Przejdź do głównej zawartości

Kazimierz Szymeczko. Czworo i kości.


Wydane przez
Wydawnictwo Literatura

Gry RPG to dla mnie świat zupełnie nieznany. Wiem, że jest mistrz opowieści i postacie, o istnieniu których decydują biorący udział w grze oraz scenariusz zaproponowany przez wiodącego narrację. Nigdy nie grałam i przyznam szczerze, że nawet nie wiem, czy chciałabym. Doceniam jednak to, że Kazimierz Szymeczko stworzył bohaterów zafascynowanych czymś innym niż komputery.

Patryka, Kamila, Zosię i opowiadającego ich historię kolegę nastolatków łączy przyjaźń zadzierzgnięta podczas seansów gier fabularnych. Młodzi ludzie rozpoczynają naukę w tym samym liceum i dzięki temu mają szansę na spotkania, dzielenie się wrażeniami z życia szkolnego oraz łatwość kontaktu. Mimo wielu zajęć dodatkowych przyjaciele znajdują czas na spotkania i prowadzenie gry. Zgadzają się także, na prośbę wychowawcy, zaprosić na spotkanie kolegę, który dotychczas czas wolny podporządkowywał grom komputerowym. Wśród uczniów liceum znajdują się i tacy, którzy nie rozumieją potrzeby wspólnego, sensownego, spędzania czasu i kpią z przyjaciół.

Kazimierz Szymeczko sportretował młodych ludzi, którzy - jak to się niegdyś mówiło - mają hobby. Jego bohaterzy podchodzą z szacunkiem do życia, są refleksyjni, obdarzeni dużą wyobraźnią i ciekawi. Oczywiście, są też antybohaterzy - ludzie bez pomysłu na siebie, kierujący się agresją i traktujących innych w sposób pełen kpin i ironii. Tomek,chłopak uzależniony od gier komputerowych, jest trudny do zakwalifikowania. W nim chyba najpełniej Autor pokazał trudy dojrzewania w dzisiejszym świecie.

"Czworo i kości" to książka, którą się czyta dobrze. I która porusza bardzo poważne tematy.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Daphne Du Maurier. Rebeka

Gdybym była damą w kapeluszu pijącą z przyjaciółką herbatę na tarasie w letnie popołudnie powiedziałabym o ksiażce: "Jakie to angielskie...". Młoda dziewczyna, podróżująca ze starszą, zgryźliwą, ciekawską kobietą dociera do Monte Carlo, gdzie poznaje zamożnego Maxima de Wintera, właściciela uroczej posiadłości Manderley, owdowiałego przed niespełna rokiem. Gdy starsza pani choruje, Maxim zaczyna opiekować się dziewczyną, a w dniu, w którym obie panie zamierzaja opuścić Monte Carlo, prosi ją o rękę. Młoda pani de Winter ma kłopoty z aklimatyzacją w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, w nowej roli. Nie pomaga jej w tym zarządzająca domem niania pierwszej, tragicznie zmarłej, pani de Winter. Mąż nie dostrzega rozterek żony, wciąż walczy z upiorami przeszłości. Gdy dziewczynę ogarnia zniechęcenie i przekonanie, że ona nigdy nie dorówna Rebece, którą zachwycaja się wszyscy, pewnien splot okoliczności ukazuje jej zupełnie inne oblicze pierwszej pani de Winter. Ta wiedza wzmacnia ją ...