Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą felietony

Anna Dziewit-Meller, Darcie pierza

Felietony Anny Dziewit-Meller, publikowane wcześniej w Tygodniku Powszechnym i Polityce słusznie zebrano w jeden tom i przedstawiono czytelnikom. Ich lektura pokazuje bowiem jak niewiele zmieniło się nasze życie i - paradoksalnie - jak owych zmian, szczególnie w ostatnim czasie, było dużo. Felieton, z założenia komentujący w sposób osobisty, tematykę społeczną, polityczną, czy kulturalną, daje szansę autorce na to, by nieco się odsłoniwszy, filtrowała własna wrażliwością, codzienność w Polsce pięciu ostatnich lat. A pisać było o czym. Przyznaję, lubię pisanie Anny Dziewit-Meller i lubię tę jej część osobowości, życia, jaką upublicznia. Rozpięta uczuciowo między Śląsk - Warszawę - Warmię, jest mi bliska i z tego powodu, że we mnie wciąż jest pamięć Mazur i teraźniejszość Śląska, czyli dwóch rejonów w jakich przyszło mi żyć i z jakimi, w mniejszy lub większy sposób, się utożsamiam. Podoba mi się dociekliwość spojrzenia autorki na poruszane tematy. Jej umiejętność przekucia drobiazgu w ...

Jeremy Clarkson. Jeśli mógłbym dokończyć...

Uwielbiam czytać felietony Jeremiego Clarksona. Bawi mnie jego ironia, czy wręcz sarkazm,  cieszy trafianie w punkt w tych wszystkich sprawach, w których myślę podobnie jak on, ale nie umiem tego wyrazić w sposób jemu właściwy. Tematyka poruszana przez dziennikarza w felietonach jest bogata: polityka, sposób odzywania, nałogi, wieczory kawalerskie, migranci, wychowywanie dzieci, motoryzacja, spędzanie wolnego czasu, nocowanie w hotelach. Właściwie - niewiele jest spraw, co do których Clarkson nie ma opinii i nie chce tejże wygłosić. I to bardzo dobrze - świadczy to o wszechstronności i daje szeroki ogląd na życie. W felietonach pisanych od wiosny 2015  do grudnia 2017 roku Clarkson odsłania mechanizmy ludzkiego (wygodnego) myślenia, pomyłki rządów realizujących programy pomocowe bez diagnozy jaki sposób niesienia pomocy będzie najskuteczniejszy, omawia brexit i kpi z tego, co współcześnie wydaje się być Świętym Graalem. Ale wiecie, mnie nie przeszkadza to, jak ...

Miłosz Borycki, Arkadiusz Gruszczyński. Miuosh. Wszystkie ulice bogów.

Zazdroszczę Miłoszowi Boryckiemu. Czego? O tym za chwilę... Książka Miuosh. Wszystkie ulice bogów to doskonałe połączenie felietonów Miuosha, tekstów jego piosenek oraz wywiadów jakie z nimi przeprowadził Arkadiusz Gruszczyński. Tematyka dotyka bardzo mocno tradycji, współczesności, tożsamości muzycznej, pokoleniowej, regionalnej, dojrzewania i dojrzałości. Artysta opowiada o swoim życiu prywatnym, wartościach jakimi się w nim i w życiu zawodowym kieruje, opowiada o swoich autorytetach, o tym kogo i co kocha i z czym jest mu nie po drodze. Czytałam i widziałam realistycznie, trzeźwo patrzącego mężczyznę. Patrzącego z dystansem, ale i miłością na swój kawałek świata i swoich ludzi. Z treścią idealnie współgra strona graficzna książki. Na czarnych stronach umieszczone są teksty utworów muzycznych Miuosha, a wywiady i felietony przedzielają czarno-białe zdjęcia industrialnego krajobrazu Śląska i artysty. A czego zazdroszczę? Miłoszu, zazdroszczę Ci tak silnego osadzenia w ...

Marcin Meller. Nietoperz i suszone cytryny.

Po Nietoperza i suszone cytryny sięgnęłam przygotowując się do spotkania z Marcinem Mellerem, które to spotkanie miałam przyjemność moderować. Sięgnęłam, zatopiłam się w felietonach na najróżniejsze tematy i odnalazłam haczyków do myślenia. Wyboru - jak autor opowiadał wczoraj na spotkaniu - dokonywać było trudno, bo to przecież głównie polega na wycinaniu i rezygnowaniu z tekstów już istniejących. Kluczem była aktualność, rozmaitość tematyczna, ale też myślenie o tym, że podczas trasy promocyjnej będzie się rozmawiało o tym, co w książce, więc i na to trzeba było zwracać uwagę. Czy też tak macie, że jeśli pisarz mówi, iż kocha książki, które i dla Was są ważne, to z marszu lubicie go jakoś bardziej? Zachwyty Marcina Mellera nad Hrabią Monte Christo i Terytorium Komanczów Arturo Perez-Reverteza, czy felietonami Bolesława Prusa wzbudziły moją sympatię i obietnicę złożoną samej sobie, że choć do Dumasa sięgnę w najbliższym czasie. Autor pisze przejmująco o ojcostwie, o...

Małgorzata Łukasiewicz. Rubryka pod różą.

Wydane przez Wydawnictwo Znak Felietony Małgorzaty Łukasiewicz opowiadają o literaturze i sztuce obcowania ze słowem oraz o tym, jak rzeczywistość przefiltrowana przez literackie fantazje zmienia ludzkie życie. Wiele felietonów wymaga czytelnika rozmiłowanego w poszukiwaniach literackich, gdyż autorka prowadzi nas drogą Wielkiej Literatury, ale i literatury dość specjalistycznej, co, dawać by się mogło efekt zawężenia kręgu odbiorców tekstu. Jednak im literatura zdaje się być bardziej niszowa, tym ciekawiej pisze o niej Małgorzata Łukasiewicz i tym samym kusi, by sięgnąć po utwory przez nią przedstawiane. I tu też, autorka wychodzi czytelnikowi naprzeciw – każdy z tekstów zakończonym jest spisem bibliograficznym. W przepiękny sposób felietonistka z rzeczy niepozornych i codziennych wytwarza barwne literackie obrazy, podsuwa ważne pytania, ukazuje wagę i moc zjawisk banalnych – niebanalnych. Autorka zwiedzie nas ścieżkami Tomasza Manna, zachwyca się stylistyką językową ballad Mickiewi...

Richard Glover. Gotowi na wszystko.

Wydane przez Wydawnictwo Otwarte Od wtorku do czwartku przeczytałam około 1200 stron książek sensacyjno-kryminalno-thilerowatych. W ramach odprężenia sięgnęłam wczoraj po „Gotowych na wszystko”. I choć nie lubię sformułowania „miłe rozczarowanie”, to owo sformułowanie jest pierwszym, jakie przychodzi mi do głowy po przeczytaniu książki Glovera. Richard Glover jest australijskim pisarzem i dziennikarzem. „Gotowi na wszystko” to cykl felietonów pogrupowanych w rozdziały zatytułowane: zdesperowani, zaangażowani, zniewalający, zwodniczy, zwariowani, zdruzgotani i zbuntowani. W każdym z tych rozdziałów opisywany jest świat z punktu widzenia mężczyzny. Rozważanie Richarda na temat symboli umieszczanych na metkach ubraniowych, zasady odchudzania przez niego głoszone, czy też opis tego, jak uczył syna prowadzić auto, wywoływały u mnie chichot przeradzający się w głośny śmiech. Autor opisuje mentalność Australijczyków, życie w metropoliach i na przedmieściach, przedstawia nam swoją rodzinę i z...

Janusz Korwin-Mikke. Wolność do trzymania za mordę.

Wydane przez Wydawnictwo Red Horse „Wolność do trzymania za mordę” to zbiór tekstów opublikowanych w prasie w ostatnich latach. Tematyka i forma felietonów nie są niespodzianką – autor zajmuje się problematyką wolnościową a pióro ma świetne i cięte. Niektóre felietony Korwn-Mikkego w większym stopniu dotykają spraw bieżących, inne pisane są z większym dystansem do codzienności ale we wszystkich znajdujemy fundamentalne zasady wyznawane przez wolnościowców i zwolenników wolnego rynku. Wyrobiony czytelnik o poglądach liberalnych (w dobrym, tradycyjnym rozumieniu pojęcia liberalizm) czyta te teksty z przyjemnością, zastanawiając się przede wszystkim nad tym, w jakich to jeszcze dziedzinach autor znajdzie przykłady na postępujące ograniczanie wolności. Z kolei czytelnicy jedynie prasy mainstreamowej co i rusz trafiają na bon moty, które wprawiają ich w osłupienie, jak chociażby ten: Jeśli chcecie Państwo być traktowani poważnie, to przestańcie pieprzyć frazesy, że „chcecie pracy” i zrozumc...

Umberto Eco. Zapiski na pudełku od zapałek.

Rok temu odkryłam esej o bibliotece. Czas jakiś temu dwa olbrzymie tomiszcza opisujące historię piękna i historię brzydoty. A teraz przyszedł czas na zapiski. Podobają mi się, bardzo. Wiele spraw, o których pisze Eco w na przełomie lat 80/90 można teraz zaobserwować u nas. Tekst o tym, jak wyrobić sobie nowe prawo jazdy byłby prześmieszny, gdyby nie był jednocześnie przerażający. Felieton traktujący o zegarkach – rewelacyjny. A „Jak uzasadnić posiadanie biblioteki domowej?” skopiuję i będę czytać co jakiś czas od nowa;) Gorąco zachęcam.

M. Piątkowska, L.K. Talko. Talki z resztą.

Drugi tom felietonów Talków publikowanych w GW. Niektóre śmieszne, niektóre mniej śmieszne, w wielu możemy doszukać się cienia prawdy o społecznych kontekstach stosunków międzyludzkich.

Jacek Dubois. Kto wrobił Kubusia Puchatka?

Ta książka to zbiór feletonów. Około pięćdziesięciu. Felietony mają obnażać głupotę. Różnych osób, instutucji, wskazywać na nieżyciowość rozmaitych pomysłów. W felietonie "Śmiertelny minister" autor zaproponował, żeby eksminister sprawiedliwości wraz z postulatem przywrócenia kary śmierci zgłosił równocześnie swoją chęć wykonywania tejże kary osobiście. I tu się nieco zdziwiłam i obruszyłam. Idąc tropem Duboisa można by stwierdzić, że jeśli ktoś się domaga, aby wsadzać morderców do więzień do powinien chcieć być strażnikiem więziennym. A jak ktoś twierdzi, że trzeba by jego dziecko chodziło do szkoły, powinien zostać nauczycielem. Zaś miłośnicy mleka powinni nauczyć się doić krowy. Dwa feletony (z dotychczas przeze mnie przeczytanych) poświęcił autor na wyzłośliwianie się na PiS za projekt ułatwienia dostępu do aplikacji koniecznych do uzyskania pełnego prawniczego tytułu. Po przeczytaniu zdania "Obie strony dobrały się jak przysłowiowe połówki jabłka" zazgrzytało m...