30.12.19

ZNAK 775 12/2019: Wierzę, wątpię, odchodzę

ZNAK 775 12/2019: Wierzę, wątpię, odchodzę


Tak mi się jakoś poukładało, że końcówka roku skłania do przemyśleń o wierze i Kościele. Bo i najnowszy numer Znaku zachęca do zastanowienia się nad tym jak wygląda nasza wiara, a książka i film pt. Dwóch papieży dały mi do myślenia.

Bardzo ciekawie wybrzmiewa w kontekście myślenia o obecności kobiet w Kościele tekst Natalii de Barbaro. Idealnym dopełnieniem jest rozmowa Mateusza Burzyka z Magdaleną Smoczyńską, która zdecydowała się na odejście z kościoła po byciu w nim 70 lat. Michał Jędrzejek sprawdził jak wygląda wiara i niewiara w Polsce w roku 2019, czy wpływ na naszą religijność ma nasz wiek, rozwój technologiczny, poglądowa i moralna zbieżność lub jej brak z oficjalnym przesłaniem hierarchów kościelnych. Epoka świecka Charlesa Taylora zaprasza do filozoficznego spojrzenia na wiarę. 

W dziale doniesień ze świata znajdziemy artykuł o przemianach Hongkongu, który coraz mocniej czuje, że jego autonomia w Chińskiej Republice Ludowej słabnie. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, rozmawiając z Andrzejem Brzezieckim, każe nam oderwać myślenie o Polsce od geopolityki głosząc upadek jednoznacznych sojuszników i trwałych traktatów. Zbigniew Mikołejko, którego tekst rozpoczyna dział Idee, przeprowadza nas przez dzieje ludzkości przedstawiając nawrócenia. 

Ciekawostką jest możliwość zajrzenia do korespondencji Karla Bartha i Erica Petersona, w chwili, w której piszą oni o konwersji jednego z nich. Piotr Oczko, zabiera nas, a jakże, do Holandii, przywołując kwestię czynienia porządków, sprzątania i tego jak mocno zakorzenione są owe czynności w duszy Holendrów. Urszula Pieczek drażni naszą miłość czytelniczą recenzją Niewysłanych listów. Franciszki i Stefana Themersonow; każde słowo tejże recenzji zapowiada ucztę czytelniczą, więc jeśli ktoś się zachwyci przytoczonymi fragmentami z pewnością sięgnie i po książkę. 

Wśród wielu tekstów (bo nie o wszystkich wspominam) znalazłam i ten, który zdumiał mnie wyjątkowo. Opowiada on o Feliksie Netzu, którego audycji słuchałam z dużą przyjemnością, gdy tylko zamieszkałam na Śląsku. Otóż, wydawało mi się, że ów prozaik i eseista pochodzi z Węgier. A nie. Tekst Artura Madalińskiego wart uwagi, polecam. 

Znak to jedno z niewielu pism, które czytam niemalże w całości. I nieustająco polecam.

27.12.19

Dla dzieciaków (38)

Dla dzieciaków (38)
Kaia Dahle Nyhus, Tak ma być, zawołał świat


Świetna graficznie i narracyjnie opowieść o tym, że ludzkość wciąż się zmienia, a wraz z nią cały świat. Począwszy od pojawienia się świata, czasu, Układu Słonecznego poprzez zmieniające się formy życia, aż do czasów współczesnych, w których naszą zachłannością zatruwamy ziemię i dążymy wciąż do tego, by sięgać dalej, mieć więcej, żyć odmiennie od naszych przodków. A świat wciąż przytakuje naszym zmianom.

Bardzo ciekawa grafika, kolorystycznie utrzymana w nurcie, który nie kojarzy się z twórczością dla dzieci. Brawa za odwagę oraz za ciekawą opowieść.

Philip Bunting, Jak się tu znaleźliśmy?


Znacznie bardziej wyważona od swojej poprzedniczki, tak w sposobie prowadzenia opowieści, jak i, częściowo, w barwach grafiki. Zaczyna się od nudy, Wielkiego Wybuchu i łączenia komórek. To ostatnie podsumowane jest zdaniem Całe życie jest jednością. Ładne, prawda? W książce przedstawiony jest ewolucyjny rys rozwoju, od ryb, poprzez przystosowanie do życia na lądzie, na drzewach i ponownie na ziemi, już w pozycji wyprostowanej. Finał opowieści dotyka bezpośrednio historii dziecka, które czyta książkę, bo opowiadające o jego rozwoju w brzuchu mamy.

 Magdalena Harnatkiewicz, Ekorodzina


Opowieść o Układzie Słonecznym i kondycji Ziemi byłaby przyjemna, gdyby nie nadmierna czułostkowość opowieści. Wszelkie ozdobniki typu skarbie, zdrobnienia, traktowanie czytelnika jak brzdąca, co nie do końca zgodne jest z wielością treści jakie znaleźć można w książce, powoduje niepotrzebne rozproszenie, by nie rzecz irytację. A jak jest z treścią?

Ziemia opowiada o swoim rodzeństwie, rodzicach: Słońcu i Księżycu, o tym, co sprawia, że nie może oddychać, o zanieczyszczeniach jakie powodują ludzie. Podoba mi się to, że autorka odsyła dzieci do filmów o ratowaniu planety i zachęca, aby obejrzały je wraz z rodzicami. Są również wspomniani Elon Musk i Greta Thunberg.

W książce znajdują się kolorowanki, dzięki którym młodzi czytelnicy mogą utrwalić treść książki poprzez pracę graficzną.

Chris Ferrie, Chemia organiczna, Fizyka kwantowa, Teoria względności dla maluchów

 

Trzy kartonowe książeczki dla najmłodszych, są znacznie prostsze niż przedstawione powyżej. Ot, każda z nich zaczyna się tak samo, zdaniem To jest piłka. I z tego pierwszego zdania autor umiał wyprowadzić trzy opowieści o zagadnieniach, które dla wielu z nas, dorosłych, pozostają nadal zbyt tajemnicze, by je zrozumieć.

Świetny pomysł i - mam nadzieję - doskonały początek do rozumienia świata i rządzących nim praw.

19.12.19

Powieści świąteczne (2)

Powieści świąteczne (2)
Katarzyna Kielecka, Pod tym samym niebem.


Akcja powieści zabiera nas do Suwałk, które bardzo lubię, mimo, że bywałam tam jedynie gościnnie i sporadycznie. Poznajemy Liliannę, która jest samodzielną matką, księgową i wciąż nie może pogodzić się z tym, że jej ukochana babcia umarła. Jej córka, Nela również tęskni za starszą panią, bo tak naprawdę poza mamą i jej przyjaciółką Kingą nie ma nikogo bliskiego. Uwikłana w kiepski romans Lilianna, poszarzała z nadmiaru obowiązków, tak zawodowych, jak i prywatnych rozkwita w obecności dziecka i staje do pionku przy Kindze, żywiołowej, niezależnej i wyposażonej w niewyparzony język.Gdy pewnego dnia Lilianna dostaje list od starszej pani, która przedstawia się jako siostra jej babci, nie dowierza, waha się, a potem postanawia sprawdzić ile jest prawdy w tym o czym pisze starsza kobieta.

Pod tym samym niebem to ładna opowieść. O prezencie od losu, który ulitował się nad nieco nieporadną osobą i dał jej - z dala od ograniczających ją relacji - siłę, by na nowo spojrzeć na swoje życie. Ładna, bo też i występujące w niej postaci są ciekawe, barwne, nietuzinkowe. I nie chodzi tu jedynie o dziecko, które autorka obdarzyła achondroplazją. Klimat świąteczny nadaje uroku, ale nie jest tu niezbędny; akcja powieści mogłaby toczyć się również w innej porze roku. Katarzyna Kielecka - po prostu - napisała ładną, ciepłą i bogatą w motywy książkę.

 Tomasz Betcher, Szczęście z piernika.


Czy powieść świąteczna może zaczynać się od planów na włamanie? Niby nie, ale gdy poznały bohaterkę, która takie plany snuje i jej sytuację życiową, to uświadomimy sobie, że jest to w pełni zrozumiałe. Bo też Oliwia, ojciec której odsiaduje wyrok w więzieniu, ma już dość pijącej babki i jej nieustających pretensji. Nastolatka postanawia wykraść swoje rzeczy z pokoju babki i uciec z domu, by odwiedzić rodziców mamy. Ona i Rafał, jej ojciec to jedna strona opowieści. Drugą stanowi Kalina, młoda kobieta, która postanowiła zawalczyć o realizację marzeń i na jednej z toruńskich uliczek chce otworzyć piernikarnię. Losy tych trzech postaci splatają się dość przypadkowo, by później już podążać razem. W oparze przypraw korzennych i przy wtórze dźwięków gitary.

I choć lubię przyprawy korzenne i gitarę, to powieść wydała mi się nazbyt schematyczna; mimo interesującego rozpoczęcia. 

Adela Jurowska, Zostaje w rodzinie.


Powieść Adeli Jurowskiej czyta się składnie, ale bez fascynacji. Można by się pokusić o stwierdzenie, że jej bohaterzy to typowa polska rodzina. On ma swoją firmę, którą często mentalnie porzuca na rzecz szachów, ona jest menadżerem w podupadającym klubie fitness. Ich dzieci wkraczają w dorosłość - piętnastolatek obraca się w towarzystwie nacjonalistów, a córka zakochuje się i obserwuje efekty zauroczenia przyjaciółki. Do tego wszystkiego jest jeszcze dziadek i jego niewielki rozmiarem, ale wielki charakterem pies.

I ów dziadek, wbrew wszystkiemu, odgrywa w powieści kluczową rolę. Spała całość, jest dobrym duchem zbliżających się Świąt. I dobrym duchem całej rodziny.

Powieść Zostaje w rodzinie jest lekturą przyjemną, ale nie zostającą w głowie. Trochę szkoda...

13.12.19

Dla dzieciaków (37)

Dla dzieciaków (37)
Alexander Steffensmeier, Matyldo, niedługo Święta!


Prosta, kartonowa książeczka dla najmłodszych pokazuje to, co w świętach najprzyjemniejsze i to, co najprzyjemniejsze w krowie Matyldzie. Jest i kalendarz adwentowy, kartki i paczki świąteczne, zjeżdżanie na sankach z zasypanych śniegiem pagórków, lepienie bałwana, pieczenie pierniczków i wspólny posiłek, w gronie najbliższych i w blasku zapalonych świec.

Matyldo, niedługo Święta! to książka, która pomoże objaśnić najmłodszym czytelnikom obyczaje świąteczne i pozwoli im oswoić nowe doświadczenia i doznania. Radość i zaangażowanie Matyldy z pewnością udzieli się także dzieciakom.

Wiola Wołoszyn, Przemek Liput, Jano i Woto. Zapach Świąt. 


To moje pierwsze spotkanie z Jano i Woto. Pierwsze, ale bardzo udane. Historia jest prosta - zbliżają się Święta i odwiedzająca chłopców koleżanka chciałaby zobaczyć ich choinkę. Wszak spadł już śnieg, gałązki choinki pachną (pachną naprawdę, powąchajcie), pora zatem wyruszyć w spacer po domu, by ową choinkę odnaleźć. Dzieci wędrują i gdy już im się wydaje, że znalazły drzewko okazuje się, iż to sterta prania prasowanego przez tatę przybrała kształt tego, czego szukają. Kolejny raz mylą się przy regale z książkami, słoikami porządkowanymi przez dziadka, kwiatami ustawianymi przez babcię, obrazami wieszanymi na ścianie... Czy znaleźli choinkę?

Sprawdźcie sami, a ja wkrótce przekonam się, czy w pozostałych opowieściach o Jano i Wito też w tak ciekawy sposób podzielone są role życiowe dorosłych. 

Warto.

Matt Haig, Chris Mould, Wróżka Prawdomówka.


Jak wyglądałby świat, gdybyśmy zawsze mówili prawdę? Pomyślcie przez chwilę, a potem postarajcie się zrozumieć wróżkę Prawdomówkę, na którą jedna z ciotek rzuciła urok mówienia prawdy. Widząc reakcje na swoje słowa wróżka próbowała się odseparować od wszelkich istot, ale i tak wciąż ktoś się pojawiał w jej otoczeniu, zaczynał z nią rozmowę, pytał o coś, a ona - niejako z przymusu - mówiła to, co myśli. Elfowi, że śmierdzi, królikowi, że ma malutki umysł, a trollowi - że jest nikim. I gdy już ma dość siebie, swojej prawdomówności i jej skutków, spotyka kogoś, kto pozwala jej uwierzyć, ze mówienie prawdy nie zawsze rani, a czasami działa motywacyjnie.

Świetne grafiki, karkołomny tekst i tłumaczenie, interesujący morał.

Katherine Rundell, Świąteczne życzenie.


Zapracowani rodzice i kilkuletni Teodor, który przedświąteczny dzień spędzi z opiekunką. Chłopiec ozdabia choinkę, próbuje pogodzić się z samotnością i nie tęsknić zbyt mocno za radością przebywania z rodzicami. Gdy dostrzega spadającą gwiazdę myśli, że chce być odsamotniony. I wówczas zadziałała magia.

Piękna opowieść o samotności i tym, jak wiele w nasze życie mogą wnieść bliskie osoby. Historia o tęsknocie i miłości, pamięci i zapominaniu, nakazach serca i spełnianych marzeniach.

Jeśli, tak jak Teodor, chcecie nie być samotni, wypatrzcie spadającej gwiazdy (albo lecącego samolotu), uwierzcie mocno i czekajcie na to, co się wydarzy:)

Marcin Mortka, Tappi i pierwszy śnieg.



Dwa spośród dziesięciu opowiadań Marcina Morki są zimowo-świąteczne, ale myślę, że nie będzie to przeszkadzało miłośnikom Tappiego.

Tappi i pierwszy śnieg to opowieść o dwóch dokazujących stworzonkach: reniferku i wilczku, które w czasie zabawy zabiegły do nieznanej im części lasu. Gdy już zdecydowały wracać po swoich śladach, zaczął sypać śnieg, przykrył leśne dróżki i zmarznięte, zagubione maluchy wpadły w panikę. Na szczęście jest Tappi.

Pomocy Tappiego potrzebował także Mikołaj, bohater drugiego świątecznego opowiadania w tym zbiorze. Niemiła przygoda skończyła się dobrze, a oprócz obietnicy złożonej przez Mikołaja, a dotyczącej ponownych odwiedzin w Szepczącym Lesie, wniknęło coś jeszcze cudownego - Chichotek latał z reniferami z zaprzęgu Świętego Mikołaja.

Łagodne, pozytywne i idealnie dopasowane do tego, czego chce słuchać Wasze dziecko.

Anne-Cath. Vestly, 8+2 i pierwsze święta.



W różnych miejscach czytałam dobre opinie na temat książek o wielodzietnej rodzinie mieszkającej w domku w lesie. Wieść o tym, że jedna z nich opowiada o świętach, zmotywowała mnie, by czym prędzej sięgnąć po książkę.

W niewielkim, acz szalenie pojemnym, domku w norweskim lesie mieszkają rodzice, ośmioro dzieci, babcia, pies, kury i ciężarówka, która - wraz z tatą - zarabia pieniądze. Zbliżają się święta, pierwsze we wspomnianym domku, i cała rodzina cieszy się na nadchodzący świąteczny czas. PIękne jest to, jak razem, w silnym poczuciu wspólnoty rozwiązują problemy i realizują pragnienia. Gdy z powodu oddalenia od miasta i braku telefonu, tata i ciężarówka nie mają zleceń na pracę - pomagają. Gdy jedna z dziewczynek i babcia boją się ciemności - obydwie, wspólnie oswajają swój strach. Gdy babci zamarzy się wyprawa w góry - wyruszają.

W książce widać miłość i szacunek do każdego z członków rodziny. Tak - kury i Rurek też do niej należą. Będę czytała resztę historii spod znaku 8+2 i Was też do tego namawiam.

Jo Nesbo, Doktor Proktor i niemal ostatnie święta.

Ta powieść Jo Nesbo dla dzieci to czysta krytyka konsumpcjonizmu i promowania postaw zachłanności. Pisze ta, bo nie znam innych, ale wiem, że to kolejny cykl/autor po którego książki adresowane do dzieci, chciałabym sięgnąć po doświadczeniu jednorazowego spotkania.

Ulicę Atramentową, podobnie jak całe Oslo, przykrył śnieg. Lisa i Bulek spędzają miło czas w towarzystwie dr Proktora i Juliette Margarin, którzy wspominają minione święta. Sielską atmosferę przerywa obwieszczenie radiowe - Król sprzedał święta. I to komu?! Panu Thrane, który natychmiast wydał zarządzenie, że jedynie ci, którzy wydadzą w jego sklepie 10 000 koron mają prawo do świętowania. Pozostałym zabrania śpiewania kolęd, dekorowania choinki, zapalania świec adwentowych, itp.

Zwariowana, ale o bardzo wyrazistym przesłaniu, powieść dla młodych czytelników zahacza o magię, zupełnie zaplątany splot wydarzeń i przypadków, przywołuje wampirożyrafy i Mikołaja, który porzucił zawód z powodu kuchenek mikrofalowych. Lekkie szaleństwo bohaterów, w imię wspólnego dobra, ma szansę udzielić się także czytelnikom, więc czytajcie na zdrowie, wcale nie ostrożnie i bawcie się dobrze towarzysząc przedziwnemu wynalazcy i obecnym przy nim dzieciakom.

Monika Utnik-Strugała, Idą święta. 
O Bożym Narodzeniu, Mikołaju i tradycjach świątecznych na świecie.


Jeśli szukaliście książki, która w bardzo szerokim zakresie opowie Wam o świątecznych obyczajach, to właśnie ją znaleźliście. Idą święta, Moniki Utnik-Strugały, to skarbnica wiedzy o świątecznych, czy okołoświątecznych zwyczajach, kolędach, jedzeniu, Mikołajkach, choinkach, dekoracjach (w tym oczywiście bombkach), prezentach, szopce, opłatku, skrzatach i wszystkim tym, co kojarzy nam się z czasem od początku grudnia do Święta Trzech Króli.

Bogata treść, piękne ilustracje i idealne trafienie z książką na spragniony takiej publikacji rynek wydawniczy sprawiły, że w niektórych księgarniach przy tym tytule widnieje opis brak w magazynie

*   *   *

Miłego czytania:)

6.12.19

Dla dzieciaków (36)

Dla dzieciaków (36)
Agnieszka Tyszka, Zima Nieni


Nienia przyjeżdża do leśniczówki dziadków zimą, tuż przed Bożym Narodzeniem. Mimo chłodu biega po lesie, odwiedzając sobie znane ścieżki, wizytuje miejsca znane sobie doskonale z letnich dni i zachwyca się tym jak inaczej wyglądają. Dostrzega Emmę w marzeniach o wspólnym pieczeniu, poznaje Michał Anioła, zaprzyjaźnionego z Rusałką rzeźbiarza i wraz z Manuelką, które już nie jest tak obcesowa, jak wcześniej, staje się jego pomocnicą.

Chłonęłam opowieść o Nieni z Zielonego Marzenia. Bardzo lubię świat, który wokół tej dziewczynki wykreowała Agnieszka Tyszka.


Dorota Suwalska, Miłka i owczarek koroniasty


Bardzo podoba mi się moda na książki o psach. Cenię szczególnie te, w których są pełnoprawnymi bohaterami, a informacje o nich są rzetelne. 

Od razu powiem - Miłka z przyjaciółmi robi coś, czego się nie powinno robić z psem. Ale natychmiast dorośli tłumaczą jej na czym polega błąd w zachowaniu i jakie mógł przynieść konsekwencje. Ważnym tematem w tej książce jest również akceptacja społeczności klasowej i konflikty między dziećmi. 

Wydawnictwo zaleca lekturę dla dzieci w wieku lat 7 i więcej. Myślę, że to dobry czas i na mądre budowanie własnej wartości w gronie rówieśniczym, i na dobrą edukację relacji psio-ludzkich.

Maja Lunde, Śnieżna siostra


Piękna to za mało powiedziane. Właściwie - jakichkolwiek chcielibyśmy użyć słów na opisanie tej książki, mogą być za małe. Bo i historia stworzona przez Maję Lunde i ilustracje Lisy Aisato są niesamowite. 

Julian po śmierci siostry czuje się osamotniony. Z przyjacielem rozmawia tylko o pogodzie, w domu panuje cisza, rodzice są milczący i pogrążeni w rozpaczy i nawet młodsza siostra chłopca znana ze swej niesforności, ucichła i wygrzeczniała. Nadchodzące Boże Narodzenie nie napawa nadzieją na zmiany. W chłopcu powoli rodzi się bunt. I wtedy właśnie poznaje uśmiechniętą, radosną i pełną energii Hedvig. Zaprzyjaźniają się, a świat chłopca przy dziewczynce staje się pełniejszy i szczęśliwszy. A jednak i tu dogania go smutek...

Śnieżna siostra to opowieść zawarta w 24 rozdziałach, po jednaj na każdy dzień adwentu. Przeczytajcie ją bez względu na to ile macie lat. Koniecznie.

Romana Romanyszyn i Andrij Łesiw, Rękawiczka. Ukraińska bajka ludowa.


Przeglądając książkę uświadomiłam sobie, że ja znam tę historię, że gdy byłam dzieckiem to ktoś mi ją opowiadał. Poczułam się od razu wygodniej w ciepłym, otulającym mnie materiale i dałam się ponieść wyobraźni.

Historia jest prosta: ktoś gubi rękawiczkę w lesie, a do niej po kolei wprowadzają się zwierzęta. Jest ciasno, ale wszak miejsce dla kolejnego mieszkańca jeszcze się znajdzie.

Piękno tej opowieści tkwi własnie w prostocie. i w genialnych ilustracjach do niej. Dla młodszych czytelników, na usypianie, na chwilę z rodzicem czy dziadkami, na każdy moment.

P.S. Tu znajdziecie wywiad o innej książce twórców: KLIK

*   *   *

Ostatnia książka do propozycja dla rodziców. Autorką jest popularna Pani Monia, nauczycielka przedszkolna i neurologopeda.  Zapraszam do lektury książki i zainteresowania się blogiem - https://panimonia.pl

Monika Sobkowiak, Jak wspierać rozwój przedszkolaka?


Świetnie, rzeczowo i przejrzyście napisana książka o rozwoju dzieci w wieku przedszkolnym. Autorka po kolei omawia rozwój emocjonalny, ruchowy, pisze o mówieniu, liczeniu, pisaniu, umiejętnościach twórczych, o zdolności do eksperymentowania i wnioskowania, przedstawia tematykę związaną ze zmysłami, uwagą, pamięcią, percepcją, a do tego wszystkiego - oprócz teoretycznych wskazówek - daje również propozycje ćwiczeń rozwijających. Nie wspomniałam w powyższej wyliczance o technologii informacyjnej, ale i jej Monika Sobkowiak poświęciła rozdział. Warto jednak, moim zdaniem uwypuklić go, zwrócić na niego uwagę, bo może okazać się dla rodziców kontrowersyjny.

Jestem pedagogiem, ale z dziećmi w wieku przedszkolnym nie miałam styczności. Podziwiam przedszkolanki, ich umiejętności i to, że umieją przekazać dzieciom tak wiele. O zapale do pracy już nawet nie wspominam - mam nadzieję, że nauczycielek podobnych do Moniki Sobkowiak jest wiele. Z dużym zainteresowaniem przeczytałam Jak wspierać rozwój przedszkolaka? i poczułam, ze mój podziw rośnie. Autorka opisuje jakie umiejętności, w każdym z zakresów poznawczych powinno posiadać dziecko w zależności od wieku, co powinno w tymże rozwoju cieszyć, a co budzić niepokój. Zabawy jakie proponuje wydają się być proste (i pewnie takie są w wykonaniu), ale ich realizacja jest dokładnie powiązana z rozwijaniem umiejętności dzieci. 

Rodzicom dociekliwym Autorka proponuje w bibliografii książki pozwalające poszerzyć wiadomości. Podsuwa też kilka propozycji do czytania z dziećmi.

Polecam - mnóstwo wiedzy, mnóstwo zabaw, a to - jeśli tylko się przyłożycie do lektury - oznacza piękniej spędzony czas z dziećmi i mądre wspieranie ich rozwoju.

4.12.19

Jeremy Clarkson. Jeśli mógłbym dokończyć...

Jeremy Clarkson. Jeśli mógłbym dokończyć...

Uwielbiam czytać felietony Jeremiego Clarksona. Bawi mnie jego ironia, czy wręcz sarkazm,  cieszy trafianie w punkt w tych wszystkich sprawach, w których myślę podobnie jak on, ale nie umiem tego wyrazić w sposób jemu właściwy.

Tematyka poruszana przez dziennikarza w felietonach jest bogata: polityka, sposób odzywania, nałogi, wieczory kawalerskie, migranci, wychowywanie dzieci, motoryzacja, spędzanie wolnego czasu, nocowanie w hotelach. Właściwie - niewiele jest spraw, co do których Clarkson nie ma opinii i nie chce tejże wygłosić. I to bardzo dobrze - świadczy to o wszechstronności i daje szeroki ogląd na życie.

W felietonach pisanych od wiosny 2015  do grudnia 2017 roku Clarkson odsłania mechanizmy ludzkiego (wygodnego) myślenia, pomyłki rządów realizujących programy pomocowe bez diagnozy jaki sposób niesienia pomocy będzie najskuteczniejszy, omawia brexit i kpi z tego, co współcześnie wydaje się być Świętym Graalem.

Ale wiecie, mnie nie przeszkadza to, jak naśmiewa się z wegan, ekologów i kobiet. Dostrzegam w tym, co pisze pewne prawidłowości i wiem po co sięga po ironię. Bo jeśli zestawić, tak jak on to czyni, walkę o przestrzeń dla krów z całkowitym zobojętnieniem na to w jakich warunkach dni spędzają uchodźcy, to widać bez zbytniego wysiłku intelektualnego, że coś tu jest nie tak. Powiecie - to demagogia? A felieton, w którym autor opisuje przyzwolenie społeczne za nieracjonalne zachowania kobiet przeżywających menopauzę i pełne lekceważenia wzruszenia ramionami jakimi kwituje się męski kryzys wieku średniego, równie nieracjonalny? Wisienką na torcie wydaje się być w tym wszystkim tekst tym jak dobrze jest być parkowym policjantem.

Zresztą - 92 felietony dają olbrzymie pole do rozmowy. Można się zgodzić, nie zgodzić, dyskutować, kłócić, spolegliwie kiwać głową, czy z oburzeniem trzasnąć drzwiami rzuciwszy wcześniej książką o ścianę. I bardzo dobrze. Śmiem twierdzić, że Jeremy Clarkson cieszyłby się wiedząc, że jego słowa budzą tak duże emocje; wszak o to chodzi w literaturze:)

3.12.19

Powieści świąteczne (1)

Powieści świąteczne (1)
W tym roku pojawiło się mnóstwo powieści, których akcja rozgrywa się w grudniu i jest silnie związana z tzw. duchem świąt. O dwóch z nich już pisałam (1, 2), pozostałe będę przedstawiać we wspólnych wpisach. Mnogość książek o tematyce świątecznej, niezależnie od tego jakie triki fabularne zastosowali autorzy, sprawia, że każdy z nas czytelników - o jakże różnorodnych oczekiwaniach i sympatiach literackich - znajdzie coś dla siebie.

Kasia Bulicz-Kasprzak, Magiczna podróż


Powieść Kasi Bulicz-Kasprzak ma dość odświeżający tok fabularny, a mianowicie jest to powieść drogi. Drogi, którą pokonują - w imię wykonania dobrego uczynku - trzy obce sobie kobiety. A jednak wsiadają do auta i przemierzają kilometry, by dostarczyć zaginione zwierzę do jego dziecięcego towarzysza. Zamknięta przestrzeń, emocje towarzyszące podroży, oddalenie, także mentalne, od codzienności, pozwalają Małgorzacie, Alicji i Beacie stać się szczerymi wobec siebie i wobec, nagle odkrytych, przyjaciółek.

Gdy będziecie czytali Magiczną podróż zwróćcie, proszę, uwagę na dwie rzeczy (choć ważnych jest tam pewnie więcej). Po pierwsze - pies i jego rola w życiu rodziny. Po drugie - to co współcześnie nazywamy bohaterstwem.

Jestem ciekawa, czy będzie się Wam podobało, dajcie znać:)

Magdalena Kordel, Nieświęty Mikołaj



Dawno temu trafiłam na książkę Sklep na Blossom Street, która przypomniała mi się od razu, gdy zaczęłam czytać najnowszą powieść Magdaleny Kordel. Nie, nie jest o tym samym, ale niesie podobne przesłanie - o tym, że to ludzie są naszą największą wartością.

Jaśmina, jak wiele z nas, ma tendencję, by wspierać swojego mężczyznę kosztem własnych marzeń, pragnień i planów. Ona marzyła o otwarciu sklepu z włóczkami, uczeniu rękodzieła, dawaniu ludziom szansy stworzenia czegoś niesztampowego, wyzwolenia twórczych mocy. Ale jej ukochany miał pomysł na biznes, który pozwoli im szybciej zarobić, a gdy już zarobią, to przecież ona - kobietka dziergająca - otworzy sobie co tam chce. A jednak Radek miał inne plany.

[I tu wtręt całkiem nie związany z fikcją literacką - przeczytajcie]

Zderzenie z rzeczywistością jest straszne. Jaśmina zostaje z niczym, więcej - zostaje z kolosalnymi długami i poczuciem, że z jej powodu w wielu rodzinach nie będzie dobrych świąt, bo jej firma nie zapłaciła wynagrodzeń pracownikom. I wówczas pojawia się Nieświęty Mikołaj, który sprawia, że u progu kobiety stają jej ciotka i babcia. A tuż za nimi przyjaciółki. I zaczyna się zmiana.

Cieszę się, że Magdalena Kordel pisząc ową ciepłą historię, ustrzegła się prostych rozwiązań i nieco powodziła nas za nos. Podoba mi się w tej książce pewna nieuchwytność, czar i siła jaką dają, w najgorszych chwilach życia, osoby bliskie.

Takich osób wokół Wam życzę.

Natasza Socha, Magda Mazur, Drogi święty Mikołaju



Karol i Karolina, Matylda i Mikołaj, Renata i Tomasz. 

Artysta, zepsute dziecko bogatych rodziców i sędzia, która swoim uporem i wytężoną pracą osiągnęła sukces zawodowy, tworzą parę, które - jak się coraz bardziej zdaje - jest ze sobą tylko z rozpędu. Jego irytują jej oczekiwania, ją - jego niechlujność i brak samodzielności życiowej. Jednak pewna wiadomość o rodzicach sprawia, że zaczynają patrzeć odmiennie na siebie i własna przyszłość.

Dziennikarka samotnie wychowująca dziecko i odmawiająca sobie wszystkiego, bo zmiana za drogiego domu na mieszkanie spowoduje w Mikołaju traumę, by nie wspomnieć o zamianie drogiej szkoły prywatnej na państwową. A chłopiec lat 12 nigdy w życiu nie był sam w sklepie i nie robił zakupów. Wszak rozwód rodziców zachwiał jego konstrukcją psychiczną, więc zadaniem matki jest usuwanie sprzed swego dziecięcia wszelkich działań mogących tejże konstrukcji zaszkodzić jeszcze bardziej. 

Renata to powstać najbardziej kontrowersyjna w powieści. Dwukrotna rozwódka wywodząca się z niewielkiej miejscowości, gdzie jej matka, silna - podziwiana i nienawidzona - kobieta, należy do elity, robi karierę w korporacji. Wierzy, że drogie ubrania, wygląd i takie, a nie inne zachowanie, dadzą jej władzę na tym kogo chce i pozwolą jej osiągnąć cel. Nawet jeśli ów cel osiągnie po trupie małżeństwa mężczyzny, na którego własnie ma ochotę.

Zaglądamy w życie bohaterów powieści jak w okna sąsiadów, podczas wieczornego spaceru po osiedlu. Podglądamy ich radości, zmagania, działania i choć czasami się dziwimy, innym razem śmiejemy, to jednak w tyłu głowy brzęczy nam myśl - a co zobaczyliby inni przechodnie w moim oknie?

*   *   *

We wszystkich trzech powieściach zajdziecie mnóstwo trafnych obserwacji, sporo materiału do przemyśleń. I tylko od Was zależy, czy pod ich wpływem postanowicie coś zmienić w swoim życiu:) Dobrej lektury!

30.11.19

925 wpis o Sisi

925 wpis o Sisi

W ostatnich dniach sierpnia 2006 roku znalazłam na szybie sklepu zoologicznego kartkę głoszącą "Oddam kocięta". Zadzwoniłam pod wskazany numer i umówiłam się na oglądanie. Kilka dni później w moje życie wkroczyła Sisi.


Mała, bardzo charakterna kotka zawładnęła mną błyskawicznie. Towarzyszyłyśmy sobie wzajemnie robiąc razem wszystko to, co robić razem mogą kot i człowiek. Przemierzyła ze mną setki kilometrów, mieszkała w wielu mieszkaniach, zasypiała na niezliczonych tomach książek. Mruczała do mnie, fukała obrażona, lizała w nos, gdy chciała mnie obudzić i wtulała się tak, jak robiła to będąc kocim dzieckiem.


Spacer po plaży, picie kawy na balkonie, odpoczynek pod krzakami róż w ogrodzie, witanie w progu, dzielenie talerza, poduszki, ręcznika. Wspólne strojenie choinki, pocieszanie po śmierci Gusi i Sary, wyniańczenie Nusi, przytulanie w tych wszystkich chwilach, w których miałam dość. To wszystko, i wiele więcej, jej zawdzięczam. To wszystko, co od niej dostałam, jest nie do przecenienia.


To Sisi była Kociokwikiem. Od niej się zaczęło, dzięki niej do domu trafiły kolejne koty i psy, jej mądrość pozwoliła na to, bym dzięki niej uczyła się zwierząt, miłości do nich i miłości od nich.


Była przy mnie, a ja byłam przy niej. Byłyśmy ze sobą do jej końca - zasnęła w moich ramionach.


Ten kto kocha i kto ma zwierzęta, wie jak się teraz czuję. Kto nie, a nie umie być empatyczny - wiedzieć nie będzie. Ale ten wpis ma też inny cel, nie tylko opowiedzenie o tym jak trudno jest mijać legowisko, na którym ostatnio spała, a teraz jest puste i jak boli, gdy napełnia się jedzeniem o jedną miskę mniej, niż jeszcze wczoraj.


Nasze zwierzęta dają nam radość, miłość, oddanie. Dają nam też ból - cierpią, chorują, umierają. To ostatnie w wielu przypadkach zależy od nas, od tego kiedy pozwolimy im odejść. Od tego, kiedy przedłożymy ich dobrostan, nad nasze poczucie bycia osamotnionymi.


W ręcznik, który dla Sisi stanowił całun, zawinęłam wczoraj wraz z nią swoje serce. To jednak, oddawane wraz z odchodzącymi zwierzętami, ma niebywałą moc; jest przy nich, a jednocześnie jest z tymi, które wciąż towarzyszą mi w życiu. Oddawane umierającym dzieli się, by objąć żyjących.


Trzy dni przed Sisi umarła Lulu, koteczka mieszkająca z moją Siostrą i jej Córką. Była 2 miesiące starsza od Sisi. Wierzę, że są teraz ze sobą, tak jak na tym zdjęciu.

29.11.19

Dla dzieciaków (34)

Dla dzieciaków (34)
Poniżej znajdziecie kilka książek o Mikołaju, elfach i roznoszeniu prezentów. Przedstawiam je nieco dla informacji, a nieco dla archiwizacji. Nie znalazłam wśród nich czegoś, co zachwyca. Ale ocenę tego, czy są wartościowe i godne polecenia zostawiam Wam.

Katarzyna Zych, Natan Grech, Pani imbir i Szkoła Elfów. 
Na dalekiej północy, tam gdzie renifery, żyją też elfy. Marzą o tym, by stać się pomocnikami Św. Mikołaja, ale aby zasłużyć na tę rolę muszą pobierać nauki w elfiej szkole i zdać egzamin z magii świąt. Wykonują kolejne zadania, aż przychodzi to najważniejsze i ono uświadamia elfom i młodym czytelnikom, na czym tak naprawdę polega owa magia.

Łagodna opowieść, która mimo pewnej nieporadności i nierówności kończy się morałem wartym podkreślenia. Zaproszenie dzieci do wspólnej z elfami wędrówki przez krainę śniegu rozświetlonej gwiazdami, może okazać się ciekawym doznaniem literackim.

Barbara Supeł, Marta Koshulińska, Tuż przez Gwiazdką.


W naszych domach przed świętami panuje nerwowa atmosfera: zakupy, gotowanie i porządki. I jeszcze choinka, nowe ubrania, sianko na stół, prezenty i to wszystko co kojarzy się ze świętowaniem Bożego Narodzenia. Okazuje się, że podobnie wiele pracy mają postacie zaangażowane w przygotowanie orszaku Mikołaja. Trzeba przeczytać listy od dzieci, zapakować prezenty, posprzątać, przygotować sanie do drogi i wiele, wiele innych. 

Zastanawiam się, czy ów pęd pracy po mikołajowej stronie ma być usprawiedliwieniem tego po ludzkiej? Czy koncentracja na prezentach jest tym, co warto promować?

Barry Timms, Ag Jatkowska, Pomocnicy Mikołaja



Książka adresowana do najmłodszych dzieci. Prosta opowieść o przyjaciołach, którzy stawiają się gotowi do pracy na wezwanie Mikołaja. Niedźwiedzią rodzinę zasypał śnieg i należy się zatroszczyć, aby mieli dekoracje, jedzenie i upominki. Wspólna praca na rzecz innych pozwala zwierzętom się zjednoczyć, a odwiedziny u Niedźwiedzi są wspaniałą okazją do świętowania w gronie przyjaciół.

Barbara Supeł, Elfy na ratunek


Kiedy tuż po ciężkiej pracy związanej z przygotowywaniem i pakowaniem prezentów efly odwiedziły stajnię reniferów i przekonały się, że te ostatnie są poważnie przeziębione, wpadły w lekką panikę. Zaczęły gorączkowo szukać alternatywnych rozwiązań. I tak oto zamontowały silnik w saniach, uszyły balon, kupiły super szybkie auto. Żaden jednak z tych pomysłów nie był idealny - bo idealne do mikołajowych sań są renifery.

Z wierszowanej opowiastki Barbary Supeł dowiedziałam się, że wyciąg z jemioły można stosować leczniczo. Co prawda, internety głoszą, że na obniżenie ciśnienia i kilka innych schorzeń, a nie na przeziębienie (jak na to miejsce w książce), ale to dla mnie i tak ciekawe odkrycie.

28.11.19

Maria Apoleika. Psie sucharki.

Maria Apoleika. Psie sucharki.
Znacie Kota Simona? Te doskonale oddające naturę kocią rysunki i filmiki? Odkryłam go na własny użytek już bardzo dawno i wiele czasu spędziłam podpatrując i mówiąc (do siebie lub ludzi obok) - Tak samo jak mój kot! Patrzyłam, identyfikowałam zachowania kocie i - a szczególnie, gdy nastały w moim życiu psy - brakowało mi psiego odpowiednika Kota Simona.

Już nie brakuje, bo genialną wykładnią psich obyczajów są Psie Sucharki, podpatrzone i przekute na grafikę i tekst przez Marię Apoleikę. W wywiadzie udzielonym Wysokim Obcasom autorka mówi, że mieszka z nią jeden pies i ma miejsce dla kolejnego, tymczasowego, bo taki się zawsze znajdzie. Myślę, że i ten jeden pies, a przede wszystkim bystra obserwacja i umiejętność odczytywania zachowań zwierząt, stanowi o sukcesie strony i stanowić będzie o sukcesie książki. Bo też w wydaniu książkowym znajdziemy, pomiędzy grafikami - wiele mówiącymi, dodajmy - kilka słów o tym jak psa traktować, by psio-ludzka koegzystencja upływała harmonijnie, jak o niego dbać i wszystko to, co warto wiedzieć nim człowiek zdecyduje się zaprosić do rodziny czterołapego, który mówi:


Jeśli zatem ktoś z Waszych bliskich rozważa adopcję psa - podsuńcie mu Psie sucharki. Jeśli psa już zaadoptował - również. Bo to ie tylko śmieszne obrazki, to sporo wiedzy przekazanej w sposób idealnie wypełniający nasze myśli.

Gorąco polecam:)

22.11.19

Dla dzieciaków (35)

Dla dzieciaków (35)
Sandra Dieckmann, Wróć, mój wilku, wróć!


Piękna, również graficznie, opowieść o śmierci i przyjaźni. O tym, że wspólne dni, dobre chwile spędzone razem zostawiają w nas ślad i pozwalają - mimo głębokiego poczucia utraty i osamotnienia - na spoglądanie w przyszłość z nadzieją i poczuciem, że bliscy nam pozostają przy nas we wspomnieniach.

Dr Sarah Herlofsen, Dagmar Geisler, Co to ten rak?


Mądra, dopasowana do dziecięcej percepcji książka o chorobie nowotworowej. W sposób bardzo jasny autorka tłumaczy jak funkcjonuje ludzki organizm i objaśnia czym są komórki rakowe. Medyczny wykład przepleciony jest realnymi pytaniami dzieci, które zetknęły się z chorobą. Dzieci pytają o to jak się maja zachować, czy mogą się zarazić, czy musza być tylko mili dla kogoś, kto choruje i czy, gdy podczas leczenia wypadną im włosy, to inni będą się z nich śmiać. 

Co ciekawe - Sarah Herlofsen nieustająco podkreśla, że rak to choroba, która można leczyć i wyleczyć oraz, że komórki rakowe nie są złośliwe, a chore. Ten sposób myślenia zdejmuje nieco odium śmiercionośnej, budzącej dziecięcą grozę, choroby i pozwala im mieć nadzieję.

Gorąco polecam.

Anna Sakowicz, Listy do A. Mieszka z nami Alzheimer


Temat - jak sugeruje tytuł książki - trudny. Bardzo trudny, bo też niełatwo jest patrzeć jak osoba nam bliska nagle zaczyna zachowywać się inaczej niż dotychczas, przestaje nas poznawać, zapomina, staje się obca i wroga. Trzeba jednak przyznać autorce, że poradziła sobie z tym mistrzowsko. Być może dlatego, że czerpała, czego współczuję, z własnych doświadczeń.

Do domu Anielki, zajmowanego dotychczas przez nią, jej siostrę i ich rodziców, wprowadza się babcia. Dziadek pracuje, a starsza kobieta potrzebuje stałej obecności drugiej osoby w domu. Kimś takim jest mama Anielki. Dziewczynka wie, że babci towarzyszy pan Alzheimer (podsłuchała rozmowę dorosłych) i postanawia pisać do niego listy. Listy, w których powie mu jak bardzo go nie lubi i jak bardzo przeszkadza jej to, w jaki sposób zmienia babcię i ich życie.

To bardzo realna i bardzo wzruszająca opowieść. Emocjonalny odbiór wzmaga strona graficzna książki, za którą wydawnictwu Poradnia K należą się brawa.

Nawet jeśli dziś Waszej rodziny nie dotyczy problem opisany w książce Anny Sakowicz, to sięgnijcie po nią, przeczytajcie, by umieć odnaleźć się w chwili, w której pan A. postanowi zamieszkać wśród Was.

Per Nilsson, Inny niż wszyscy


Dawid jest chłopcem jakich wielu. A przynajmniej tak mu się wydaje. Gdy jednak okazuje się, że jeden z jego kolegów, Oskar ma zespól Aspergera, chłopiec zaczyna się zastanawiać co to znaczy być normalnym, czy on i Oskar są do siebie podobni oraz czy Oskar jest chory. Pytań ma całe mnóstwo, inicjuje rozmowy z dorosłymi i rówieśnikami, niestety żadna z nich nie daje mu jasnej odpowiedzi. Tata podsuwa Dawidowi pewnego  nurtującego go rozwiązanie problemu. Czy jednak dziecko przyjmie ową sugestię?

Doskonała, niezbyt długa, ale wiele znacząca, opowieść o akceptacji i samoświadomości. Polecam.

Rasa Jančiauskaitė, Powiedz to w mig


Rasa Jančiauskaitė w swojej książce przybliża słyszącym świat osób głuchych. Bazując na historiach członków Litewskiego Stowarzyszenia Głuchych opowiada o powodach głuchoty i sposobach radzenia sobie z nią w codziennym życiu. Pokazuje różnorodność losów ludzkich, akceptację bądź jej brak w środowisku słyszących i to, w jaki sposób osoby głuche żyją.

Bardzo ciekawa książka, doceniona w konkursie Jasnowidze organizowanym przez Wydawnictwo Dwie Siostry.


Katarzyna Ryrych, Piąta babcia Dominika


Ta książka nie ma tak silnego przesłania jak te, o których pisałam wyżej. Przygody Dominika ubrane w konwencję historii kryminalnej, wymagającej śledztwa i odnalezienia winnych, przypominać mogą i dobre wzorce Joanny Chmielewskiej, i modne ostatnio powieści dziecięco-młodzieżowe. Jednak nie z tego powodu ją tu umieszczam. Tym powodem jest zdanie (...) usłyszał, jak tata mówi do mamy, że ma już powyżej uszu romansów swojego ojca. I że ani jednej babci więcej. [s. 13]

Katarzyna Ryrych w postaciach dziadka i nowej babci Dominika pokazuje, że dojrzałość to nie wyrok i wykluczenie. Unaocznia, choć każe chłopcu się nieco dziwić, że można być czyjąś babcią i pisać po nocach gry komputerowe, a bycie dziadkiem nie wyklucza robienia swetrów dla przyjaciół. Ciekawy w tej powieści jest też wątek Jacka Wilka, psychologa, który przeprowadza specyficzny eksperyment na plaży.

Książki Ryrych nie niosą oczywistych treści, ale zapadają w pamięć. Mam nadzieję, że i tym razem tak będzie, a Piąta babcia Dominika przyniesie młodym czytelnikom coś więcej niż tylko opowiastkę o poszukiwaniu złodziei szlachetnych kamieni.

21.11.19

Krystyna Mirek. Świąteczny sekret.

Krystyna Mirek. Świąteczny sekret.

Kiedy rok temu pisałam zapraszając Was na kolejne biblioteczne spotkanie z Krystyną Mirek, nie myślałam, że ów czas minie tak szybko. Nie bacząc na moje niedowierzanie czas upłynął, a ja mam przyjemność przypomnieć Wam o jutrzejszej wizycie autorki w Katowicach.

Zosia ma 19 lat, maturę przed sobą, zgorzkniałą matkę, lekko podchodzącego do wierności małżeńskiej ojca oraz dwie siostry, które gdy tylko dorosły, uciekły czym prędzej z zasięgu dusznej atmosfery rodzinnej. Ach, Zosia ma jeszcze coś - coś co stanowi podstawę jej działania i wyborów życiowych. Tym czymś jest silne przekonanie o tym, że kobiety z jej rodziny trafiają na uroczych łajdaków łamiących im serca.

Gdy umiera babcia Zosi i zostawia wnuczkom dom, starsze siostry dziewczyny rezygnują ze spadku. A ona, zmęczona powtarzalnością zachowań matki rozważa bardzo poważnie rozpoczęcie nowego życia na wsi. Czy to jednak dobry pomysł?

W tok powieści, której przekaz niesie ze sobą przekonanie o własnej sile i możliwościach, podpartych odpowiednią motywacją, autorka wplata zdania, które mogą stanowić dla czytelników motta, cytaty do wspierania siebie w procesie spełniania marzeń, wprowadzania zmian, czy pracy nad samorozwojem.

Powieść "Świąteczny sekret" zabiera nas do rodziny, której dano szansę na to, by odnaleźć się na nowo. Życzę tego wszystkim nam na najbliższe Boże Narodzenie.
Copyright © Prowincjonalna nauczycielka , Blogger