Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą literatura żydowska

Sylwia Borowska. Ślub pod chupą.

Nie czytałam pierwszej książki autorki, bo nie udało mi się na nią trafić, więc gdy tylko zobaczyłam Ślub pod chupą w bibliotece, to czym prędzej zamówiłam.  Autorka rozmawia z Polkami, które mieszkają w Izraelu. Są żonami Żydów, Żydówkami po konwersji, kobietami, które wybrały taką drogę świadomie. Niejednokrotnie jest też tak, że zanim spotkały swoich dzisiejszych mężów, wybrały życie w Izraelu i w ramach reguł panujących w religijnej części społeczeństwa izraelskiego. Ciekawie było czytać o tym jak rozmówczynie Sylwii Borowskiej są przyjmowane w gronie znajomych i rodziny w Polsce i w Izraelu. Dzięki rozmowom mogliśmy zajrzeć do ich domów, dowiedzieć się czegoś o koszernej kuchni, wychowywaniu dzieci, podziale obowiązków domowych, zasadach życia codziennego regulowanych przez religię. Kobiety rozmawiające z autorką opowiadały tez o powodach przyjazdu do Izraela, drodze do konwersji, obyczajach ślubnych (i przed) i byciu żoną religijnego Żyda. Ślub pod chupą jest reklamowany ha...

Deborah Feldman. Unorthodox.

Przyznaję - ta książka (z poprzednią okładką, wydana w 2017 r.) czekała na swój moment aż do teraz. Wieść o ponownym wydaniu, połączonym z premierą serialu, skłoniła mnie do tego, by zapoznać się z opowieścią Deborah Feldman. Bardzo lubię zestawienia książek i filmów, więc i w tym przypadku nie mogłam sobie odmówić. Deborah mieszka z babcią i dziadkiem. Jej matka zniknęła z rodziny, ojciec pojawia się tylko niekiedy, nadużywa alkoholu i jest niezdolny do sprawowania opieki nad kimkolwiek. Dziewczynka nie ma nikogo kto by się za nią ujął, kto zadbałby o nią i jej funkcjonowanie w społeczności rówieśników. Rodzina Deborach to ortodoksyjny Żydzi. Kierują się w życiu wskazówkami Tory i rabina, nakładając na siebie mnóstwo ograniczeń. Ot, choćby jak to, że skoro w szabas nie można jeździć wózkiem, ani niczego nosić, to rodziny z małymi dziećmi, nie poruszającymi się samodzielnie, nie mogą uczestniczyć we wspólnym świętowaniu. Zajde, dziadek dziewczynki, jest wyznawcą teorii, że ...

Włodek Goldkorn. Dziecko w śniegu.

Za oknem żar, a mnie czytającą wspomnienia Włodka Goldkorna, co i rusz ogarniał chłód. Bo choć słowa dziennikarza opisują z nostalgią katowickie lata dziecięce, to owa nostalgia pozostaje w cieniu Zagłady. Shoa wszak jest wciąż obecna z życiu Włodka i jego przyjaciół z podwórka i szkoły. Są dziećmi - nadzieją, dziećmi, które urodziły się, bo tylu zginęło. Dziećmi, które mają żyć szczęśliwie, nie zagrożone śmiercią z nienawiści. Opowieści autora związane są z jego rodziną, z ludźmi, których znał i którzy różnorako reagowali na własne przeżycia. Uderzające jest to, że w nich to, jak jasny przekaz dawali rodzice synowi - uczyli go, by nie zasklepiał się w nienawiści, by patrzył w przyszłość pamiętając o przeszłości, ale by ona nie przysłaniała mu tego, co jeszcze go czeka.  Piszę Wam o tej książce, a w głowie kłębi mi się mnóstwo pytań, zdań, które mnie zainteresowały, wątków, które wzbudziły ciekawość i obawy. Dziś zapewne przeczytam Dziecko w śniegu jeszcze raz, zaznac...

Szalom Asz

[ źródło zdjęcia ] Dużo czytam. W bogatym zestawieniu moich doświadczeń życiowych znaleźć można także styczność z polonistyką. Jednak o Szalomie Aszu dowiedziałam się nie z własnych wędrówek literackich, czy akademickich list lektur zalecanych, a na siłowni. Tak, dobrze czytacie:) Szalom Asz to twórca niepokorny, kontrowersyjny, wizjonerski. Jego twórczość wzbudzała skrajne emocje uzależnione od tego kto, kiedy i w jaki sposób czytał i odczytywał działa Asza.  Z całego bogactwa dzieł Szaloma Asza najbardziej zainteresowała mnie trylogia Przed potopem , w skład której wchodzą powieści Petersburg , Warszawa , Moskwa . Podczytuję je powoli, gdyż dysponuję jedynie wersją elektroniczną, ale jest to podczytywanie równoznaczne z rozsmakowywaniem się. Okazuje się, że temat Szaloma Asza w Polsce jest tematem żywym: organizowany jest cykl seminariów naukowych jemu poświęconych, biblioteka w Kutnie ogłosiła XIII już raz konkurs literacki im. Szaloma Asza, a u...

Ronaldo Wrobel. Tłumacząc Hannah.

Brazylia w 1936 roku. Duże i coraz liczniejsze wraz z upływem lat środowisko Żydów uciekających z Europy. I pomiędzy nimi Max Kutner, szewc, który pod cudzym nazwiskiem wylądował na ziemi mającej posmak obiecanej. Gdy okazuje się, że Max zna jidisz, lokalna policja proponuje mu (a wiadomo, że takim propozycjom się nie odmawia) by pracował jako tłumacz wspierając instytucję cenzury.

Część pierwsza

Od ostatniego wpisu minęło sporo czasu. A ja - mimo, że nie piszę - wciąż czytam, słucham, a nawet oglądam. Postanowiłam zgromadzić w jednym miejscu okładki/plakaty tego, co towarzyszyło mi w lutym. Zgromadziłam, popatrzyłam i uznałam, że nie będę oszukiwała ani sobie, ani tym bardziej Was, łudząc, że jestem w stanie każdemu utworowi poświęcić osobny wpis. Poczynię zatem wpis zbiorczy, z kolejnością przypadkową. Abrahamem J. Heshelem zafascynowałam się już czas jakiś temu. Odnajduję w czytaniu jego pism wyjątkowy spokój, melodię, bliskość, której nie rozumiem, ale z której czerpię. Wśród książek przygotowywanych w pracy do zasobów antykwarycznych znalazłam "Pańską jest ziemię", pożyczyłam i rozsmakowywałam się w tej niewielkiej rozmiarowo, ale głębokiej treścią, książce przez kilka dni. Gdy zaczęłam czytać książkę Waldemara Wolańskiego pomyślałam, że jest odważny, bo pisanie o hodowli psów w czasach, w których co chwila z mediów dowiadujemy się o tym, że coś...