Przejdź do głównej zawartości

Marcin Wroński. Skrzydlata trumna.

Wydane przez
Wydawnictwo W.A.B.

Komisarza Zygę Maciejewskiego , w najnowszej powieści Marcina Wrońskiego, obserwujemy w dwóch, diametralnie różniących się od siebie, rolach. W tej z 1936 roku Maciejewski jest dociekliwym stróżem prawa czułym na kobiece wdzięki, skrytym, dość nieufnym i żyjącym przede wszystkim swoją pracą. Maciejewski z 1945 roku to więzień nowej władzy osadzony w celi z kimś, kto budzi wspomnienia o lepszym życiu. Tu komisarz jest pionkiem w rękach kapitana Grabarza, który męczy go, torturuje z wyraźną, nawet nie skrywana satysfakcją.

"Skrzydlata trumna" to historia o czasach przedwojennego Lublina związana z lokalną fabryką samolotów. Tajemnicza śmierć jednego ze stróżów intryguje Maciejewskiego i choć oficjalnie zamknięto śledztwo orzekając samobójstwo, on drąży...

Obydwa plany czasowe Marcin Wroński spiął jedną klamrą - tym, by pokazać Maciejewskiemu ile znaczy, ile może i kim jest. Ale tego, co zostaje przekazane komisarzowi, już Wam nie napiszę - czytajcie.

Komentarze

Anonimowy pisze…
Cenię sobie książki Wrońskiego. Generalnie wspieram polską literaturę i kupuję w zasadzie tylko polskich autorów, tę też zakupię. A zagranicznych pożyczam:)
Monika Badowska pisze…
Honorato, miłej lektury:-)

Popularne posty z tego bloga

Konkurs na Blog Roku

Wczoraj ów konkurs wkroczył w kolejny etap. Za nami czas zgłaszania blogów, przed nami czas głosowania na te, co zgłoszone, a po południu 22 stycznia najpopularniejsze blogi oceniać będzie Kapituła Konkursu. Aby zagłosować na bloga, którego właśnie czytacie należy wysłać sms-a o treści E00071 (e, trzy zera, siedem, jeden) na nr 7144. Taki sms kosztuje 1,22 zł. Szczegóły konkursu: http://www.blogroku.pl/

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę

Paweł Beręsewicz. Kiedy chodziłem z Julką Maj.

Wydane przez Wydawnictwo Literatura Książka Pawła Beręsewicza wprawiła mnie w dobry nastrój. Opisując pierwsze drżenia serca, pierwsze zakochanie z punktu widzenia piętnastoletniego Jacka Karasia Autor dokonuje wyłomu - bodaj pierwszy raz mam szansę przeczytać, jak reaguje nastolatek szykując się na randkę, co i czy w ogóle mówi rodzicom o swojej dziewczynie i czy tylko dziewczyny martwią się o to, w którą stronę skierować nos przy pocałunku. Jacek Karaś, którego czytelnicy mieli okazję poznać w książce " Jak zakochałem Kaśkę Kwiatek ", kończy gimnazjum i w ostatniej klasie dostrzega niezwykły urok swojej klasowej koleżanki, Julki Maj. Zdobywając się na straceńczą odwagę pyta Julkę, czy zechciałaby być jego dziewczyną. Później, wbrew temu, co myślał Jacek, bywa trudniej - nagle trzeba myśleć o wielu sprawach, nad którymi nigdy nie było powodu się zastanawiać, funkcjonować w inny niż dotychczas sposób. Cenię sobie ostatnie rozdziały powieści. Nie powiem nic więcej - czytaj