16 sierpnia 2016

Maja Lunde. Historia pszczół.


Cieszę się, że przeczytałam Historię pszczół. To dobrze napisana, esencjonalna książka, w której słowa mają treść, a każde z nich jest po coś. 

Trzy plany czasowe, troje ludzi, a życie każdej z postaci nierozerwalnie związane z pszczołami. Przez ich obecność, nieobecność, wyobrażenie. 

Maja Lunde w mistrzowski sposób opowiedziała historię marzeń i tęsknot ludzkich oraz tego, co się możne stać, gdy owe marzenia nas zawiodą. O tym, jak wiele sił trzeba w sobie odnaleźć, by sprostać sytuacji, by umieć się z niej podźwignąć i zacząć marzyć od nowa. 

Zastanawiałam się podczas lektury, czy książkę można wpisać w szeroko rozumiany nurt ekologiczny. Czy pszczoły są tu jedynie zabiegiem literackim, wspólnym mianownikiem, którym łatwo było połączyć ludzi żyjących na przestrzeni kilku setek lat. I nie - nie sądzę, aby Autorka znalazła dla pszczół w swojej powieści tylko tają rolę. One - pracowite owady, o których ostatnio robi się coraz głośniej - są dla nas przypomnieniem, czymś w stylu memento mori, sygnałem tego, że nadużywamy danego nam świata, że bez poszanowania Natury znikniemy szybciej niż moglibyśmy przypuszczać.

Warto sięgnąć po Historię pszczół bez względu na to, co z niej dla siebie wyczytacie. Chociażby po to, by rozsmakować się w opowieści.

5 komentarzy:

Agnieszka Wojdowicz pisze...

Zgadzam się z Pani opinią o "Historii pszczół". Miałam podobne wrażenie, że każde zdanie (i słowo) czemuś służy. Brak tu pustych ozdobników, styl jest konkretny - i zapewne dlatego uwodzi szlachetną prostotą. To książka z ważnym przesłaniem. :-)

Karolina Małkiewicz pisze...

Książka dosłownie mnie oczarowała. Zgadzam się z Tobą - autorka dokładnie wiedziała, co chce przekazać czytelnikom, miała COŚ do przekazania i zrobiła to fenomenalnie :)

Kasiek pisze...

Fantastyczna książka. Mądra, doskonale się czyta. Oby takich więcej.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Agnieszko, Karolino, Kasiek - cieszę się, że nie jestem odosobniona w zachwytach nad książką i kunsztem pisarskim Mai Lunde. Ciekawa jestem jej książek dla dzieci.
Pozdrawiam:)

Magdallena M pisze...

Dobrze napisane "nadużywamy świata".
Książkę przeczytam, bo wiele pozytywnych słów na jej temat. Zresztą, to temat koło, którego już nie można przejść obojętnie.