Przejdź do głównej zawartości

Robert Louis Stevenson. Wyspa skarbów.


Wydane przez
Wydawnictwo Skrzat

Gdy byłam dzieckiem bardzo emocjonowałam się czytanymi książkami. Pamiętam jaka byłam zdenerwowana, gdy marynarze wyruszali na poszukiwanie skarbu, gdy stosunki między nimi przestawały być przyjacielskie. Utożsamiałam się w bohaterem, dla którego sytuacja w jakiej się znalazł, była po pierwsze czymś zupełnie obcym od tego, co znał, po drugie - czymś, co stanowiło źródło strachu/lęku.

Dziś czytałam książkę Stevensona z dużo mniejszym napięciem niż w latach dziecięctwa. Ale upodobanie do opisywanej Przygody nie zmieniło mi się z wiekiem, co więcej dorosłe czytanie pozwoliło mi wyłuskać z opowieści kilka smaczków, których jako dziecko nie dostrzegłam.

Wielki plus należy się tej książce za szatę graficzną - gruba twarda oprawa i ilustracje Łukasza Ryłko, który postarał się o symbolikę marinistyczną. Nawet paginacja umieszczona jest pośrodku kapelusza siedzącego na głowie-szkielecie, będącej niewątpliwie głową zmarłego dawni pirata.

Miło jest dzięki lekturze wrócić do przeszłości:)

Komentarze

Pulawsky pisze…
A ja za żadną cenę nie mogę się przełamać do tej książki. Mam stare wydanie moich rodziców, ale nie jestem do końca przekonany, bo nie przepadam z przygodówkami. W końcu nie podszedł mi też Pan Samochodzik czy Tomek Wilmowski.
Ach, ja wybredny :D
Monika Badowska pisze…
Grzesiek,
a ja chciałam być żoną Tomka i brać udział w przygodach Pana Samochodzika, więc sam rozumiesz...

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

30 dni z książkami (1)

( źródło zdjęcia ) Tak oto przetłumaczyłam na własny użytek wyzwanie znalezione na facebooku . Nie wiem, czy owe trzydzieści dni należy traktować literalnie, jako miesiąc (i skutkiem czego powinnam pisać w ramach tego wyzwania od wczoraj), czy mogę sobie pozwolić na pewną dowolność i zacząć od dziś. Myślę jednak, że trzymanie się czegokolwiek poza listą książek na każdy dzień jest w tym wypadku nieobowiązkowe. Dzień 1 - ulubiona książka Pytania nie są łatwe i odpowiedź na nie stanowi dla mnie spore wyzwanie. Już pierwsze zmusza do prześwietlenia wszystkich życiowych wyborów książkowych i wyłonienia spośród tego, co kiedykolwiek czytałam książkę ulubioną. Analizując moje spotkania z książkami uświadomiłam sobie, że nie mam ulubionej powieści, książki popularnonaukowej, poezji, relacji podróżniczej, czy bajki dla dzieci. Jest wiele takich, które lubię; czasami tworzą serię, czasami są odrębnymi powieściami, ale wiąże je postać autora, którego cenię. Są też i takie, które poprawiają m...