Przejdź do głównej zawartości

Garth Stein. Sztuka ścigania się w deszczu.


Wydane przez
Wydawnictwo Galaktyka

Książka Gartha Steina jest dziwna. Narratorem jest pies, Enzo, który towarzyszy człowiekowi od swoich szczenięcych lat aż do chwili jego – psa – śmierci. Pan Enzo, Denny, kocha wyścigi samochodowe. Kocha też swoją żonę i córeczkę.

Szczęście rodziny rozwiewa się wraz z diagnozą raka mózgu u żony Denny’ego, jej śmiercią i próbą odebrania mężczyźnie córeczki. Enzo jest z nimi w chwilach szczęścia i t momentach, gdy Eve boi się śmierci, Zoe potrzebuje miłości ojca, a sam Denny świadomości, że jest ktoś kto kocha go bezgranicznie, bezgranicznie mu ufa i zawsze przy nim będzie.

Enzo, rozmiłowany jak jego pan w wyścigach samochodowych, próbuje rzeczywistość związaną z jazdą autami wyścigowymi uczynić metaforami życia. Opisując ważne zasady bezpiecznego i zwycięskiego wyścigu znajduje ich odbicie w codzienności – nie mniej trudnej niż tor formuły i nie mniej uszczęśliwiającej, gdy pokonało się najtrudniejsze chwile.

Dziwnie było czytać o ludziach, których obserwuje pies. Dziwnie – bo też wnioski z owych obserwacji często pokazywały jak niewiele ludzie wiedzą o życiu. I jak bardzo zwierzęta są siebie świadome.

„Sztuka ścigania się w deszczu” to dziwna książka. I w swej dziwności szalenie mądra, zmuszająca do myślenia. Ważna.

Komentarze

Vampire_Slayer pisze…
Na pewno dość dziwnie się czyta z punktu psa, jednak wydaję mi się, że to miła odmiana. I warto chyba spróbować takiej książki.

Pozdrawiam
Anonimowy pisze…
Cóż za dobra nowina! Znalazłam tę książkę już jakiś czas temu w empiku, ale jedynie po angielsku, nie wiedziałam, że mamy już wersję polską (to jednak 30 zł różnicy...).
Lubię "dziwne" książki, ta pisana z punktu widzenia zwierzaka może być ciekawa. Twoja recenzja tylko utwierdziła mnie w tym przekonaniu :)
Chyba sprawę sobie spóźniony prezent mikołajkowy ;)

Pozdrawiam,
Miranda
Anhelli pisze…
Rozczulająca historia. Sama mam psiaka. Fajnie byłoby wiedzieć, co sobie o mnie myśli. Na szczęście jednego jestem pewna, że mnie do szaleństwa kocha, czego nie mogę powiedzieć o żądnym człowieku.

pozdrawiam :)
Monika Badowska pisze…
Vampire_Slayer,
warto:)

Cynamonowezuo,
nie dość, że pojawia się okazja prezentowa, to jeszcze tańsza niż myślałaś:)

Anhelli,
bardzo lubię jeździć do mamy - czeka tam Ciri ciesząca się ze mnie przeogromnie. Nawet zaakceptowała moje koty:)

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

William P. Young. Chata.

Wydane przez Wydawnictwo Nowa Proza Od godziny krążę po domu zastanawiając się jakimi słowami przedstawić Wam "Chatę" tak, by nie uderzyć w nadmierny sentymentalizm i by - z drugiej strony - nie skrzywdzić powieści chłodnym, beznamiętnym opisem. Mackenzie Allen Phillips ma troje cudownych dzieci i niemniej cudowną żonę. Umiarkowanie wierzy w Boga, nienawidzi swojego ojca, jest lubiany i ma przyjaciół. Ostatni weekend wakacji postanawia spędzić z dziećmi nad jeziorem Wallowa. W dniu powrotu do domu dwoje starszych zdecydowało się popływać kajakiem i przewróciło się. Mackenzie wskoczył do wody, by ratować dzieci, podczas gdy mała Missy została przy biwakowym stole kolorując książeczkę. Gdy mężczyzna z dziećmi wyszedł z wody, Missy nie było. Poszukiwania, w które włączyła się policja i wszyscy biwakujący, dały straszny rezultat - dziewczynka padła ofiarą seryjnego zabójcy. W życiu  Mackenziego zapanował Wielki Smutek. A list, który dostał, tylko go rozwścieczył. List ...