Zofia Stanceka, Marianna Oklejak. Basia i przyjaciele. Marcel (HP 4.2.)

Zofia Stanceka, Marianna Oklejak. Basia i przyjaciele. Marcel (HP 4.2.)


Och, jak dawno nie sięgałam do książek o Basi. Helena już wyrosła, a ja zajęłam się inną literaturą. I jaka wielka jest moja radość, że powrót do książki świetnego duetu pisarki i ilustratorki, przydarzył mi się własnie na historii Marcela.

Bo Marcel kocha zwierzęta. Zgodnie z tym, czego nauczyła go ciocia, uważa, że każde życie jest cenne i dlatego - oraz dzięki wielkiej miłości do zwierząt rodziców Marcela - jego dom zamieszkują papuga, koty, pies.

Poznajemy historię przyjaźni Marcela ze zwierzętami, historie wiążące się z tym, w jaki sposób każde z nich trafiło do domu chłopca. Wszystko to przesycone jest potężną dawną miłości i szacunku do braci mniejszych.

Gorąco polecam!

Wsparcie Fundacji to 10 zł za tę książkę.

Mo Willems. Czy umiem się dzielić? Czekanie jest takie trudne! (4.1)

Mo Willems. Czy umiem się dzielić? Czekanie jest takie trudne! (4.1)

 

Kocham Świnkę Malinkę i Słonia Leona. Co więcej, mam wrażenie, że Mo Willems ma w sobie tak wiele z dziecka, że w zachwycający sposób potrafi dotrzeć do tych fragmentów naszych serc, w których ukryte są dziecięce wspomnienia. A co dopiero mówić o trafianiu do serc dzieci?

Leon z radością kupuje u lodziarza gałkę w ulubionym smaku. Podskakuje z radości na myśl o tym jak będzie jadł zimny przysmak, gdy nagle... Przypomina sobie, że przecież nie tylko on lubi lody, że lubi je także Malinka. I może dobrze byłoby się z nią podzielić? Ale przecież ona się nie dowie, że on zjadł sam - czyż nie?

Zostawiamy Leona z dylematem i wkraczamy we własne wspomnienia o zachowaniach dzieci. Przypominamy sobie myśli (widoczne na przejętych twarzach) poświęcone temu, by podzielić się z kimś czymś co jest nasze, tylko nasze i na dodatek najulubieńsze. 

Nie ma tu groźnego głosu dorosłej osoby oznajmiającego - nie bądź sobkiem, podziel się lub nieładnie jest się nie dzielić, a jednak Leon otrzymuje wartościową lekcję.

Malinka ma dla Leona niespodziankę. Aby ją dostać Leon musi wykazać się cierpliwością. A to - jak wiemy - jest trudne. W zachowaniu Leona widzimy całe bogactwo jakie niosą ze sobą radość z prezentu, niecierpliwość, złość, że trzeba czekać. Leon się gniewa, płacze, obraża, pokazuje, że jest dzielny. A Malinka dzielnie mu w tym wszystkim towarzyszy, bo wie, że niespodzianka jest warta czekania.

Brawa dla autora za pomysł na niespodziankę :-)

Wesprzyj Fundację za 20 zł (obydwie książki).

Paulina Płatkowska, Truskawkowe Lato (HP 3.3)

Paulina Płatkowska, Truskawkowe Lato (HP 3.3)

 


Książka Pauliny Płatkowskiej opowiada o pierwszych zauroczeniach, myślach, które z dziecka czynią nastolatka, fascynacji druga osobą i wszelkich kłębiących się w dorastających emocjach. A - przyznacie - szczególnie z tym ostatnim nie jest w życiu łatwo.

Klara wraz z rodzicami wyjeżdża na wakacje. Ku zdumieniu jej mamy, szykującej się na ten wyjazd od dłuższego czasu - nie jadą na zorganizowaną wycieczkę do Włoch, ale samodzielnie - do Grecji. Po pierwszym szoku wyprawa okazuje się być bardzo przyjemną. Dla Klary - wyjątkowo. Spotkała tam bowiem chłopaka, dla którego szybciej zabiło jej serce.

Ale zanim doszło do wyjazdu dowiadujemy się z kim Klara się przyjaźni, kogo chciałaby sobą zafascynować i w jaki sposób z dzieciaków chodzących po prostu do jednaj klasy, tworzą się nastolatki wrażliwe na innych, gotowe nieść pomoc, a zwykłe koleżeństwo zamienić w przyjaźń.

Ciekawie opowiedziana historia Klary i jej bliskich powinna zainteresować dzieciaki z V i VI klasy.

Wesprzyj Fundację, kup za 10 zł:-)


Keri Smith. Wykończ tę książkę. (HP 3.2)

Keri Smith. Wykończ tę książkę. (HP 3.2)

 


Wbrew tytułowi - ta książka nie namawia do tego, by ją drzeć, palić, podtapiać. Namawia jednak do tego, by nie stawiać jej w gablocie za szybą, a używać. Czytać, zabierać na spacery, odkładać do tajemnych skrytek.

Czytam przy jedzeniu. Instagramowa ankieta, w której odpowiadaliście na pytanie, czy też tak robicie pokazała, że większość z Was tak. O to, co czytacie już nie pytałam, ale podejrzewam, ze tu też jesteśmy do siebie podobni. Przy jedzeniu towarzyszą mi najczęściej książki moje, nie biblioteczne, mocno zaczytane, znane już na pamięć, którym kropla pomidorowej czy barszczu nie zaszkodzi, a jedynie sprawi, że będą bardziej moje. Nie, nie pochwalam nurzania książek w truskawkach i lodach, ale wiem, że te najbardziej ukochane, towarzyszące mi w najróżniejszych chwilach życia mają w sobie i piasek z plaży, i niezapominajkę z przechadzki po łące, i ślady po pomidorze.

Keri Smith namawia do zakumplowania się z książką. Do nawiązania z nią emocjonalnej więzi. Dołączam do tego namawiania:-)

Kupując książkę za 15 zł (cena minimalna) wspierasz Fundację.

Roczny Roch, czyli prawie przegapione urodziny

Roczny Roch, czyli prawie przegapione urodziny

 


W sierpniu tamtego roku trafił do Kociokwika Roch. Mały, szczurkowaty i wypłoszowaty. Miał trzy miesiące, które przeżył na terenie kuźni przemysłowej. Skoro w sierpniu miał już kwartał życia za sobą, to znaczy, ze w maju przypadają jego urodziny, prawda?

Dziś jest szczupły, długołapy, wiecznie głody i dysponuje potężnymi zasobami energii. Uwielbiam czuć jego sprężyste ciałko zwinięte w kłębek tuż przy moich plecach. Gdy się kręcę w nocy, podnosi się, przeczekuje i układa ponownie. Budzi się wraz ze mną i od razu biegnie do kuchni. Siada na ekspresie do kawy, wtula we wciąż jeszcze ciepłą rurkę pionu grzewczego i czeka. Gdy wyciągam miski porzuca pozę zblazowanego kota i wskakuje między nie nijak nie rozumiejąc, że im bardziej mi przeszkadza, tym bardziej opóźnia napełnianie misek.

Przez rok wiele się nauczył. Cudnie było obserwować jak naśladuje starsze koty i robi dokładnie to, co one. Owszem - zdarza mu się robić to, czego one nie, ale to chyba podpowiada mu jego dziecięco-młodzieżowa fantazja. Jako jedyny w domu zaczepiał się czterema łapami na makramowej osłonce doniczki i bujał się wraz z kwiatkiem pod samym sufitem. Układa się wokół słupka na drapaku i robiąc z siebie kółko, łapie własny ogon. Jednak czynnością, która zdumiała nas najbardziej, okazało się być stawanie dwoma łapkami na krawędzi telewizora po to, by sięgnąć do wskazówek zegara - przesuwaj je lub odginać jak tylko się da.

Jada kukurydzę, oliwki, ciamka z zadowoleniem masło orzechowe i żółtko. To oczywiście okazjonalnie, bo jednak podstawą żywienia jest karma przeznaczona dla kotów ;-) Tu nie grymasi - czy puszka mięsna, czy rybia, sama ryba, czy suche - zjada grzecznie i już nawet wie, że nie wolno iść wyjadać z cudzej miski, gdy się opróżni swoją najszybciej.

Rozczula mnie, gdy podchodzi do wyspacerowanej Amber i obwąchuje ją delikatnie i uważnie zbierając z niej zapachy łąki, czy lasu. Nauczył się już jak duży musi być sus, aby przeskoczyć nad nią w drodze na balkon i tylko czasami w czasie szalonych gonitw po domu zapomina, że nie wolno biegać po psie.

Cieszę się, że z nami został:-)

 Anna Sakowicz, Listy do A. Mieszka z nami Alzheimer (HP 3.1)

Anna Sakowicz, Listy do A. Mieszka z nami Alzheimer (HP 3.1)


Temat - jak sugeruje tytuł książki - trudny. Bardzo trudny, bo też niełatwo jest patrzeć jak osoba nam bliska nagle zaczyna zachowywać się inaczej niż dotychczas, przestaje nas poznawać, zapomina, staje się obca i wroga. Trzeba jednak przyznać autorce, że poradziła sobie z tym mistrzowsko. Być może dlatego, że czerpała, czego współczuję, z własnych doświadczeń.

Do domu Anielki, zajmowanego dotychczas przez nią, jej siostrę i ich rodziców, wprowadza się babcia. Dziadek pracuje, a starsza kobieta potrzebuje stałej obecności drugiej osoby w domu. Kimś takim jest mama Anielki. Dziewczynka wie, że babci towarzyszy pan Alzheimer (podsłuchała rozmowę dorosłych) i postanawia pisać do niego listy. Listy, w których powie mu jak bardzo go nie lubi i jak bardzo przeszkadza jej to, w jaki sposób zmienia babcię i ich życie.

To bardzo realna i bardzo wzruszająca opowieść. Emocjonalny odbiór wzmaga strona graficzna książki, za którą wydawnictwu Poradnia K należą się brawa.

Nawet jeśli dziś Waszej rodziny nie dotyczy problem opisany w książce Anny Sakowicz, to sięgnijcie po nią, przeczytajcie, by umieć odnaleźć się w chwili, w której pan A. postanowi zamieszkać wśród Was.

Wsparcie Fundacji - 10 zł (minimum).

Seria Czytam Sobie (HP 2.3)

Seria Czytam Sobie (HP 2.3)


Pięć książeczek z serii Czytam sobie trafi w gusta i umiejętności tych, którzy już czytają sprawnie, i tych którzy dopiero stawiają pierwsze kroki na tej niełatwej, ale jakże satysfakcjonującej, drodze. 

Mnie najbardziej do serca przylgnęły "Letni koncert", bo Karolina Grabarczyk postarała się, by tekst czytany głośno nie tylko przedstawiał nazwy owadzich muzyków, ale był również wyzwaniem dykcyjnym oraz "Wielki bal" - z powodu ekologicznego wydźwięku, a także ilustracji Jola Richter Magnuszewska, do której od lat mam słabość. 

Na letnie wyprawy, wspólne wyprawki czytelnicze i odkrywanie przyjemności czytania - idealne! 

Wesprzyj Fundację za minimum 15 zł:-)

Agnieszka Stelmaszyk. Zagadka Purpurowej Orchidei. (HP 2.2.)

Agnieszka Stelmaszyk. Zagadka Purpurowej Orchidei. (HP 2.2.)

Agnieszka Stelmaszyk ma w moim katalogu książek dla młodszych czytelników specjalne miejsce dzięki cyklowi Kroniki Archeo odpowiadającemu o dzieciach archeologów, które samodzielnie rozwiązują zagadki z przeszłości. Cyklem tym postawiła wysoko poprzeczkę samej sobie.

Zagadka purpurowej orchidei to historia grupy zrzeszonej w Klubie Przyrodnika. Nastolatki angażują się w działania ekologiczne, zajmują się także edukowaniem rówieśników - wydają biuletyn z informacjami przyrodniczymi i wspierającymi lokalne działania ekologiczne. Ich aktywność zazębia się ze zniknięciem kilku osób, które łączy jedynie to, że również działają w zakresie ochrony przyrody. W jaki sposób zagrożona wyginięciem purpurowa orchidea i dzieciaki z Polski są ze sobą powiązane, odkryjecie podczas lektury.

Mimo, że chwilami miałam poczucie niedosytu i pewnych, zbyt daleko idących, uproszczeń nadających dynamiki opisywanym wydarzeniom, sądzę, że warto warto sięgnąć po pierwszy tom serii i przekonać się jak wiele z ludzkich działań ma negatywny wpływ na przyrodę nas otaczającą.

Wesprzyj Fundację kwotą minimum 10 zł.

Justyna Bednarek. Dom numer pięć (HP 2.1)

Justyna Bednarek. Dom numer pięć (HP 2.1)


Justyna Bednarek w Domu numer pięć pokazuje siłę przyjaźni i moc słów jakie używamy wobec innych. 

Dwunastoletni Piotrek traci wzrok. Dzień za dniem widzi coraz słabiej, a to w jakiś przedziwny sposób powoduje, że jeden z jego klasowych kolegów czuje pokusę by dokuczać mu mocniej. Gdy po jednym z meczów (w których o dziwo Pepe grał i w dodatku wrzucił decydującego kosza) Eryk kradnie mu okulary, chłopak - trochę ze strachu, trochę z potrzeby zawalczenia o siebie - ucieka przed prześladowcą. Obydwaj chłopcy trafiają do dziwnego świata, świata, w którym wciąż trwa wojna, żołnierze walczą na słowa (ale też amunicję), Piotrek odzyskuje wzrok, a Eryk przestaje widzieć.

Jak to jest wejść w skórę tego drugiego? Jak z ofiary stać się prześladowcą? Jak z prześladowcy stać się obiektem kpin i okrucieństwa? Kiedy jest czas na bycie bohaterem i co tak naprawdę oznacza to słowo?

Podoba mi się to, że autorka nie zatrzymała swoich bohaterów w wieku dziecięcym, że pozwoliła im dorosnąć i przekonać się czym jest siła przyjaźni. Mimo, że zazwyczaj mam kłopot z czytaniem tekstów Justyny Bednarek, Dom numer pięć zrobił na mnie dobre wrażenie.

Wesprzyj Fundację za minimum 10 zł :-)

Dla HaszczychPaszczy (1.3)

Dla HaszczychPaszczy (1.3)

 Debbie Powell, Dzień z przyrodą

Dzień z przyrodą. 101 zadań inspirowanych naturą opiera się na zaangażowaniu dziecka w tworzenie treści, na zaproszeniu go do zabawy, a przez to - do utrwalania wiadomości poznawanych dzięki rysowaniu, klejeniu, rozwiązywaniu kolejnych zadań.

Dzieci zaproszone są do tego, by rysowały (np. swój wymarzony ogród, niebo nocą, czy pajęczynę błyszczącą od rosy o poranku), opisywały (to, co widzą w najbliższym otoczeniu, czy podczas spaceru po lesie). Ich zdaniem jest zbudowanie gniazda, przejście labiryntu, przygotowanie chorągiewek z symbolami zwierząt na ogrodowe przyjęcie, pudełka na skarby z motywami zwierzęcymi. A czasami po prostu mają coś przykleić, stworzyć z odcisków palców owady, zaprojektować wzór na motylich skrzydłach. Codziennie można spróbować czegoś innego i codziennie - wyglądając za okno - można uczyć się o świecie nas otaczającym. 

Ta książka wspomoże pierwsze próby poznawania otoczenia i będzie doskonałym remedium na niepogodę podczas wakacyjnego wypoczynku.

Wesprzyj Fundację za minimum 10 zł :-)

Dla HaszczychPaszczy (1.2)

Dla HaszczychPaszczy (1.2)

 Marcin Szygielski, Co jedzą czarownice?




Książka Co jedzą czarownice? stanowi szósty tom serii, w której Marcin Szczygielski opisuje przygody Mai. Szósty, ale nie musicie znać wcześniejszych, by czytać ten - jest on bowiem nietypowy. 

Otóż - Mama Mai zgodnie z zaleceniami lekarza ma odpoczywać podczas wyjazdu, a w domu zostaje młodsza siostra Mai, Tata (który z gotowaniem jest bardzo na bakier) i dziewczynka, nie znająca co prawda za bardzo tajników kuchennych, ale obdarzona czarodziejskimi mocami. Wszak jest się czarownicą, prawda? Na pomoc Mai przychodzą jej znajomi podpowiadając młodej adeptce sztuki kulinarnej proste, smaczne i zdrowe potrawy, które przygotuje z minimalną pomocą osoby dorosłej.

Oprawa graficzna książki, trzy wstążki do zaznaczania ulubionych przepisów i porady jak przygotować nieco makabryczny makaron oraz całe mnóstwo innych przepisów przeplatanych fascynującymi opowieściami to idealny zestaw dla dzieciaków, które chcecie nauczyć do tego, by potrafiły gotować i dla tych, które się do gotowania garną.

Wesprzyj Fundację za minimum 10 zł :-)

Dla HaszczychPaszczy (1.1)

Dla HaszczychPaszczy (1.1)

 Anna i Krzysztof Kobusowie, Podróżownik



Powoli zbliżają się wakacje i choć jeszcze nie do końca wiemy na co będzie można sobie pozwolić, a na co nie - zaczynamy myśleć o letnim wypoczynku. Podróżownik, ten lub jego inne tomy, będą doskonałym pomocnikiem i dziennikiem podczas planowania i dokumentowania rodzinnych wypraw.

Zwierzęta, klimat, zabytki, ulubione potrawy kulinarne, znaki drogowe, środki transportu, zabudowa miast - temu wszystkiemu (oraz innym tematom) poświęcone są kolejne strony Podróżownika. To publikacja, która pozwala uważniej patrzeć na odwiedzane miejsca, stawia przed dziećmi zadania, które pozwolą lepiej zapamiętać otoczenie, w którym odpoczywają, a po pewnym czasie - z nostalgią wrócić do minionych podróży.

Jeśli orientujecie się w rynku planerów tworzonych dla dorosłych, to zapewne wiecie, że powstają również te poświęcone podróżom. Tu mamy wersję dla młodszych, wersję rozbudowaną o różnego typu zadania pozwalające czerpać radość z podróży.

Wesprzyj Fundację za minimum 10 zł :-)

Bazarek dla podopiecznych Fundacji HaszczePaszcze

Bazarek dla podopiecznych Fundacji HaszczePaszcze


Jak wiecie psy ras północnych zajmują specjalne miejsce w moim sercu. Gdy tylko zobaczyłam, że Fundacja HaszczePaszcze prosi o zakup karmy dla swoich podopiecznych, drgnęło we mnie i pomyślałam, że pora zrobić bazarek celowy. Mam w domu sporo książek dla młodszych czytelników, które chętnie przekażę w Wasze ręce w zamian za datek na cel zakupu karmy. Z pozyskanych w ten sposób pieniędzy zamówię karmę, która trafi prosto tam, gdzie psy na nią czekają. Nadwyżkę, o ile powstanie, wpłacę na konto Fundacji, a dokumenty poświadczające jedno i drugie przedstawię na blogu.

Zapraszam!

1. Książki prezentowane na bazarku są moją własnością.

2. Opis książki zawiera cenę minimalną. Jeśli ktoś życzy sobie zapłacić więcej - to świetnie! Będzie więcej karmy:-)

3. Zakupy na bazarku odbywają się na zasadzie "kto pierwszy ten lepszy".

4. Prezentacja książek na sprzedaż nastąpi o 9.00, 14.00 i 18.00 na blogu i w mediach społecznościowych. 

5. Zakup jest możliwy tylko poprzez podanie ceny w komentarzu na blogu.

6. Wysyłam paczkomatem, na terenie Polski, a za wysyłkę płaci kupujący.

Ruszamy o 9 - w trakcie dnia w tym wpisie pojawią się propozycje książek.

Zróbmy razem coś dobrego!

Milena Wójtowicz. Zaplanuj sobie śmierć.

Milena Wójtowicz. Zaplanuj sobie śmierć.



Jeśli pracujecie w korporacji, a Wasze umysły przesiąknięte są metodą pięciu pytań "dlaczego", ideami lean menagmentu, szkoleniami z teambuldingu, produktywności, asertywności i zarządzania różnorodnością, reagujecie z lekka nerwowo na dźwięk słów RODO i kodeks pracy - to Milena Wójtowicz napisała książkę idealną dla Was. Jeśli to wszystko co powyżej nie jest Waszą codziennością - to w Zaplanuj obie śmierć obejrzycie życie korporacyjne w krzywym, i budzącym na widok efektów śmiech, zwierciadle.

Autorka zabiera nas do zakładu produkcyjnego w kompletnie nietypowym dla tegoż zakładu dniu pracy. Nietypowość ta polega na tym, że główny planista staje się ofiarą zbrodni. Trupa znajduje w poniedziałkowy poranek magazynier, a podejrzenia wszystkich skupiają się na planistce produkcji, która z (aktualnie martwym) Mireczkiem dzieliła pokój służbowy i eufemistycznie rzecz ujmując - darła koty.

W firmie pojawia się policja, prokurator, a nieco później niezależny konsultant prawny zatrudniony przez prezesa i mający wspomóc policję w szybkim i sprawnym rozwikłaniu tajemniczej śmierci.

Milena Wójtowicz sprawie żongluje idiolektem korporacyjnym i czyni to wkładając w usta bohaterów wypowiedzi szalenie charakterystyczne w równie charakterystycznych sytuacjach, nie zawsze zgodnych z tym, co nauka zarządzania zespołem mówi;-) Ubawiłam się zacnie i z radością wyłapywałam cudne rozmowy prowadzone przez powieściowe postaci.

55 lat temu w sali konferencyjnej znaleziono Stolarka uduszonego paskiem od szlafroka. Teraz przyszła pora na Biernackiego. Powieść opisująca perypetie po pośmiertnym złożeniu głównego planisty produkcji, do szuflady mogącej pomieścić 2 tony sześciometrowych profili, okazała się być doskonałą komedią kryminalną.

Czytajcie! Dla wybuchów radości i przyjemności :-)

Powrót po przerwie

Powrót po przerwie

Dawno mnie tu nie było, starałam się jednak być aktywna na Facebooku i Instagramie. Starałam to bardzo dobre słowo - bo koronawirus wyłączył mnie z czynności innych niż spanie na dłuższy czas;-) Na szczęście mam zwierzaki, które z ochotą mi towarzyszyły.

Gdy już poczułam się lepiej, sporo czytałam. A gdy już wreszcie mogłam wyjść z domu - chodziłyśmy z Amber na kilka spacerów dziennie, niedługich, nieodległych, ale częstych, które w idealny sposób pozwoliły mi na odbudowanie kondycji.

Czas spędzony w mieszkaniu pokazał mi jak istotne jest stworzenie domu. Nie posiadanie czterech ścian, ale zbudowanie z drugim człowiekiem (i zwierzętami - wiadomo) Domu - opoki, miejsca, które jest ważne, w którym czujemy się bezpiecznie, do którego wracamy z przyjemnością i w którym przebywamy także z przyjemnością.

Oprócz powrotu do bloga, wróciłam też do pracy. Zapraszam Was już na spotkanie w najbliższą sobotę:


[Spotkanie zostało odwołane, odbędzie się w innym terminie.]

Mam nadzieję, że dopisuje Wam zdrowie. Ślę ciepłe myśli :-)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Prowincjonalna nauczycielka , Blogger