieści. Nie powiem nic więcej - czytaj