Przejdź do głównej zawartości

Liliana Fabisińska. Sanatorium pod Zegarem.


Niedziela przywitała mnie słońcem. Po spacerze z psem, z herbatą i książką usiadłam na balkonie i powędrowałam wraz z bohaterkami książki (na szczęście bezpieczniej niż one; nie spadłam z żadnej drabiny) do Ciechocinka. Zaczytałam się tak, że powodowana resztkami zdrowego rozsądku, ustawiłam budzik, który miał mi uświadomić, że powinnam oderwać się od książki, by zdążyć na umówione spotkanie.

Nina i Natalia. Ta pierwsza młodsza, szefująca rodzinnej firmie, wciąż - mimo pobytu w domu uzdrowiskowym - mentalnie przywiązana do komputera, spraw zawodowych i telefonu. Natalia, w wieku 70+, z energią i spokojem osoby, która wiele już doświadczyła, bacznie obserwuje świat wokół i z entuzjazmem oraz życzliwością kroczy przez życie. Kobiety trafiają do wspólnego pokoju i pomimo początkowych - nazwijmy to eufemistycznie - nieporozumień, zaprzyjaźniają się.

A co je do tego skłania? Uzdrowiskowy kod siadania na ławeczkach parkowych. Pies - przybłęda, który stał się psem domowym. Maluch z podrasowanym silnikiem. Basen z topielcem. Bardzo przystojny policjant o rybim nazwisku. Rośliny z Ołtarza Wita Stwosza. I jeszcze wiele innych, być może mniej spektakularnych, wydarzeń, które Nina i Natalia przeżyły wspólnie.

Gdy w niedzielę wieczorem wróciłam do domu, sięgnęłam po książkę. Już nie musiałam nastawiać budzika, mogłam dać się porwać historii i powiem Wam, że było to doskonałe dopełnienie weekendu. 

Sprawdźcie na sobie, polecam:)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Daphne Du Maurier. Rebeka

Gdybym była damą w kapeluszu pijącą z przyjaciółką herbatę na tarasie w letnie popołudnie powiedziałabym o ksiażce: "Jakie to angielskie...". Młoda dziewczyna, podróżująca ze starszą, zgryźliwą, ciekawską kobietą dociera do Monte Carlo, gdzie poznaje zamożnego Maxima de Wintera, właściciela uroczej posiadłości Manderley, owdowiałego przed niespełna rokiem. Gdy starsza pani choruje, Maxim zaczyna opiekować się dziewczyną, a w dniu, w którym obie panie zamierzaja opuścić Monte Carlo, prosi ją o rękę. Młoda pani de Winter ma kłopoty z aklimatyzacją w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, w nowej roli. Nie pomaga jej w tym zarządzająca domem niania pierwszej, tragicznie zmarłej, pani de Winter. Mąż nie dostrzega rozterek żony, wciąż walczy z upiorami przeszłości. Gdy dziewczynę ogarnia zniechęcenie i przekonanie, że ona nigdy nie dorówna Rebece, którą zachwycaja się wszyscy, pewnien splot okoliczności ukazuje jej zupełnie inne oblicze pierwszej pani de Winter. Ta wiedza wzmacnia ją ...