Przejdź do głównej zawartości

Vitus B. Dröscher. Rodzinne gniazdo.


Wydane przez

Wydawnictwo Cyklady

Czytanie książek Vitusa Dröscher wygląda w moim domu dość osobliwie. Zadziwienie faktami, o których pisze Autor jest we mnie tak wielkie, że koniecznie muszę się podzielić z kimś treścią książki. No i dzielę się - nieustannie:)

"Rodzinne gniazdo" to opowieść o związkach łączących rodziców z dziećmi i rodzeństwo. Związkach, które niekiedy nas ludzi mogłyby zawstydzić swoją odpowiedzialnością, oddaniem i determinacją. Dröscher pisze o podziale prac w rodzinach małp, o sposobie opieki nad jajami, o próbach wychowywania potomstwa bez matki lub z matką zastępczą. Zdradza tajemnice natury: o pisklętach, które na dwa dni przez wykluciem porozumiewają się przez skorupki ustalając jednoczesny wylęg, o losze, która ważąc około 300 kg umie przeskoczyć metrowy płot, za którym znajdują się jej dzieci, maminsynkach będących wytworem dobrobytu.

Prawda, że ciekawe? To doskonała lektura zwłaszcza dla tych, którzy żyjąc w mieście nie mają kontaktu ze zwierzętami. Doskonała dla nas wszystkich, którym wydaje się, że bycie człowiekiem zapewnia nam monopol na czułość, troskliwość i uczucia macierzyńsko-ojcowskie.

P.S. Czytacie sobie wzajemnie, w domach, fragmenty książek? 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Konkurs na Blog Roku

Wczoraj ów konkurs wkroczył w kolejny etap. Za nami czas zgłaszania blogów, przed nami czas głosowania na te, co zgłoszone, a po południu 22 stycznia najpopularniejsze blogi oceniać będzie Kapituła Konkursu. Aby zagłosować na bloga, którego właśnie czytacie należy wysłać sms-a o treści E00071 (e, trzy zera, siedem, jeden) na nr 7144. Taki sms kosztuje 1,22 zł. Szczegóły konkursu: http://www.blogroku.pl/

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę

Paweł Beręsewicz. Kiedy chodziłem z Julką Maj.

Wydane przez Wydawnictwo Literatura Książka Pawła Beręsewicza wprawiła mnie w dobry nastrój. Opisując pierwsze drżenia serca, pierwsze zakochanie z punktu widzenia piętnastoletniego Jacka Karasia Autor dokonuje wyłomu - bodaj pierwszy raz mam szansę przeczytać, jak reaguje nastolatek szykując się na randkę, co i czy w ogóle mówi rodzicom o swojej dziewczynie i czy tylko dziewczyny martwią się o to, w którą stronę skierować nos przy pocałunku. Jacek Karaś, którego czytelnicy mieli okazję poznać w książce " Jak zakochałem Kaśkę Kwiatek ", kończy gimnazjum i w ostatniej klasie dostrzega niezwykły urok swojej klasowej koleżanki, Julki Maj. Zdobywając się na straceńczą odwagę pyta Julkę, czy zechciałaby być jego dziewczyną. Później, wbrew temu, co myślał Jacek, bywa trudniej - nagle trzeba myśleć o wielu sprawach, nad którymi nigdy nie było powodu się zastanawiać, funkcjonować w inny niż dotychczas sposób. Cenię sobie ostatnie rozdziały powieści. Nie powiem nic więcej - czytaj