Przejdź do głównej zawartości

Dr Nick Trout. Miłość to najlepsze lekarstwo.


Wydane przez
Wydawnictwo Literackie

To już drugie moje spotkanie z dr Nickiem Troutem i muszę przyznać, że jest ono równie udane jak pierwsze.   Jakże bowiem można inaczej niż z zachwytem potraktować książkę kogoś, kto już we wstępie pisze:
Zasadniczo naszym celem zawodowym jest wzmacnianie i służenie miłości. [s. 8]
W wydarzeniach opisywanych w "Miłość to najlepsze lekarstwo" doktor decyduje się, spośród wielu zwierząt z jakimi codziennie się spotyka, przedstawić nam dwa. Helen i Cleo stały się dla Trouta bardzo ważne. Relacje jakie łączyły psy z ich ludźmi, więź jaka nieoczekiwanie narodziła się także między nimi a doktorem, stała się czymś szalenie znaczącym w praktyce weterynaryjnej Autora.

Trudno jest przedstawić książkę, w której opisane są tak silne więzi bez zdradzania treści, bez relacjonowania kolejnych etapów narastających zależności emocjonalnych. Ważne jednak, by wiedzieć, że to nie prawdziwie mądra historia, opowiadana z głębi serca, przez człowieka, których choć deklaruje się jako ateista, doświadczył rzeczy wykraczających daleko poza ludzie rozumowanie.

"Miłość to najlepsze lekarstwo" potwierdza to, co podejrzewałam. Świat zwierząt może nas wiele nauczyć. Bylebyśmy tylko chcieli się na tę naukę otworzyć.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Konkurs na Blog Roku

Wczoraj ów konkurs wkroczył w kolejny etap. Za nami czas zgłaszania blogów, przed nami czas głosowania na te, co zgłoszone, a po południu 22 stycznia najpopularniejsze blogi oceniać będzie Kapituła Konkursu. Aby zagłosować na bloga, którego właśnie czytacie należy wysłać sms-a o treści E00071 (e, trzy zera, siedem, jeden) na nr 7144. Taki sms kosztuje 1,22 zł. Szczegóły konkursu: http://www.blogroku.pl/

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę

Paweł Beręsewicz. Kiedy chodziłem z Julką Maj.

Wydane przez Wydawnictwo Literatura Książka Pawła Beręsewicza wprawiła mnie w dobry nastrój. Opisując pierwsze drżenia serca, pierwsze zakochanie z punktu widzenia piętnastoletniego Jacka Karasia Autor dokonuje wyłomu - bodaj pierwszy raz mam szansę przeczytać, jak reaguje nastolatek szykując się na randkę, co i czy w ogóle mówi rodzicom o swojej dziewczynie i czy tylko dziewczyny martwią się o to, w którą stronę skierować nos przy pocałunku. Jacek Karaś, którego czytelnicy mieli okazję poznać w książce " Jak zakochałem Kaśkę Kwiatek ", kończy gimnazjum i w ostatniej klasie dostrzega niezwykły urok swojej klasowej koleżanki, Julki Maj. Zdobywając się na straceńczą odwagę pyta Julkę, czy zechciałaby być jego dziewczyną. Później, wbrew temu, co myślał Jacek, bywa trudniej - nagle trzeba myśleć o wielu sprawach, nad którymi nigdy nie było powodu się zastanawiać, funkcjonować w inny niż dotychczas sposób. Cenię sobie ostatnie rozdziały powieści. Nie powiem nic więcej - czytaj