Gdybym była damą w kapeluszu pijącą z przyjaciółką herbatę na tarasie w letnie popołudnie powiedziałabym o ksiażce: "Jakie to angielskie...". Młoda dziewczyna, podróżująca ze starszą, zgryźliwą, ciekawską kobietą dociera do Monte Carlo, gdzie poznaje zamożnego Maxima de Wintera, właściciela uroczej posiadłości Manderley, owdowiałego przed niespełna rokiem. Gdy starsza pani choruje, Maxim zaczyna opiekować się dziewczyną, a w dniu, w którym obie panie zamierzaja opuścić Monte Carlo, prosi ją o rękę. Młoda pani de Winter ma kłopoty z aklimatyzacją w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, w nowej roli. Nie pomaga jej w tym zarządzająca domem niania pierwszej, tragicznie zmarłej, pani de Winter. Mąż nie dostrzega rozterek żony, wciąż walczy z upiorami przeszłości. Gdy dziewczynę ogarnia zniechęcenie i przekonanie, że ona nigdy nie dorówna Rebece, którą zachwycaja się wszyscy, pewnien splot okoliczności ukazuje jej zupełnie inne oblicze pierwszej pani de Winter. Ta wiedza wzmacnia ją ...
Komentarze
postaram się:)
ale to chyba tylko o Nienackim;)
Ktryo,
podtytuł brzmi "O książka dla młodzieży":)
ale to chyba tylko o Nienackim;)"
Domyśliłem się, ale Pilipiuk i inni się obrażą :) Nb. nie czytałem żadnej z nieautorskich kontynuacji, będę musiał kiedyś zerknąć. O ile mi to przez czytelniczą gardziel przejdzie, różnie może być. Z młodzieńczych lektur, Maya i Dumasa łykam swobodnie, mimo niemłodzieńczego wieku :P
szukałam u siebie w bibliotece, ale nędza straszna... A kupować to chyba raczej nie będę...
wczoraj zerknęłam na stronę Wydawnictwa Warmia - są na etapie 100 książki o Panu Samochodziku;)
a tego to nie wiem.
Tu jest strona wydawnictwa, gdybyś chciał zgłębić temat;)
http://www.wydawnictwo-warmia.pl/
:)
ktrya - widać korzystasz z biblioteki - nomen omen - nieprowincjonalnej :)
zazdroszczę biblioteki;) Oj, zachęcasz do czytania, zachęcasz;)
Nemo,
proszę bardzo:)
wiesz, jak mieszkałam w dużym mieście, to jakąkolwiek bibliotekę odwiedziłam zatrzymywałam sie przeważnie przy półce w nowościami. A teraz mam tak, że owszem zerkam na nowości, ale fascynuje mnie wpatrywanie się w pożółkłe brzegi tomów, wyciąganie z półek książek, które są w introligatorskiej oprawie bez tytułu na grzbiecie i ta niespieszność właściwa prowincji;)