Przejdź do głównej zawartości

Świąteczny Sisul















Sisi jest przeszczęśliwa. Ma dużo miejsca do biegania, na choince wiszą różności do zabawy i jedzenia, w misce co chwila pyszności, a i rąk do głaskania więcej niż zwykle. Wrażeń Sisuleńka ma mnóstwo. W kuchni pod stołeczkiem stoi koszyk z orzechami włoskimi. Sisi odkryła upodobanie do orzechów i bawiła się nimi radośnie aż do wyczerpania. Wyczerpana ułożyła się do snu. Potem przeniosła się do Z. pod kocyk na popoludniową drzemkę. Gdy Z. wstał przeniosła się do swojej budy i tak spała robiąc różne wygibasy. Kolację Wigilijną Sisi spędziła w budzie za zamkniętą kratką, a Ciri pod fotelem. Na szczęście Sisi zasnęła i nie protestowała przeciw budzie i kratce. Ale gdy zjedliśmy kolację, odpakowaliśmy prezenty, Ciri poszła do "swojego"pokoju, a Sisi odzyskała wolność. I czym prędzej postanowiła spróbować zupy makowej, bo słodka i z orzechami. W pierwszy Dzień Świąt Sisi spędziła dużo czasu wygądając przez okno. Spacerowała za firankami, właziła do doniczek i pędziła żywot kota parapetowego. Pogoda jest prześliczna i Sisuleńka wygląda uroczo. Zmęczona wyglądaniem ułożyła się na parapecie i zastanawiała się nad zjedzeniem cukierka.

poniedziałek, 25 grudnia 2006

Komentarze:

daria_nowak
2006/12/26 01:19:16
Piękna! Nawet nie wiesz ile radości mam z oglądania jej zdjeć:). Przy oknie wygląda jak Pani na włościach, tuż przed mową do "ludu":)
mbmm
2006/12/26 08:02:29
Ja mam radość z niej:) I już nie pamiętam jak było, gdy nie było Sisi:)Chyba bardzo smutno;)
Cieszę się, że do nas zaglądasz i dziękuję:)


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Daphne Du Maurier. Rebeka

Gdybym była damą w kapeluszu pijącą z przyjaciółką herbatę na tarasie w letnie popołudnie powiedziałabym o ksiażce: "Jakie to angielskie...". Młoda dziewczyna, podróżująca ze starszą, zgryźliwą, ciekawską kobietą dociera do Monte Carlo, gdzie poznaje zamożnego Maxima de Wintera, właściciela uroczej posiadłości Manderley, owdowiałego przed niespełna rokiem. Gdy starsza pani choruje, Maxim zaczyna opiekować się dziewczyną, a w dniu, w którym obie panie zamierzaja opuścić Monte Carlo, prosi ją o rękę. Młoda pani de Winter ma kłopoty z aklimatyzacją w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, w nowej roli. Nie pomaga jej w tym zarządzająca domem niania pierwszej, tragicznie zmarłej, pani de Winter. Mąż nie dostrzega rozterek żony, wciąż walczy z upiorami przeszłości. Gdy dziewczynę ogarnia zniechęcenie i przekonanie, że ona nigdy nie dorówna Rebece, którą zachwycaja się wszyscy, pewnien splot okoliczności ukazuje jej zupełnie inne oblicze pierwszej pani de Winter. Ta wiedza wzmacnia ją ...