Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Morpurgo

Michael Morpurgo. Biały Książe.

Lubię opowieści Michaela Morpurgo. Lubię, ale rzadko po nie sięgam. Czemu? W każdej z nich występują zwierzęta i większość z nich podkreśla nasze, ludzkie okrucieństwo wobec zwierząt. I choć wiem, że takie książki są potrzebne, że jeśli dzieciom nie będziemy wpajać postaw opiekuńczych i odpowiedzialnych wobec czworonogów, to takie akty będą się zdarzać wciąż i wciąż, to lektura powieści Morpurgo zbyt wiele mnie kosztuje. Pewien mały chłopiec, Bertie, wychowywał się na olbrzymiej, ogrodzonej ściśle, afrykańskiej farmie. Zza siatki obserwował wodopój i przychodzące do niego zwierzęta. Ujrzawszy białe lwiątko zachwycił się nim; nie wiedział jeszcze wówczas, że wkrótce myśliwi upolują lwicę opiekującym się jego ulubieńcem, a on - mały biały lew - trafi do domu Bertiego. Historię Bertiego i Białego Księcia poznajemy z narracji żony Bertiego. Opowiada ona o tej niezwykłej przyjaźni dziesięcioletniemu chłopcu, który - tak jak niegdyś jej mąż - uciekł ze szkoły z internatem. W ...

Michael Morpurgo. Naprawdę spoko!

Gdybym mogła/mógł cofnąć czas... Być może niejedno z nas czasami powtarza w myślach tę frazę. Z pewnością mówią tak sobie rodzice Robbiego, który po tym jak wybiegł za ukochanym psem goniącym kota na ulicę, wpada pod samochód i zapada w śpiączkę. To on, kilkuletni chłopiec podpięty do maszyn utrzymujących go przy życiu, jest narratorem tej opowieści. Robbie słyszy swoich bliskich, czuje ich dotyk, lecz nie znajduje w sobie umiejętności obudzenia się, otworzenia oczu, podjęcia komunikacji.