Wieczór, 4 listopada, spędziłam w Spodku. Od współpracowników dostałam na urodziny bilet na koncert Kultu. Po wyjściu ze Spodka, ostatkiem sił - zachrypniętego od śpiewania z tłumem - gardła, miałam ochotę krzyczeć do ofiarodawców (nic to, że nieobecnych): CUDNY PREZENT! [Tu miało być zdjęcie*] Wypytałam doświadczonych koncertowo koleżanek co trzeba, czego się nie powinno, a czego wręcz nie wolno. Załóż glany, nie stój przy barierkach, nie bierz telefonu. Nie stój przy barierkach! Posłuchałam:) W kieszeni miałam klucz do domu i numer z szatni. Stałam w trzecim rzędzie od barierek, na tyle blisko, żeby doskonale widzieć, ale na tyle daleko, by nikt mnie na owych barierkach nie rozpłaszczył. No i się zaczęło... [Tu miało być zdjęcie*] Przyznaję, że najlepiej znam starsze płyty Kultu. Ale nie przeszkodziło mi to wcale w skakaniu i skandowaniu refrenów utworów, które znałam mniej. Szalałam tak bardzo, że gdy rozbierałam się po powrocie do domu, zauważyłam, że spodnie nawe...
O czytaniu, książkach, pisaniu. O tym co warto i z kim poczytać. O zwierzakach, bez których dom staje się nudny. O życiu, po prostu:)