Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Myśliwski

Wiesław Myśliwski. Ostatnie rozdanie.

Wydane przez Wydawnictwo Znak „Ostanie rozdanie” Wiesława Myśliwskiego zwane jest powieścią totalną. Czym zasłużyło na takie określenie? Myśliwski pisze prozę wymagającą skupienia, obycia literackiego, chęci podążania za ideami przekazywanymi w powieści. W „Ostatnim rozdaniu” bohater zaprasza czytelników do towarzyszenia im w swoim porządkowaniu życia. Owych porządków dokonuje uzbrojony w szalenie istotny dla niego przedmiot, przedmiot z duszą – notes adresowy, który towarzyszy mu od młodych lat i który, niczym wierny kompan, zapamiętuje, wszelkie niezbędne na danym etapie życia bohatera, informacje. Czy łatwo jest po latach powiązać twarze z zapisanymi nazwiskami? Notes otwiera pamięć bohatera, skłania go do snucia rozważań, do wspomnień – szczególnie tych związanych z dobrymi dniami; takie wszak zapamiętujemy najchętniej. Kiedy ostatnio porządkowałam poprzeprowadzkowy chaos u Rodziców trafiłam na swoje stare kalendarze. I choć nie było zbyt wiele czasu na to, by się n...

Myśliwski w "Śląsku"

Miałam wczoraj przyjemność uczestniczyć w spotkaniu z Wiesławem Myśliwskim, autorem „Widnokręgu”, „Traktatu o łuskaniu fasoli”, dwukrotnie uhonorowanym nagrodą Nike. Spotkanie zorganizowała redakcja miesięcznika „Śląsk”. Zanotowałam kilka zdań podczas rozmowy pana Myśliwskiego z prowadzącą spotkanie: Pisarz nic nie musi, literatura nie ma żadnych obowiązków. Ideałem byłoby, żeby pisarz napisał jedną książkę i w niej zmieścił wszystko, co ma do powiedzenia. Ogarniają mnie wątpliwości, czy mam nadal prawo opisywać świat; każda kolejna książka jest swego rodzaju nadużyciem wobec czytelników, bo albo będę się powtarzał albo będę udawał, że wiem o świecie więcej niż wiem naprawdę. Literatura jest tylko moim ryzykiem i musze na nią zarobić. Nie traktuję literatury jako swojego zawodu i bronię się przed profesjonalizmem. Naiwność wobec literatury polega na tym, że po napisaniu książki muszę ją sobie obrzydzić, nabrać do niej dystansu. Takie podejście pozwala mi dojść do wiary ...

Wiesław Myśliwski. Traktat o łuskaniu fasoli.

To moje pierwsze, udane, zetknięcie się z twórczością Myśliwskiego. Przyznam, że nieco się przed nim wzdragałam mając w pamięci próby przeczytania „Widnokręgu”. Czekała mnie miła niespodzianka. Do pewnego mężczyzny przychodzi inny mężczyzna i pyta, czy ten mógłby sprzedać mu trochę fasoli. Odpowiedź jest twierdząca, ale do dokonania transakcji konieczne jest wyłuskanie fasoli ze strąków. Mężczyzna proponuje, aby jego gość usiadł i pomógł mu w łuskaniu. Podczas wydobywania pięknych ziaren ze starych pomarszczonych strąków mężczyźni rozmawiają. Więcej w rej rozmowie jest monologu pierwszego mężczyzny. Opowiada o miejscu, w którym się znajdują, o dzieciństwie, wojnie, latach powojennych, o marzeniach, lękach, o ludziach, którzy wywarli na jego życie wpływ. Mieli zamiar całą Ewangelię wyrzeźbić, bo jak mówił dziadek, świat jest taki, jak Bóg opisał, a nie jak człowiek widzi. Przygotowanie lampy stanowiło jakby zwieńczenie dnia dla niej. Pewnie nawet jakiś rodzaj dziękczynienia, że znów się...