Przejdź do głównej zawartości

Rebecca Solnit. Mężczyźni objaśniają mi świat.


Rebecca Solnit wciąż podkreśla - nie o wszystkich mężczyznach tu mowa. Ale mimo to, mimo owego wyodrębniania jednostek, widać wyraźnie, że nasza kultura, czy może szerzej - cywilizacja, oddaje głos mężczyznom, kobietom każąc słuchać.

Z tekstami Solnit, zgromadzonymi pod jednym tytułem, jest trochę tak jak z pisaniem Oriany Fallaci; dopóki nie przeczytacie sami, a później tego co wyczytacie, nie przełożycie na rzeczywistość która Was otacza, nie pojmiecie jak silny jest przekaz, o jakim mówi autorka, jak mocne jest to, co nam chce uświadomić.

Zastanówcie się - jeśli wchodzicie ze swoim partnerem do sklepu, to do kogo zwraca się sprzedawca? Jak bardzo świat reklam stereotypizuje i utrwala podział na kobiece i męskie obszary życia? Dlaczego, mimo olbrzymich kampanii antyprzemocowych, wciąż zdanie kobiety doświadczającej przemocy, wymaga "potwierdzenia" mężczyzny?

Czytajcie. Koniecznie.

P.S. O tej książce zamieniłam kilka słów z Anną Dziewit-Meller, która w drodze do Katowic miała nieprzyjemność siedzieć na wprost mężczyzny w pozie - nazwijmy to oględnie - dość niedbałej. Gdy autorka zamieściła jego zdjęcie z pytaniem, czy aby mężczyźni tak muszą, pojawiło się mnóstwo kobiecych głosów przywołujących podobne sytuacje z własnego życia oraz męskich w tonie dość obelżywym. 
Gdybyście mieli wątpliwości, to Solnit jest aktualna.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Daphne Du Maurier. Rebeka

Gdybym była damą w kapeluszu pijącą z przyjaciółką herbatę na tarasie w letnie popołudnie powiedziałabym o ksiażce: "Jakie to angielskie...". Młoda dziewczyna, podróżująca ze starszą, zgryźliwą, ciekawską kobietą dociera do Monte Carlo, gdzie poznaje zamożnego Maxima de Wintera, właściciela uroczej posiadłości Manderley, owdowiałego przed niespełna rokiem. Gdy starsza pani choruje, Maxim zaczyna opiekować się dziewczyną, a w dniu, w którym obie panie zamierzaja opuścić Monte Carlo, prosi ją o rękę. Młoda pani de Winter ma kłopoty z aklimatyzacją w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, w nowej roli. Nie pomaga jej w tym zarządzająca domem niania pierwszej, tragicznie zmarłej, pani de Winter. Mąż nie dostrzega rozterek żony, wciąż walczy z upiorami przeszłości. Gdy dziewczynę ogarnia zniechęcenie i przekonanie, że ona nigdy nie dorówna Rebece, którą zachwycaja się wszyscy, pewnien splot okoliczności ukazuje jej zupełnie inne oblicze pierwszej pani de Winter. Ta wiedza wzmacnia ją ...