Przejdź do głównej zawartości

Lyn Gardner. Wiejemy do lasu.


Wydane przez

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Storm i Autora to siostry, które nie zawsze zgadzają się ze sobą. Tym bardziej, że ich mama Zella nie należy do matek pracujących; ponad wysiłek fizyczny Zella przekłada spokojne polegiwanie w łóżku, co skutkuje tym, iż to Aurora – jako starsza siostra – obarczona jest wszystkimi pracami domowymi. Rodzinę dotyka nieszczęście – Zella rodząc kolejną córkę umiera, a ojciec dziewczynek znika z domu – wyrusza na wyprawę mającą uśmierzyć ból po stracie żony. Tuż przed śmiercią Zella ofiarowuje Storm małą, niepozorna fujarkę każąc traktować ją z dużą ostrożnością. Nagle wokół dziewcząt zaczynają się dziać dziwne rzeczy, ich dom odwiedzają groźny DeWilde z watahą wilków, a Aurora, Storm i malutka Aniani muszą, by się ratować, uciec do lasu.

Podczas lektury nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że autorka wynotowała skrupulatnie na karteluszkach najpopularniejsze tropy baśniowe z europejskiego kręgu kulturowego (Jaś i Małgosia, Roszpunka, Szczurołap, Czerwony Kapturek itp.), wrzuciła te karteluszki do kapelusza i wyciągała niczym magik pojedyncze karteczki, by na ich podstawie wieść losy bohaterek książki. Jakkolwiek dziwnie to brzmi muszę przyznać, że efekt ostateczny jest dobry – autorka sprawnie i ciekawie połączyła baśniowe wątki w jedną opowieść, nieco mroczną, dość przerażającą, ale z happy endem.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Daphne Du Maurier. Rebeka

Gdybym była damą w kapeluszu pijącą z przyjaciółką herbatę na tarasie w letnie popołudnie powiedziałabym o ksiażce: "Jakie to angielskie...". Młoda dziewczyna, podróżująca ze starszą, zgryźliwą, ciekawską kobietą dociera do Monte Carlo, gdzie poznaje zamożnego Maxima de Wintera, właściciela uroczej posiadłości Manderley, owdowiałego przed niespełna rokiem. Gdy starsza pani choruje, Maxim zaczyna opiekować się dziewczyną, a w dniu, w którym obie panie zamierzaja opuścić Monte Carlo, prosi ją o rękę. Młoda pani de Winter ma kłopoty z aklimatyzacją w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, w nowej roli. Nie pomaga jej w tym zarządzająca domem niania pierwszej, tragicznie zmarłej, pani de Winter. Mąż nie dostrzega rozterek żony, wciąż walczy z upiorami przeszłości. Gdy dziewczynę ogarnia zniechęcenie i przekonanie, że ona nigdy nie dorówna Rebece, którą zachwycaja się wszyscy, pewnien splot okoliczności ukazuje jej zupełnie inne oblicze pierwszej pani de Winter. Ta wiedza wzmacnia ją ...