Przejdź do głównej zawartości

Jujja Wieslander, Sven Norqvist. Mama Mu czyta.


Wydane przez
Wydawnictwo Zakamarki

Uwielbiam ironiczny wydźwięk opowieści o Mamie Mu i jej wiecznie narzekającym przyjacielu. Podczas lektury najnowszej książki uśmiechnęłam się, pomna poglądów Pana Wrony na to, czego krowy robić nie powinny, czytając:

- Czemu ty nie możesz robić jakiś zwykłych rzeczy? - spytał żałosnym tonem. - Pojeździłabyś sobie na rowerze czy nawet wdrapała na drzewo, cokolwiek.

Chyba żaden z bohaterów literackich nie wymykał się stereotypom tak bardzo jak ciekawa świata Mama Mu. Bardzo cenię tę sympatyczną krowę za nieustępliwe dążenie do spełniania swoich marzeń, do tego, by sięgać po rzeczy fascynujące, a zwyczajowo nie czynione przez krowy.

Jeśli jeszcze nie zdążyliście się zaprzyjaźnić z Mamą Mu i Panem Wroną to serdecznie polecam. Tym bardziej, że w tej książce Mama Mu pokazuje jak bogaty staje się świat kogoś, kto czyta.

Komentarze

Bazyl pisze…
Ale to jest pełnowymiarówka? Znaczy wielkoformatowa z ilustracjami na każdej stronie, Mama Mu?
Monika Badowska pisze…
Bazylu,
format ciut większy niż A4, stron 28 i Mama Mu na każdej lub prawie każdej stronie:-) http://www.zakamarki.pl/index.php/catalog/product/zajrzyjDoSrodka/id/128/curr/471
Bazyl pisze…
Czyli "stara", dobra, Mama Mu :)
Agnes pisze…
A to są jakieś inne Mamy Mu? Nie stare i nie dobre?
Monika Badowska pisze…
Chyba nie. Bazylu?

Popularne posty z tego bloga

Konkurs na Blog Roku

Wczoraj ów konkurs wkroczył w kolejny etap. Za nami czas zgłaszania blogów, przed nami czas głosowania na te, co zgłoszone, a po południu 22 stycznia najpopularniejsze blogi oceniać będzie Kapituła Konkursu. Aby zagłosować na bloga, którego właśnie czytacie należy wysłać sms-a o treści E00071 (e, trzy zera, siedem, jeden) na nr 7144. Taki sms kosztuje 1,22 zł. Szczegóły konkursu: http://www.blogroku.pl/

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę

Paweł Beręsewicz. Kiedy chodziłem z Julką Maj.

Wydane przez Wydawnictwo Literatura Książka Pawła Beręsewicza wprawiła mnie w dobry nastrój. Opisując pierwsze drżenia serca, pierwsze zakochanie z punktu widzenia piętnastoletniego Jacka Karasia Autor dokonuje wyłomu - bodaj pierwszy raz mam szansę przeczytać, jak reaguje nastolatek szykując się na randkę, co i czy w ogóle mówi rodzicom o swojej dziewczynie i czy tylko dziewczyny martwią się o to, w którą stronę skierować nos przy pocałunku. Jacek Karaś, którego czytelnicy mieli okazję poznać w książce " Jak zakochałem Kaśkę Kwiatek ", kończy gimnazjum i w ostatniej klasie dostrzega niezwykły urok swojej klasowej koleżanki, Julki Maj. Zdobywając się na straceńczą odwagę pyta Julkę, czy zechciałaby być jego dziewczyną. Później, wbrew temu, co myślał Jacek, bywa trudniej - nagle trzeba myśleć o wielu sprawach, nad którymi nigdy nie było powodu się zastanawiać, funkcjonować w inny niż dotychczas sposób. Cenię sobie ostatnie rozdziały powieści. Nie powiem nic więcej - czytaj