Przejdź do głównej zawartości

E.T.A. Hoffmann. Dziadek do Orzechów i Mysi Król


Wydane przez
Instytut Baśni

Kajam się i przyznaję – „Dziadek do Orzechów” kojarzył mi się z Andersenem. Cieszę się, że dzięki Instytutowi Baśni mogłam skorygować ów osąd;)

„Dziadek do Orzechów i Mysi Król” jest baśnią, której towarzystwo umili, wypełni wciąż przecież jeszcze zimowe wieczory. Opowieść o człowieku zaklętym w urządzenie do łuskania orzechów, o miłości zdolnej przełamać klątwę, o świecie, w którym zło zostaje ukarane, a dobro odnosi zwycięstwo, była dla mnie powrotem do lat dziecięcych.

Przyjemne wrażenie potęgowało wręcz kolekcjonerskie wydane baśni; zamieszczono w niej drzeworyty z XIX wieku, oprawiono w twardą oprawę i, co bardzo lubię, zadbano o wygodę czytelnika umieszczając w książce zakładkę wszytą w obwolutę.

Książka, mimo przepięknego wydanie, nie należy do takich, które z powodu swej urody po tym jak trafią na dziecięcą półkę, rzadko są z niej zdejmowane. „Dziadek do Orzechów…” to lektura do której można wielokrotnie wracać, lektura, której magiczna atmosfera bożonarodzeniowa przyciągnie czytelników niemalże w każdym wieku.

Polecam:)

Komentarze

kultur-alnie pisze…
To musi być piękna baśń, tak ładnie o niej napisałaś.
Monika Badowska pisze…
Kultur-alnie,
piękna:) Wejdź na stronę Instytutu wśród linków po prawej):)
m pisze…
Polecam więc wydanie z 1978 roku, Nasza Księgarnia, z ilustracjami Szancera. REWELACYJNE ilustracje!
Monika Badowska pisze…
M,
jeśli uda mi się ją gdzieś zdybać - z przyjemnością obejrzę:)

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Daphne Du Maurier. Rebeka

Gdybym była damą w kapeluszu pijącą z przyjaciółką herbatę na tarasie w letnie popołudnie powiedziałabym o ksiażce: "Jakie to angielskie...". Młoda dziewczyna, podróżująca ze starszą, zgryźliwą, ciekawską kobietą dociera do Monte Carlo, gdzie poznaje zamożnego Maxima de Wintera, właściciela uroczej posiadłości Manderley, owdowiałego przed niespełna rokiem. Gdy starsza pani choruje, Maxim zaczyna opiekować się dziewczyną, a w dniu, w którym obie panie zamierzaja opuścić Monte Carlo, prosi ją o rękę. Młoda pani de Winter ma kłopoty z aklimatyzacją w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, w nowej roli. Nie pomaga jej w tym zarządzająca domem niania pierwszej, tragicznie zmarłej, pani de Winter. Mąż nie dostrzega rozterek żony, wciąż walczy z upiorami przeszłości. Gdy dziewczynę ogarnia zniechęcenie i przekonanie, że ona nigdy nie dorówna Rebece, którą zachwycaja się wszyscy, pewnien splot okoliczności ukazuje jej zupełnie inne oblicze pierwszej pani de Winter. Ta wiedza wzmacnia ją ...