Po książkę Adama Bahdaja sięgnęłam z powodu niedokładnego przeczytania regulaminu pewnego wyzwania czytelniczego. Myślałam, że czytamy książki z nazwą koloru w tytule, przejrzałam domowe zasoby i uznałam, że powrót do "Uwaga! Czarny parasol!" będzie miłym powrotem do lektury czytanej dawno temu. Choć pierwotnie wydawało mi się, że książka mocno się zdeaktualizowała, to po uważniejszym przeanalizowaniu treści uznałam, że mimo pewnych elementów osadzonych w czasach, w których powieść powstawała (1963) historia powinna zainteresować także współczesnych czytelników. W rączce tytułowego czarnego parasola jest bowiem ukryta mapa pokazująca drogę do skarbu. Kto jednak jest właścicielem owego parasola, co wspólnego z nim ma pewien poeta i kim jest mężczyzna z limuzyny okazuje się podczas - dość emocjonującej - lektury. Gdy tylko książki Helene Wecker pojawiły się w Polsce i gdy tylko przeczytałam udostępniony przez wydawnictwo pierwszy rozdział zapragnęłam przeczy...
O czytaniu, książkach, pisaniu. O tym co warto i z kim poczytać. O zwierzakach, bez których dom staje się nudny. O życiu, po prostu:)